Powodem był zmniejszający się popyt na diamenty na rynku amerykańskim spowodowany kryzysem finansowym oraz niska cena surowca i co za tym idzie – nieopłacalność wydobycia.

W chwili obecnej czynnikiem, który powoduje wzrost cen jest rosnący popyt na diamenty w krajach azjatyckich i utrzymujące się na bardzo niskim poziomie wydobycie surowca.

Wobec wydobycia utrzymującego się na tak niskim poziomie analitycy przewidują dalsze wzrosty cen. – Niestety należy przygotować się, że po gwałtownym wzroście nie nastąpi korekta. Wydaje się, że diamenty oszlifowane będę stale droże, przynajmniej do końca bieżącego roku. Nie tak skokowo, ale jednak – mówi Zbigniew Nastałek, prezes Michelson Diamonds Polska.

Póki co największe podwyżki objęły kamienie od 0,01 do 0,07ct. – Są to kamienie najczęściej stosowane w branży jubilerskiej, więc nie można wykluczyć, iż nie przełoży się to na ceny gotowych wyrobów jubilerskich z brylantami – dodaje Nastałek.