Tym samym Belka dał pierwszy jasny sygnał o zmianie swojego nastawienia, gdyż jego wcześniejsze wypowiedzi miały raczej neutralny charakter. Jego zdaniem podwyżki stóp procentowych powinny być przeprowadzane małymi krokami, aby budować przekonanie o rozpoczęciu cyklu, a nie o dokonaniu  jednorazowej decyzji, a zatem nie należy oczekiwać podwyżki o więcej jak 25 punktów bazowych. Belka jest przekonany, że stopy procentowe powinny być podnoszone z wyprzedzeniem, zapobiegając nadmiernego wzrostowi inflacji, która według poniedziałkowych szacunków Ministerstwa Finansów w grudniu wyniesie 3,1 proc. r/r, a w styczniu będzie jeszcze wyższa. To już druga wypowiedź (po poniedziałkowym komentarzu innego członka Rady Polityki Pieniężnej Andrzeja Kaźmierczaka) świadcząca o tym, że dotychczasowi przeciwnicy zacieśniana polityki pieniężnej zmieniają swoje nastawienie, stwarzając przewagę dla podwyżki stóp procentowych w kontekście głosowania na kolejnych posiedzeniach RPP. Szczególnie ważne jest stanowisko prezesa Belki, gdyż w przypadku podziału głosów pięć do pięciu, jego głos jest decydujący.

Kluczowym stwierdzeniem wczorajszego wywiadu dla późniejszych zachować złotego było, iż aprecjacyjny, który wypadałoby zainicjować, gdyż umocnienie złotego mogłoby być czynnikiem antyinflacyjnym. Zdaniem Belki temu procesowi należy pomóc. Ta nieformalna deklaracja do oddziaływania banku centralnego na kurs walutowy doprowadziła we wtorek do gwałtownego spadku EUR/PLN o 1,2 proc. do 3,8885. Skala aprecjacji złotego wynika z faktu, iż w kilku ostatnich komunikatach po posiedzeniach RPP padało stwierdzenie, iż argumentem za wstrzymywaniem się od zacieśniania polityki monetarnej jest właśnie obawa o nadmierne umocnienie polskiej waluty. Teraz rynek na podstawie wywiadu prezesa NBP antycypuje rozpoczęcie cyklu podwyżek stóp procentowych już w styczniu, natychmiast dyskontując w kursie te oczekiwania. Jednak analizując wypowiedź Marka Belki, trudno doszukać się bezpośredniego wskazania, że to właśnie w tym miesiącu nastąpi pierwsza podwyżka stóp procentowych. Nawiasem mówić, jeśli tak by było, równie dobrze RPP mogłaby zwołać nadzwyczajne obrady w dniu wczorajszym i zdecydować o podwyżce. Zatem możliwa jest powtórka sytuacji z października, kiedy to rynek spodziewał się decyzji Rady w związku z silnym wzrostem inflacji z 2,0 proc. do 2,5 proc., jednak oczekiwania te nie zostały spełnione i kurs złotego powrócił do stanu sprzed danych o inflacji. Dodatkowo Belka zwraca uwagę, że podwyżka stóp procentowych ma szansę przełożyć się na umocnienie złotego (a zatem potwierdzić wczorajszy spadek kursu) tylko w przypadku spokojnej sytuacji na rynkach finansowych. W przeciwnym wypadku będzie to bezskuteczne. Trzeba podkreślić w tym miejscu, że powrót na pierwszy plan problemów budżetowych państw strefy euro będzie miało niekorzystny wpływ na polską walutę w stopniu znacznie przekraczającym ostatnie umocnienie. Naszym zdaniem w najbliższych tygodniach nadal istnieje większe prawdopodobieństwo gwałtownego osłabienia złotego, niż kontynuacji spadków na parach złotowych.

Dziś rano eurozłoty może mieć problemy z utrzymaniem poziomów osiągniętych wczoraj i istnieje duże prawdopodobieństwo co najmniej jednogroszowej korekty. Poranne publikacje danych makro, m.in. finalne odczyt indeksów PMI dla usług oraz zamówienia przemysłowe z Eurolandu będą miały neutralny wpływ na notowania. Dziś ponownie najistotniejsze dane napłyną z USA: raport ADP o szacunkowej zmianie zatrudnienia w ubiegłym miesiącu oraz odczyt indeksu ISM dla usług będą kształtować rynkowe nastroje w godzinach popołudniowych.