... która ma przyrastać w tempie 60-70 bln JPY rocznie z obecnego poziomu 135 bln JPY. BoJ zniósł też ograniczenie zapadalności obligacji rządowych podlegających skupowi z obecnych trzech lat i teraz dopuszcza nabycie papierów z całej długości krzywej rentowności, dopuszczając instrumenty z terminem wykupu za 40 lat. Ponadto mający się rozpocząć w styczniu 2014 r. nielimitowany w czasie program skupu aktywów (na wzór QE3 Fed) został przyspieszony do teraz i bank zamierza zwiększyć miesięczne zakupy aktywów do 7 bln JPY. Zwiększeniu ulegną także zakupu funduszy typu ETF i REIT, odpowiednio o 1 bln JPY i 30 mld JPY rocznie.
Bezprecedensowa reforma polityki pieniężnej Banku Japonii ma na celu wyrwanie gospodarki z trwającego od ponad dekady okresu braku wzrostu i szkodliwej deflacji. Wprowadzone narzędzia ekspansji monetarnej mają być aktywne do czasu, aż przyniosą przyspieszenie tempa wzrostu cen do 2% w ciągu najbliższych dwóch lat i choć cel ten wydaje się dość ambitny, to postanowienia z kwietniowego posiedzenia wydają się najlepszą do tego drogą. Co istotne, decyzje były podejmowane jednomyślnie, tym samym rozwianiu uległy wątpliwości, czy Kurodzie w tak krótkim czasie (jest na stanowisku od połowy marca) uda się zbudować konsensus dla bardziej odważniejszego luzowania monetarnego.
Zestaw nowych narzędzi BoJ jest w pewnym stopniu zaskoczeniem dla inwestorów, szczególnie dla tych, którzy w ostatnich tygodniach zaczynali wątpić, czy bank będzie w stanie zaspokoić wygórowane oczekiwania rynku, które przyczyniły się do przeceny jena do dolara od listopada o ok. 20%. W czwartek jen powraca do trendu spadkowego po niemal miesięcznym przestoju, a kurs USD/JPY w ciągu pierwszych dwóch godzin od decyzji wzrósł o ponad 2,5% do 95,30 i kwestią czasu wydaje się złamanie tegorocznego maksimum na 96,70. Tak samo, jak czas pokaże, czy zmiany w polityce monetarnej Banku Japonii przyniosą oczekiwane efekty dla gospodarki, czy jednak BoJ będzie zmuszony do dalszego luzowania.
EUR/PLN: Od wczorajszego popołudnia trwa test technicznego oporu na 4,1950 złotych za euro, jednak w naszej ocenie sytuacja rynkowa dalej nie uzasadnia kontynuacji wzrostów. Czwartek powinien przynieść powolny powrót kursu do 4,18.
EUR/USD: W środę rozczarowujące dane z USA osłabiły dolara, jednak przyszłość notowań EUR/USD zależy teraz od wymowy konferencji prezesa EBC (14:30). Uspokajający ton komentarza Mario Draghiego bez oznak przymierzania się banku do obniżek stóp procentowych może pozwolić na wyłamanie ponad 1,2880.