Poprawiły się zarówno wielkości subindeksu oceny sytuacji bieżącej, jak i oczekiwań na nadchodzące sześć miesięcy (ten ostatni jest najwyżej od lipca 2011 r.).

Poziom nastrojów gospodarczych w Niemczech, obrazowany powyższymi dwoma indeksami, z kilkumiesięcznym opóźnieniem silnie koreluje ze zmianami produkcji przemysłowej w Polsce. Już dziś można, więc śmiało powiedzieć, że dramatycznie słaby wynik, jaki wytwórczość wykazała w grudniu ub. r. (-10,6 proc. r/r) w tym roku nie zostanie powtórzony. W najbliższych miesiącach produkcja przemysłowa będzie utrzymywała się na relatywnie niskim poziomie, ale powyżej analogicznych rezultatów z ubiegłego roku, po czym wyraźnie przyspieszy w okolicach połowy roku. Taka tendencja utrzyma się przez cały III i IV kw. br. W tym kontekście obniżenie prognoz wzrostu gospodarczego Polski w 2013 r. przez Komisję Europejską jest niespójne. W mojej ocenie dynamika PKB będzie zdecydowanie wyższa niż szacowane przez Komisję 1,2 proc. r/r.

Dziś GUS opublikuje ostatnie dane makroekonomiczne za styczeń – o sprzedaży detalicznej i bezrobociu. Konsensus rynkowy zakłada niewielki wzrost sprzedaży w ujęciu rok do roku oraz wyraźne zwiększenie odsetka osób bez zatrudnienia. Stopa bezrobocia wzrosła w ubiegłym miesiącu do najwyższego poziomu od 6 lat. Ważniejsze od danych o zatrudnieniu będą jednak wyniki sprzedaży detalicznej. Konsumpcja to w ostatnich miesiącach słabe ogniwo polskiej gospodarki. Trwający już blisko rok spadek realnych wynagrodzeń, w połączeniu z niekorzystną sytuacją na rynku pracy powodują, że Polscy mocno ograniczyli wydatki. Nie wykluczam negatywnej niespodzianki i ponownego spadku obrotów r/r, jak to miało miejsce w grudniu. Odczyt może niekorzystnie wpłynąć na wycenę polskiej waluty, ale nie spodziewam się, by taka tendencja utrzymała się dłużej. Słabość konsumpcji jest w większym czy mniejszym stopniu zdyskontowana przez rynek. Istotniejsza z punktu widzenia wyceny złotego była z pewnością ubiegłotygodniowa decyzja agencji ratingowej Fitch o podniesieniu perspektywy oceny wiarygodności kredytowej Polski i pod jej wpływem powinien pozostać rynek.

Dane o sprzedaży detalicznej są natomiast ważne w kontekście przyszłotygodniowej decyzji Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Wynik głosowania w marcu jest wciąż wielką niewiadomą. Być może więcej można będzie powiedzieć po publikacji danych o PKB Polski w IV kw., które GUS opublikuje w środę. Innym kluczowym dokumentem, na podstawie którego RPP zdecyduje o wysokości stóp, będą projekcje makroekonomiczne NBP podane do publicznej wiadomości już po ogłoszeniu samej decyzji.

EURPLN: Końcówka tygodnia przyniosła stabilizację notowań EUR/PLN. Kurs wahał się w wąskim przedziale między 4,1500 a 4,1700. Rynek nadal znajduje się, więc w paśmie konsolidacji 4,1500-4,2000. O zachowaniu rynku dziś i na przestrzeni następnych kilkunastu godzin handlu zadecydują dane o sprzedaży detalicznej. Słabszy od prognoz wynik może osłabić złotego, ale nie spodziewamy się by taka tendencja utrzymała się dłużej, a co bardziej istotne, by spowodował wybicie notowań powyżej 4,2000. Wzrosty kursu w okolice 4,1800 i powyżej nadal warto wykorzystywać do sprzedaży euro.

EURUSD: Kurs powstrzymał silne spadki z połowy tygodnia osiągając lokalne minimum na poziomie 1,3150. Tydzień rozpoczyna się powyżej poziomu 1,3200. Przełamanie linii średnioterminowego trendu wzrostowego oznacza, że prawdopodobieństwo kontynuacji ruchu w dół jest obecnie większe niż powrót w rejony 1,3700. Niemniej, nawet jeśli faktycznie rynek wszedł właśnie w fazę dłuższych spadków (co wcale nie jest przesądzone), w najbliższych dniach pojawią się wyższe poziomy kursu. Ruch powroty w okolice wspomnianej linii trendu powinien wynieść eurodolara co najmniej do poziomu 1,3280. Tam będzie decydowała się przyszłość tej pary walut na najbliższe kilka tygodniu.