Wystarczyły dwa wywiady członków Rady, aby polska waluta stała się na początku 2011 r. liderem w przyciąganiu zagranicznego kapitału i zyskała łącznie 10 groszy względem euro. Wpierw 4 stycznia prezes NBP Marek Belka stwierdził, iż najwyższy czas rozpocząć cykl zacieśniania polityki pieniężnej, a złotego należy wesprzeć w długoterminowym umocnieniu. Tydzień później Andrzej Bratkowski przyznał, że stopy procentowe należy podnosić jak najszybciej, najlepiej już w tym miesiącu. Argumentem za podwyżką jest też rosnąca inflacja konsumencka, która w grudnia wyniosła 3,1 proc. w ujęciu rocznym, zbliżając się do dopuszczalnej przez RPP granicy wahań, 3,5 proc.
Z drugiej jednak strony nie należy zapominać, że w RPP zasiada dziesięć osób i w wywiadach innych członków nie było jasnych deklaracji głosowania za podwyżką. Dodatkowo należy przypomnieć fragment wypowiedzi prezesa Belki z wyżej wspomnianego wywiadu, w którym stwierdził on, że podwyżka stóp procentowych ma sens w kontekście wspierania aprecjacji złotego tylko przy spokojnym otoczeniu zewnętrznym. Naszym zdaniem niepewność związana z kryzysem budżetowym w strefie euro nie mieści się w kategoriach „spokoju”. Zaostrzanie warunków kredytowych przy potencjalnym zagrożeniu pogorszenia sytuacji gospodarczej w Zachodniej Europie niosłoby ze sobą niekorzystne konsekwencje. Dalej, ten sam Marek Belka w wywiadzie udzielonym 28 grudnia stwierdził, że polska gospodarka nie jest przegrzana i nie potrzeba jej schładzać poprzez zacieśnianie polityki monetarnej. Dlatego też skłaniamy się ku stanowisku, iż Rada Polityki Pieniężnej wstrzyma się z podwyżką stóp procentowych do marca, kiedy z jednej strony będzie znany rozwój sytuacji w Eurolandzie, z drugiej zaś Rada będzie mogła się posiłkować nową projekcją inflacji w ocenie zagrożenia jej dalszym wzrostem.
Europejscy ministrowie finansów nie podjęli wczoraj żadnych decyzji, które skutkowałyby natychmiastowymi działaniami poprawiającymi sytuację w strefie euro. W szczególności odrzucony został pomysł zwiększenia Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej ponad obecne 440 mld euro. Ministrowie rozmawiali także na temat przeprowadzenia kolejnych, jednak tym razem bardziej surowych stress testach europejskich banków, które miałyby sprawdzić odporność sektora na wystąpienie szoków. Dyskusja pozostała jednak bez rozstrzygnięć. Podsumowując dwudniowe spotkanie ministrów finansów, ewentualny, nowy pakiet środków, mający zaradzić kryzysowi budżetowemu, nie zostanie uzgodniony wcześniej, jak podczas szczytu UE zaplanowanego na 24-25 marca. Z kolei stress testy będą mogły być przeprowadzone najwcześniej w maju, a ich rezultaty będzie można poznać dopiero w lipcu. Zatem rynki finansowe będą musiały długo czekać, nim poznają rozwiązania dla obecnej sytuacji, co szczególnie dla Hiszpanii może okazać się zgubne, biorąc pod uwagę niepewność związaną z jej sektorem bankowym. Oficjele z Eurolandu wystawiają na próbę cierpliwość inwestorów, co może okazać się fatalne w skutkach.
W przypadku pozostawienia bez zmian stóp procentowych przez RPP (decyzja ok. godz. 14.00) wysoce prawdopodobne jest rozczarowanie inwestorów zagranicznych, które objawi się osłabieniem złotego. Spodziewamy się wzrostu kursów par złotowych w drugiej części dnia.