Za decyzją o podwyżce przemawiał „wzrost oczekiwań inflacyjnych wraz z silnym wzrostem cen surowców na świecie”, który stwarza ryzyko utrzymania się inflacji na podwyższonym poziomie. Według ostatnich danych oczekiwania gospodarstw domowych dotyczące inflacji w najbliższych dwunastu miesiącach wzrosły do 4,6 proc. z 3,2 proc. miesiąc wcześniej, tworząc zagrożenie presji płacowej ze strony pracowników. Inflacja po lutym już wykracza poza dopuszczalny przez NBP przedział wahań (w lutym inflacja wyniosła 3,6 proc. w ujęciu rocznym, natomiast cel inflacyjny NBP to 2,5 proc. +/- 1 proc.) i oczekuje się, że w najbliższych miesiącach przyspieszy do 4 proc. Na konferencji prasowej prezes NBP Marek Belka zasygnalizował dalsze zacieśnianie polityki monetarnej stwierdzając, że wczorajsza decyzja nie oznacza zbliżania się do końca cyklu podwyżek, ani że będzie tylko jedna podwyżka. Dodał, że kształt polityki monetarnej będzie uzależniony od sytuacji gospodarczej w kraju i otoczeniu zewnętrznym.

Decyzja o podwyżce, pomimo iż była antycypowana przez większość rynku, przyczyniła się do umocnienia złotego. Przede wszystkim mniej gołębi ton wypowiedzi prezesa Belki, który nie zamyka drogi dalszemu zacieśnianiu polityki pieniężnej, był wsparciem dla polskiej waluty, która wczoraj późnym popołudniem przełamała wsparcie na poziomie 4 złotych względem euro. Teraz, gdy główny czynnik działający na korzyść złotego już za nami, ciężko wskazać inne argumenty, które mogłyby się przyczynić do kontynuowania aprecjacji złotego ponad ostatnie maksima (3,98 EUR/PLN). W najbliższych dniach notowania eurozłotego będą zależeć od kształtowanie się nastrojów zewnętrznych, w szczególności od jutrzejszego komunikatu po posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego. Dziś kurs EUR/PLN powinien utrzymywać się w przedziale 3,98-4,01, natomiast sygnał do silniejszej aprecjacji złotego może dać dopiero odczyt inflacji konsumenckiej za marzec (publikacja GUS 13 kwietnia).

Środowy kalendarz makroekonomiczny nie zawiera wyjątkowo istotnych pozycji. Dla notowań funta ważny będzie odczyt produkcji przemysłowej z Wielkiej Brytanii za ubiegły miesiąc (prog. 0,4 proc. m/m). Ze strefy euro poznamy finalne dane o PKB w czwartym kwartale 2010 r. (prog. 0,3 proc. k/k), natomiast z Niemiec poznamy lutową dynamikę zamówień przemysłowych (prog. 0,8 proc. m/m). Raporty z Eurolandu nie powinny mieć wpływu na nastroje rynkowe.