Oficjalnie, zwiększona podaż dolara jest tylko efektem ubocznym stymulowania gospodarki przez Fed, jednak każdy z członków FOMC zapewne doskonale zdaje sobie sprawę, jakie są konsekwencje tego dla kursu walutowego i że ten czynniki również jest dla gospodarki pozytywny. Przy okazji fakt, iż działania Fedu prowadzące do osłabienia dolara nie są bezpośrednie, stawia Stany Zjednoczone w bardzo uprzywilejowanej sytuacji w negocjacjach z innymi krajami. Inne kraje, takie jak Chiny czy Japonia, starając się wspierać konkurencyjność swoich gospodarek, stosują bowiem jednoznaczne środki i łatwo im zarzucić sterowanie kursem. Jak pokazał jednak ostatni szczyt G20 przewaga USA nie musi trwać wiecznie, a przełomem może okazać się właśnie owa sugestia niemieckiego ministra gospodarki. Bez wątpienia miała ona duże znaczenie w weekendowych negocjacjach, z których Amerykanie wracają na tarczy. Projekt Geithnera wprowadzenia ścisłych progów nadwyżki handlowej w stosunku do PKB, został bowiem niemal jednoznacznie odrzucony.

Jakie to wszystko będzie miało skutki dla najbliższej przyszłości rynku walutowego? Stany Zjednoczone z pewnością nie zrezygnują z dalszej kreacji pieniądza i deprecjacja dolara powinna postępować, przynajmniej w stosunku do euro. Do podjęcia jeszcze bardziej radykalnych działań niż do tej pory zmuszona zostanie Japonia. Kurs osiągnął właśnie najniższy poziom od 15 lat i staje się poważnym zagrożeniem dla konkurencyjności japońskiego eksportu. Pozostałe kraje, takie jak Kanada, Australia czy Nowa Zelandia, na razie jeszcze nie mają się o co martwić, bowiem wcześniej kryzys wywindował kurs dolara w stosunku do walut tych krajów bardzo wysoko.

EURPLN

W piątek z samego rana kurs EURPLN przybrał kierunek południowy i tak pozostało do chwili obecnej. Od czwartkowego szczytu na 3.9816 nasza waluta jest w tym momencie mocniejsza o prawie cztery figury. Trend powinien się utrzymać w najbliższych dniach, a celem będzie poziom 3.89. Mało prawdopodobne jest bowiem pojawienie się jakichś negatywnych informacji dla złotego. Do środy inwestorzy będą oczekiwali na decyzję RPP co do wysokości stóp procentowych, a sama decyzja może być dla złotego raczej bodźcem do aprecjacji niż odwrotnie.

EURUSD

Piątek był umiarkowanie spokojny jeśli chodzi o zachowanie głównej pary walutowej. Kurs dochodził w pobliże 1.4000 i odbijał się na południe, co potwierdzało istotność tego oporu. Na niedzielnym otwarciu sytuacja wyglądała podobnie. Dopiero gdy na dobre ruszył handel w Azji, poziom ten został przełamany, a przyczyną było dyskontowanie ustaleń, a właściwie braku ustaleń, na szczycie G20. Niewątpliwie jednak z posiedzenia można wyciągnąć wniosek, że Fed nie zaprzestanie drukowania pieniędzy w najbliższym czasie i jego deprecjacja w stosunku do euro może jeszcze trochę potrwać.

GBPUSD

W tym tygodniu będziemy mieli do czynienia z wyjątkowym deficytem publikacji makro z Wielkiej Brytanii. We wtorek poznamy wstępne szacunki PKB za III kwartał, a w dalszej części na uwagę zwraca jedynie publikacji wskaźnika sprzedaży detalicznej wg CBI, która ujrzy światło dzienne w czwartek. Na zachowanie pary GBPUSD powinno wpływać więc nastawienie do funta, w obliczu informacji z poprzedniego tygodnia (negatywne) oraz zachowanie dolara (dużo bardziej prawdopodobne osłabienie). Niewykluczone więc, że kabel będzie poruszał się w tym tygodniu w trendzie bocznym o zakresie 1.5650 - 1.5850.

USDJPY

Mimo bardzo silnego jena, podane dzisiaj w nocy polskiego czasu dane o handlu zagranicznym Japonii były dobre. Bilans był wyższy od oczekiwań, pozytywnie zaskoczyły również jego składowe: eksport i import. Spodziewano się znacznego zmniejszenia dynamiki we wrześniu w stosunku do sierpnia, tymczasem była ona tylko nieznacznie niższa, a eksport utrzymał tempo dwucyfrowe. W ślad za tymi dobrymi danymi oraz osłabieniem dolara, kurs USDJPY spadł najniżej od 15 lat, do poziomu 80.40. Jest to sygnał, że historyczne minimum 79.58 również zostanie zaatakowane w najbliższym czasie.