Po prawie dwutygodniowej przerwie na powierzchnię powraca temat politycznego impasu we Włoszech, gdzie miesiąc po wyborach kraj nadal nie ma rządu. Dziś mija termin, do kiedy lider Partii Demokratycznej Pier Luigi Bersani miał szukać porozumienia z pozostałymi partiami na zakończenie chaosu. Jednak szanse na przerwanie paraliżu politycznego spadły niemal do zera po tym, jak anty-establishmentowy Ruch 5 Gwiazd wykluczył poparcie dla centrolewicowego rządu. Bersani już wcześniej wykluczył koalicję z centroprawicą Berlusconiego, twierdząc, że taki sojusz byłby szkodliwy dla kraju. Bezsilność lidera centrolewicy podkreślają jego własne słowa, że „tylko niepoczytalna osoba chciałaby rządzić tym krajem, który pozostaje w nieładzie”.
Chaos polityczny nie umyka uwadze agencji ratingowych – Moody’s stwierdził w środę, że obserwuje sytuację polityczną we Włoszech pod kątem ratingu kraju. To wystarczyło, aby wzmocnić spekulacje o rychłej obniżce oceny wiarygodności kredytowej kraju, a pierwsze efekty były zauważalne na wczorajszej aukcji włoskiego długu. Rentowność pięcioletnich obligacji skarbowych skoczyła do 3,65% (3,59% była na aukcji 27 lutego) i był to najwyższy poziom od października. Na rynku wtórnym awersja do Rzymu była widoczna gołym okiem – rentowność benchmarkowych 10-latek wzrosła o 0,17 pkt proc. do 4,75%, powiększając spread względem niemieckich Bundów do najwyższego od roku (3,47 pkt proc.).
Po fiasku negocjacyjnym Bersaniego, teraz to prezydent Napolitano musi wybierać. Powołanie pozapartyjnego rządu technokratycznego wydaje się mało prawdopodobne, jeśli weźmie się pod uwagę wczorajsze słowa dotychczasowego premiera Mario Montiego, że jego technokratyczny rząd nie może się już do czekać zwolnienia ze służby. Wielka koalicja wszystkich partii, przy silnych animozjach miedzy partiami, ma szanse przetrwać ledwie kilka miesięcy. W rezultacie coraz bardziej prawdopodobne jest, że Włosi wrócą do urn jeszcze w czerwcu, a najpóźniej na jesieni.
EUR/PLN: EUR/PLN stabilizował się w środę wokół poziomu 4,18 i nic nie wskazuje, aby sytuacja miała ulec zmianie. Wzrost awersji do ryzyka na rynkach europejskich nie przekłada się na deprecjację złotego - polskie aktywa w coraz większym stopniu są traktowane jako „bezpieczna przystań”, o czym świadczy umocnienie polskiego długu w ślad za „bezpiecznymi” niemieckimi Bundami. Oczekiwany przedział wahań: 4,16-4,19.
EUR/USD: Eurodolar, po pogłębieniu spadków do nowego minimum (1,2750), w czwartek rano odbija ponad 1,28, aczkolwiek klimat wokół euro wciąż pozostaje pesymistyczny. Kalendarz makro powinien wspierać dolara (rewizja PKB z USA), natomiast w informacjach docierających z Włoch i Cypru trudno będzie o pozytywne zaskoczenie. Do końca tygodnia możliwy powrót do 1,2750, pierwszy istotny opór przy 1,2830.