Teraz, gdy jedno i drugie zeszło z pierwszego planu, na powrót pierwsze skrzypce zaczynają grać problemy zadłużenia państw Eurolandu. Wczoraj katalizatorem wzrostu niepewności były nieoficjalne doniesienia o kłopotach niemieckiego banku WestLB, który ma problemy z przygotowaniem planu restrukturyzacyjnego, który by zadowolił Komisję Europejską i uzyskał zgodę na finansową pomoc ze strony państwa. Porażka banku w pozyskaniu finansowania dałaby negatywny sygnał dla rynku poddający w wątpliwość kondycję finansową europejskiego sektora bankowego. Informacja ta przełożyła się na mocną przecenę euro, która odbiła się także na walutach Europy Środkowo-Wschodniej, w tym złotego. W kolejnych godzinach sytuację na rynku częściowo uspokoiła udana aukcja włoskich obligacji. Sprzedaż papierów pięcio- i trzydziestoletnich za 5,2 mld euro cieszyła się sporym popytem, a wzrost rentowności był umiarkowany, pomimo obaw, że zeszłotygodniowy skok oprocentowania portugalskich obligacji będzie miał negatywne przełożenie na inne kraje PIIGS. Jednak jedna pomyślnie przeprowadzona aukcja to za mało, żeby osłabić presję, jaka obecnie ciąży na unijnej walucie i o powrót do umacniania euro będzie w najbliższych dniach trudno.
Powodów do poprawy nastrojów nie przyniosło także wczorajsze spotkanie ministrów finansów strefy euro. Jedyną rzecz jako uzgodniono była wielkość stałego mechanizmu ratunkowego, który ma obowiązywać po wygaśnięciu obecnego Europejskiego Mechanizmu Stabilności Finansowej (EFSF), czyli od połowy 2013 r. Nowy fundusz, Europejski Mechanizm Stabilności, bezie opiewał na 500 mld euro i będzie częścią szerokiego pakietu środków, które mają być uchwalone na marcowym posiedzeniu liderów państw UE. Jednak w kwestii obecnie obowiązującego funduszu nie ustalono żadnych nowych rozwiązań, w szczególności jak zwiększyć efektywną wielkość funduszy dostępnych potrzebującym krajom. Przypomnijmy, choć EFSF ma zapisane 440 mld euro środków, to z uwagi na gwarancje potrzebne pod emisje obligacji (z ratingiem AAA) na uzyskanie środków pomocowych, jego efektywna zdolność pożyczkowa wynosi tylko 250 mld euro. Brak konkretnych odpowiedzi, jak umożliwić większą pulę dostępnych środków w przypadku zagrożenia niewypłacalnością kolejnego państwa strefy euro, budzi niepokój inwestorów, którzy mogą nie mieć na tyle cierpliwości, aby poczekać na rozwiązania do marcowego szczytu UE.
Wtorkowy kalendarz zawiera solidną dawkę danych makroekonomicznych, które będą miały wpływ na przebieg dzisiejszego handlu. Z ważniejszych pozycji za nami publikacja inflacji CPI w Chinach, która okazała się niższa od oczekiwań. W styczniu roczne tempo wzrostu cen wyniosło 4,9 proc. przy prognozie 5,3 proc., jednak nadal zwraca się uwagę na utrzymującą się presję na dalszy wzrost inflacji, zatem słabsze dane nie wpłyną na zmianę restrykcyjnej polityki banku centralnego. Słabsza od oczekiwań okazała się również dynamika PKB Niemiec w czwartym kwartale 2010 r. (0,4 proc. k/k wobec oczekiwanych 0,5 proc. k/k), przynosząc dziś rano pretekst do kontynuacji osłabienia euro. Przed południem poznamy odczyt PKB dla całej strefy euro oraz indeks instytutu ZEW (oba godz. 11:00). Po południu (14:00) GUS poda dane o styczniowym wskaźniku cen towarów i usług konsumpcyjnych. Odczyt wyższy od prognozowanych 3,3 proc. będzie wsparciem dla złotego. Na koniec dnia zaplanowano serie danych z USA, z których najważniejsze będą sprzedaż detaliczna oraz indeks koniunktury NY Empire State (godz. 14:30).