W ślad za Japonią ruszyły inne azjatyckie giełdy, choć do pełnego odreagowania jeszcze daleka droga. Z reaktora nadal dochodzi do wycieku i dla rynków finansowych będzie to oznaczać podtrzymanie podwyższonej zmienności. Z czasem doniesienia o sytuacji w reaktorze w coraz mniejszym stopniu będą uderzać w rynek europejski oraz amerykański i zaczną być postrzegane jako problem lokalny. Powtarza się tu scenariusz, jaki miał miejsce przy wydarzeniach w Afryce Północnej, gdzie tylko w ciągu kilku pierwszych dni zamieszek obserwowana była podwyższona reakcja rynków finansowych. Jednak nadal, w przypadku znaczącego pogorszenia sytuacji w japońskiej elektrowni, możliwa jest kolejna fala paniki, która przetoczy się przez świat finansów.

Pesymistyczne nastroje wczoraj zostały już opanowane za czasu amerykańskiej części handlu, kiedy inwestorzy zostali podbudowani pozytywnym komunikatem Fed. Rezerwa Federalna jednomyślnie utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie i zadecydowała o utrzymaniu programu skupu aktywów na 600 mld dolarów, pomimo coraz lepszej oceny sytuacji gospodarczej w USA. Fed zwrócił tez uwagę na stopniową poprawę na rynku pracy. Komentarz był bardziej optymistyczny niż po poprzednim posiedzeniu półtora miesiąca temu, kiedy ożywienie określane było jako zbyt słabe, aby obniżyć bezrobocie. Z oświadczenia zniknęły też frazy o „rozczarowująco słabej” poprawie w gospodarce oraz niechęci pracodawców do zwiększania zatrudnienia. W ocenie Fed presja inflacyjna ze strony rosnących cen energii jest krótkotrwała i nie wymaga szybkiej reakcji banku centralnego. Jednak wspomniane zmiany w tonie komunikatu wskazują, że Rezerwa Federalna powoli szykuje się do stopniowego wycofywania z ultra luźnej polityki monetarnej. Może to oznaczać nieprzedłużanie programu skupu obligacji, choć, jak podkreślono we wtorkowym komunikacie, stopy procentowe pozostaną blisko zera przez długi okres czasu.

Z opublikowanych we wtorek przez GUS danych wynika, ze w lutym roczna dynamika cen towarów i usług konsumpcyjnych wyniosła 3,6 proc., tyle samo ile ostatecznie wyniósł wskaźnik w styczniu. Oczekiwano wzrostu inflacji do 3,9 proc. z wcześniej raportowanych 3,8 proc. w pierwszym miesiącu roku. Niższe wartości inflacji wynikają z corocznej przebudowy przez GUS koszyka dóbr branych do obliczania wskaźnika, gdzie zmniejszył się udział szybko drożejącej żywności. W lutym najmocniej wzrosły ceny transportu (6,5 proc. r/r), w tym paliwa do prywatnych środków transportu (12,4 proc.). Drożejąca ropa naftowa na rynkach towarowych przy silnym kursie złotego do dolara odbija się na cenach paliw w kraju. W ubiegłym miesiącu drożała tez żywność, o 5,3 proc. r/r i o 2,6 proc. względem stycznia. Ogólny wskaźnik inflacji wciąż utrzymuje się powyżej przedziału wahań dopuszczalnego przez Radę Polityki Pieniężnej (cel inflacyjny 2,5 proc., +/- 1 proc.). Na rynkach surowcowych nie odnotowano mocnej korekty notowań, także należy się spodziewać dalej drożejących paliw i żywności, a deprecjacja złotego w ostatnich dniach również będzie niekorzystnie wpływać na ceny dóbr importowanych. Z drugiej strony nominalnie niższy wskaźnik cen w ocenie niektórych członków RPP, którzy reprezentują „gołębie” nastawienie, może stanowić argument przeciwko szybkiej podwyżce stóp procentowych. Naszym zdaniem ryzyko utrzymywania się podwyższonej inflacji w najbliższych miesiącach przeważy i w kwietniu RPP zdecyduje się na podwyżkę o 25 punktów bazowych. Dodatkowo za zacieśnianiem polityki będzie przemawiać oczekiwana podwyżka stóp procentowych przez ECB.

Stopniowe uspokojenie nastrojów na rynkach finansowych będzie korzystnie wpływać na złotego, który może kierować się w kierunku 4,0 EUR/PLN. Ważne będą dane o lutowej dynamice wynagrodzeń o godzinie 14:00, które mogą być kluczowe dla członków RPP. Z innych danych uwagę zwracają inflacja HICP z Eurolandu (11:00) oraz dane z amerykańskiego rynku mieszkaniowego (13:30).