Co więcej, w ostatnich dniach przez serwisy informacyjne przewijały się komentarze, że odczyt może zaskoczyć, ale pozytywnie, a do takich wniosków zachęcały dobre miesięczne dane dotyczące dynamiki kredytu i handlu zagranicznego. Podobne rozczarowanie niosą ze sobą piątkowe raporty z USA, gdzie nawet pomimo niskich oczekiwań w stosunku do dynamiki sprzedaży detalicznej (0% m/m), oficjalne dane okazały się jeszcze gorsze (-0,4%). Był to drugi spadek sprzedaży w ciągu trzech miesięcy i dodając do tego silne pogorszenie nastrojów konsumentów (spadek indeksu Uniwersytetu Michigan do 72,3 z 78,6 w marcu) oraz wcześniejsze negatywne sygnały z rynku pracy można wysunąć wnioski, że obowiązujące od tego roku podwyżki podatków i cięcia wydatków budżetowych nie pozostają bez wpływu na tempo ożywienia.
Mimo rozczarowujących danych, reakcja rynków finansowych pozostaje stonowana, a wytłumaczenia takiego stanu rzeczy można doszukiwać się w paradoksie, jaki co pewien czas zaczyna dominować wśród inwestorów. Choć na pierwszy rzut oka gorsze dane rozbudzają wątpliwości o perspektywy globalnego ożywienia, tak z drugiej strony stają się gwarancją podtrzymania ekspansywnej polityki monetarnej przez banki centralne. W Chicach w ostatnim czasie obawy o bańkę na rynku nieruchomości wzmacniały oczekiwania o zacieśnianie polityki przez Ludowy Bank Chin, co w obliczu dzisiejszych danych o PKB stanie się trudniejsze. Z kolei termin zakończenia programu QE3 przez Fed od kilku tygodni stanowi gorący temat dyskusji (także w szeregach samego FOMC) i ostatnie sygnały z gospodarki przechylają szalę na rzecz podtrzymania luzowania ilościowego. Perspektywa podtrzymania aktywnej polityki pieniężnej obecnie wydaje się przezwyciężać niepokoje o stan fundamentów gospodarczych i przy takim nastawieniu inwestorów będzie potrzeba wyjątkowo silnego sygnału, aby rynki finansowe ogarnęła powszechna awersja do ryzyka.
EUR/PLN: W poniedziałek rynek złotego będzie czekał na dane o inflacji. Oczekujemy spowolnienia tempa wzrostu cen do 1,2% r/r w marcu, co przy konsensusie na poziomie 1,1% może przynieść spadek EUR/PLN do 4,09. Zagrożeniem dla tego scenariusza są słabsze nastroje na rynkach zewnętrznych, co może wywierać presję na złamanie oporu na 4,12.
EUR/USD: Słabe dane z Chin to wzrost awersji do ryzyka i premia dla dolara, ale gorsze wyniki gospodarki USA to podtrzymanie ekspansji monetarnej Fed i negatywny wpływ na walutę. Przy relatywnie stabilnej sytuacji w strefie euro EUR/USD powinien konsolidować się w przedziale 1,3040-1,3135.
USD/JPY: Kurs traci na wartości po tym, jak Departament USA „przypomniał” Japonii, że ta zobowiązała się do nie stosowania konkurencyjnej dewaluacji jena. Moment przekroczenia psychologicznego poziomu 100 zaczyna się oddalać, choć powrót do wzrostów wciąż pozostaje kwestią czasu. Pierwsze wsparcie na 97.50.