Spośród 14 krajów Eurolandu rewidowanych przez S&P, ratingi wszystkich państw oprócz Cypru i Niemiec mają negatywną perspektywę, co oznacza ryzyko dalszej obniżki w ciągu dwóch lat. W uzasadnieniu decyzji agencja wskazała na brak decyzyjności wśród polityków i skuteczności prowadzonej polityki. Najbardziej uderzająca jest utrata topowego ratingu przez Francję, choć decyzja ta była już antycypowana od dłuższego czasu i dawno została zdyskontowana przez rynki finansowe. Obniżkę ratingu bagatelizują tez francuskie władze, zdaniem których utrata oceny AAA jest przykrą informacją, ale nie jest to katastrofa. O tym, jak sytuację postrzegają inwestorzy przekonamy się już dziś po południu, kiedy Francja będzie starała się sprzedać bony o wartości 8,7 mld euro.
Silniejsze implikacje dla nastrojów rynkowych niesie obniżka o dwa stopnie ratingów Hiszpanii i Włoch do poziomu BBB+. Spadek ratingu osłabi już i tak wątły popyt na obligacje tych państw, utrudniając dalsze aukcje rolowania zadłużenia i sukces emisji długu z zeszłego tygodnia może być ciężki do powtórzenia. Dodatkowo na niekorzyść stabilizacji sytuacji rynkowej będzie się przekładać prawdopodobna obniżka ratingu Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej. Rating funduszu odzwierciedla ratingi państw-gwarantów, tak więc decyzja S&P przyniesie spadek oceny kredytowej samego EFSF, co oznacza wzrost rentowności obligacji emitowanych przez fundusz a przez to wzrost kosztów pomocy finansowej realizowanej przez tą instytucję. Aby podtrzymać rating AAA, państwa z najwyższym ratingiem musiałyby zwiększyć swój wkład do funduszu, co przy obecnym nastawieniu do zacieśniania polityki fiskalnej jest mało prawdopodobne. W przeciwnym wypadku państwa Eurolandu będą musiały się zgodzić na obniżenie potencjału kapitałowego funduszu o ok. 170 mld euro. To samo będzie się tyczyć Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, który w połowie roku ma zastąpić EFSF.
Rynki finansowe nie powinny w poniedziałek panicznie reagować na piątkową decyzję S&P. Weekendowa przerwa pozwoliła ostudzić emocje, toteż dziś nastroje na rynkach mogą ulec pogorszeniu, ale przy względnie spokojnej atmosferze. Przeciw gwałtownym reakcjom przemawia też nieobecność inwestorów z USA, którzy dziś mają wolne. Obniżka ratingu stwarza jednak ryzyka w średnim terminie. Rosnąca awersja do ryzyka może przełożyć się na wzrost rentowności obligacji państw Eurolandu, szkodząc szykowanym w kolejnych tygodniach emisjom długu (ok. 150 mld euro w pierwszym kwartale 2012 r.). Z kolei możliwa obniżka ratingu EFSF będzie budzić obawy o niewystarczających środkach pomocowych na ratowanie zagrożonych państw. Stąd dzisiejszy spokój może być jedynie ciszą przed kolejną burzą, jaka może rozpętać się nad Europą.