... która tylko utrudni ocenę Portugalii przez rynki finansowe po wielu miesiącach prób przekonania inwestorów, iż Lizbona jest w stanie naprawić swoje finanse publiczne bez pomocy z zewnątrz. Socrates stwierdził, że kryzys polityczny przyniesie poważne konsekwencje dla zaufania, jakie Portugalia potrzebuje od rynków finansowych. To zaufanie od wczoraj zaczęło spadać, co widać po rentownościach portugalskich obligacji. Oprocentowane dziesięcioletnich papierów dłużnych wzrosło do rekordowego poziomu 7,88 proc., a obligacje pięcioletnie potaniały jeszcze bardziej i ich rentowność wzrosła do 8,07 proc. Prawdopodobieństwo pójścia Portugalii w ślady Grecji i Irlandii zdecydowanie wzrosło, biorąc pod uwagę, że do końca czerwca wygasają obligacje o wartości 9 mld euro, które będzie trzeba przesunąć na dalszy termin (emitując nowe papiery). Do czasu ogłoszeni nowych wyborów (nie wcześniej niż 55 dni od momentu ogłoszenia przez prezydenta) panujący okres bezczynności będzie tylko podsycał spekulacje na temat udzielenia pomocy finansowej Portugalii, która szacowana jest na od 60 do 80 mld euro. Jednak bailout nie powinien doprowadzić do paniki na rynku finansowym, gdyż w ocenie większości inwestorów był on spodziewany. O spokojnym podejściu do tematu świadczy zachowanie notowań euro, które względem dolara spadło tylko poniżej 1,41, natomiast względem franka kurs pozostał stabilny.
Dziś w Brukseli rozpoczyna się dwudniowy szczyt przywódców państw Unii Europejskiej, jednak coraz więcej wątpliwości pojawia się wokół jego wyniku. Zapowiadany od wielu tygodni szczyt miał doprowadzić do ostatecznego uzgodnienia elementów szerokiego pakietu środków, które miały zapobiec dalszemu rozprzestrzeniania się kryzysu zadłużenia na pozostałe kraje strefy euro. M.in. liderzy UE mieli porozumieć się co do sposobu zwiększenia efektywnych możliwości pożyczkowych Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej (EFSF) do 440 mld euro z obecnych 250 mld euro. Jednak z uwagi, że główne decyzje mające wpływ na strefę euro muszą być zatwierdzane przez wszystkie 17 państw Eurolandu, na szczycie nie dojdzie do żadnych formalnych ustaleń, gdyż ani Portugalia (rezygnacja premiera Socratesa), ani Finlandia (rozwiązanie rządu przed kwietniowymi wyborami) nie będą miały legalnych reprezentacji podczas szczytu. Oznacza to, że wszelkie ustalenia będą podjęte dopiero z końcem czerwca, kiedy liderzy UE spotykają się w związku z utworzeniem Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, stałego funduszu, który zastąpi EFSF w 2013 r. Tym samym maleją nadzieje na konkretne rozstrzygnięcia szczytu, choć niemal wszystkie elementy nowego pakietu są już od dawna ustalone i wymagają tylko zatwierdzenia. Dalsze przeciąganie harmonogramu przez polityków wystawia na próbę cierpliwość inwestorów i zwiększa ryzyko kolejnej fali spadku zaufania do strefy euro.
W czwartkowym kalendarzu na pierwszy plan wysuwają się wstępne odczyty indeksów PMI z Eurolandu (przed 10:00) oraz zamówienia na dobra trwałego użytku z USA (13:30). Dziś także publikowana będzie sprzedaż detaliczna z Wielkiej Brytanii (10:30) oraz, jak co tydzień, raport o liczbie nowych wniosków o zasiłkach dla bezrobotnych z USA (13:30).
Eurozłoty trzeci dzień z rzędu testuje wsparcie na 4,0250. Jego przełamanie otworzy drogę do 4,01, zaś nieudana próba utrzyma notowania w kanale do 4,0450.