Nie ustalono jednak, żadnych ilościowych warunków tych zmian. Uzgodniono jedynie, że istnieje potrzeba urealnienia kursów walutowych, aby były bardziej zorientowane na panującą sytuację rynkową.

Rozmowy na szczycie chwilami były dosyć burzliwe. Wstępna propozycja Stanów Zjednoczonych do ograniczenia deficytów i nadwyżek na rachunkach bieżących do 4 proc. PKB spotkała się z silną krytyką ze strony sporej części państw, które w odróżnieniu od USA przekraczają ten limit. W odpowiedzi niemiecki minister gospodarki Rainer Bruederle zarzucił USA, że luzowanie ilościowe prowadzone przez Fed jest równoznaczne z manipulowaniem kursem dolara. Odzew ze strony Stanów Zjednoczonych przyniósł przyrzeczenie, iż USA nie będzie osłabiać dolara pod warunkiem, iż gospodarki emerging market zezwolą własnym walutą na aprecjację. Stanowisko rządu USA to nie to samo, co stanowisko Fed, zatem powyższa obietnica de facto nic nie zmienia w percepcji wyceny wartości dolara i rozstrzygnięć jego przyszłości należy wyczekiwać do momentu najbliższego posiedzenia FOMC, które zakończy sie trzeciego listopada.

Historycznym określił Dominique Strauss-Kahn, dyrektor zarządzający MFW, ustalenia szczytu w sprawie reform w funduszu, dzięki którym Międzynarodowy Fundusz Walutowy stanie się bardziej efektywny i wiarygodny. Jako część z równego rodzaju ustaleń, MFW podwoi limity określające ile dane państwo wnosi udziału do funduszu oraz ile może pożyczyć. Obecnie łączna kwota do dyspozycji funduszu to 340 mld USD. Zwiększona pula pomoże funduszowi przeciwdziałać oraz radzić sobie z potencjalnymi kryzysami w przyszłości. Jednak najważniejszą zmianą jest transfer części głosów w funduszu na rzecz gospodarek rozwijających się. Podjęto decyzje, iż 6 proc. głosów, które należały do Europy zostanie przekazane m.in. Chinom. Kraje rozwijające się otrzymają także 2 dodatkowe miejsca w 24-osobowej Radzie Zarządzającej MFW. To przełomowe porozumienie z jednej strony jest odpowiedzią na wzrost siły gospodarek rozwijających się w skali całego świata. Po drugie ma niejako na celu oddalić widmo wojny walutowej. Redystrybucja siły w funduszu równoważy inne ustalenia szczytu dotyczące zaprzestania dewaluacji waluty, w tym przypadku obrony kursów walutowych przed nadmierną aprecjacją wobec dolara.

Największym zwycięzcą weekendowego szczytu wydają się być Stany Zjednoczone. Brak konkretów należy odebrać jako status quo w kwestii ostatnich zmian na rynku walutowym. Można to już zaobserwować od pierwszych godzin poniedziałkowego handlu, gdzie kontynuowana jest wyprzedaż amerykańskiego dolara, a transferowany kapitał zasila rynki akcji krajów rozwijających się, a także rynki surowcowe. Przyrzeczenie co do przeciwdziałania celowego osłabiania własnych walut (w domyśle brak obrony kursu ze strony krajów azjatyckich) oznacza kontynuację deprecjacji dolara i poprawę bilansu handlu zagranicznego USA. Także podział głosów w MFW nie nadszarpnął udziału Stanów Zjednoczonych, które posiadają ponad 16,7 proc. głosów oraz zachowały prawo weta.

W dniu dzisiejszym uwaga inwestorów w głównej mierze będzie skupiona na wystąpieniu szefa Fed Bena Bernanke, które jest zaplanowane na godzinę 14.30. Szczególnym zainteresowaniem będą się cieszyć wszelkie wypowiedzi na temat skali oczekiwanego programu monetyzacji długu. Stwierdzenia świadczące o agresywnej polityce mogą wzmocnić wyprzedaż dolara i nowe lokalne minima w wycenie tej waluty. W przeciwnym wypadku deprecjacja może zostać powstrzymana. Oprócz wystąpienia Bernanke w poniedziałek poznamy sierpniowe zamówienia przemysłowe z Eurolandu (prog. 2,1 proc. m/m) oraz sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA we wrześniu (4,3 mln).

W dniu dzisiejszym kurs eurozłotego powinien się poruszać w przedziale 3,94 – 3,9650.