Opublikowane wczoraj dane z USA były mieszane – indeks NY Empire State wzrósł co prawda do 7,4 pkt, znacznie wyżej niż zakładały prognozy, jednak sprzedaż detaliczna zmalała o 0,4 proc. w ujęciu miesięcznym (a bez uwzględniania środków transportu o 0,5 proc.), podczas gdy oczekiwano jej wzrostu o 0,2 proc. Inwestorzy mogą obawiać się, że indeks aktywności w rejonie Nowego Jorku nie zostanie potwierdzony przez kolejne wskaźniki koniunktury, a dodatkowo może zostać zrewidowany w dół przy okazji odczytu za sierpień, podczas gdy sprzedaż detaliczna jest wyraźnym wskazaniem, że PKB w drugim kwartale może być słabsze od oczekiwań. MFW natomiast obniżył wczoraj prognozy wzrostu dla światowej gospodarki z 4,1 do 3,9 proc. w 2013 r., motywując swoją decyzję przeciągającym się kryzysem zadłużenia w strefie euro, który też negatywnie przekłada się na będące lokomotywą wzrostów gospodarki wschodzące. Wzrost eurodolara do okolic 1,23 jest więc raczej wykorzystaniem słabości dolara i bliskości lokalnego minimum, które skłoniło do realizacji i tak niemałych zysków z krótkich pozycji. Brak reakcji na obniżkę ratingu 13 włoskich banków, w tym największym UniCredit (o punkty, z A3 do Baa2) oraz Intesa Sanpaolo jest typowe w ostatnim czasie. Po pierwsze jest t decyzja oczekiwana i podyktowana wcześniejszym ścięciem ratingu kraju, po drugie rynek uwzględnia problemy związane z obsługą zadłużenia na bieżąco w rentownościach, a decyzje agencji ratingowych często są traktowane jako spóźnione.
We wtorek oczy inwestorów zwrócone będą na przemówienie prezesa Rezerwy Federalnej Bena Bernanke, który o godz. 16:00 polskiego czasu przedstawi półroczny raport nt. polityki monetarnej na forum Komisji Bankowej Senatu USA. Czy należy być przygotowanym na zasygnalizowanie dodatkowych środków stymulujących gospodarkę? Naszym zdaniem odpowiedź na to pytanie brzmi „nie”, zwłaszcza, że na ostatnim posiedzeniu FOMC mało było zwolenników zastosowania stymulantów już teraz. Ben Bernanke przedstawi zapewne wachlarz rozwiązań i zasygnalizuje, że w razie potrzeby Fed jest gotowy działać, czyli powtórzy frazę, którą znamy już od miesięcy. Rynek może jednak wciąż mieć pewne nadzieje na bardziej zdecydowaną retorykę, toteż wystąpienie prezesa Fed-u może nieco popsuć nastroje w drugiej części dnia.
W dzisiejszym kalendarium, oprócz wspomnianego wyżej wystąpienia szefa Fed-u, warto zwrócić uwagę jeszcze na kilka pozycji. Przede wszystkim na indeks ZEW z Niemiec, który wg prognoz w lipcu ma spaść do -20 pkt. Będzie traktowany jako prognostyk przed ważniejszym indeksem Ifo i jeśli pozytywnie zaskoczy, tak jak wczorajszy indeks NY Empire State, odreagowanie na eurodolarze będzie mogło zostać przedłużone. Po godz. 10:30 będą też znane wyniki aukcji hiszpańskich bonów skarbowych o zapadalności za 12 i 18 miesięcy, których maksymalna pula wynosi 3,5 mld EUR. Z USA istotne będą dane o inflacji w czerwcu (prog. 1,6 proc. r/r), o o produkcji przemysłowej (prog. 0,3% m/m) oraz indeks rynku nieruchomości NAHB za lipiec (prog. 30 pkt). Odczyty z Polski o wynagrodzeniach i zatrudnieniu, gdzie prognozowany jest wzrost, odpowiednio, o 3,5% oraz 0,3% w ujęciu rocznym, nie wpłynie na notowania złotego. Polska waluta powinna dalej wykazywać sporą siłę, aczkolwiek przebicie ostatniego minimum na EUR/PLN na 4,1633 jest mocno wątpliwe.