Mając na uwadze stosunkowo niską wartość wskaźnika inflacji bazowej można powiedzieć, że za wzrost inflacji odpowiedzialne są przede wszystkim ceny żywności i paliw (które notabene słusznie uchodzą za najtrudniejsze do kontrolowania). Należy więc oczekiwać podwyżki stóp w Polsce o 25 punktów bazowych jeszcze w tym roku, możliwe, że już na najbliższym posiedzeniu.

Niemrawość będzie towarzyszyć obrotom na forexie do czwartku, kiedy to poznamy decyzję EBC wraz z komentarzem J.C. Tricheta. Rynek nastawia się na pozostawienie stóp bez zmian, oczekując jednocześnie utrzymania jastrzębiego nastawienia (krzywa implikowanych stóp procentowych wznosi się stromo na przełomie lat 2007 i 2008). Niemniej jednak, wielu komentatorów podkreśla, że EBC znajduje się obecnie między młotem a kowadłem – stosunkowo wysoka inflacja nie pozwala na obniżki, ryzyko spowolnienia wzrostu zniechęca do podwyżek. Co więcej, na rynkach wciąż wyczuwalne jest napięcie i niektóre banki miewają trudności z wyrównywaniem bieżącej płynności.

Jakie będą konsekwencje dla walut? EURUSD może, po nieoczekiwanie łagodniejszym komentarzu Tricheta nieco spaść, w ekstremalnym przypadku (np. po optymistycznym komentarzu ze strony Bena Bernanke w Kongresie) do 1,40. Nie można jednak wykluczyć wariantu przejściowego odreagowania, po którym nastąpi atak na 1,4650. Czwartek jest więc dniem w którym zadecyduje się „być albo nie być” korekty na eurodolarze. Złoty powinien nieznacznie tracić, głównie z przyczyn technicznych.