Wzrost rentowności obligacji Irlandii, Grecji, czy Portugalii był obserwowany już od ponad dwóch tygodni, jednak sprawa ta nie budziła wielkich emocji, przyćmiona wydarzeniami z USA. Teraz, gdy QE2 stało się faktem, inwestorzy zaczęli skupiać uwagę na innych czynnikach. W efekcie unijna waluta osłabiła się wobec pozostałych głównych walut. Nasilona przecena wystąpiła względem amerykańskiego dolara, gdzie lepsze od oczekiwań dane z rynku pracy wzmocniły realizację zysków po ostatnich kilkutygodniowych wzrostach eurodolara. Temat zadłużenia państw peryferyjnych Eurolandu i związany z tym wzrost awersji do ryzyka odbija się negatywnie na walutach państw Europy Środkowo-Wschodniej, w tym także złotego. Jeśli napięcia na rynku się nasilą, wówczas zapoczątkowane w poniedziałek trendy będą kontynuowane. Dla złotego oznacza to powrót powyżej 3,96 zł za euro.
Premia, jaką inwestorzy żądają za utrzymywanie 10-letnich obligacji rządu Irlandii nad ich niemieckimi odpowiednikami wzrosła wczoraj do historycznego poziomu. Różnica między rentownościami tychże obligacji wyniosła w poniedziałek 555 punktów bazowych, a oprocentowanie irlandzkich papierów wzrosło do niemal 8 proc. Katalizatorem do wyprzedaży irlandzkich papierów stały się doniesienia krajowych gazet, według których Irlandia w przyszłości może mieć bardzo duże problemy ze znalezieniem kupców na swój dług na międzynarodowym rynku. Mimo iż obecne potrzeby pożyczkowe Zielonej Wyspy są w pełni zaspokojone i rząd irlandzki nie planuje w tym roku żadnych aukcji obligacji, wciąż wzrastają obawy o finansowanie państwa przy deficycie sięgającym 32 proc., wliczając w to pomoc dla sektora bankowego. Luksusu w postaci braku potrzeb pożyczkowych w tym momencie nie posiada z kolei Portugalia, która w tym tygodniu ma zamiar przeprowadzić aukcję obligacji, natomiast premia portugalskich papierów nad niemieckimi również osiągnęła historyczne szczyty. Jakkolwiek jest jeszcze za wcześnie, by mówić o poważnym ryzyku niewypłacalności jednego z państw strefy euro, zważywszy na wciąż dostępny europejski fundusz stabilizacyjny w kwocie 440 mld euro, jednak pojawiające się spekulacje na ten temat mogą być kluczowe dla zachowania się rynków w najbliższym czasie.
Wtorek, podobnie jak dzień wczorajszy nie przynosi nadmiaru publikacji makroekonomicznych. Rynki będą podlegać pod wahania nastrojów z nakierowaniem na pogorszenie sentymentu w związku z sytuacją budżetową strefy euro. W kalendarzu na uwagę zasługują raporty z Wielkiej Brytanii o 10.30: produkcja przemysłowa (prog. 0,4 proc. m/m) oraz bilans handlu zagranicznego (-8,0 mld GBP). O 16.00 z USA napłynie drugorzędny raport o zmianie zapasów hurtowników (0,7 proc. m/m).