Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym zmniejszyło się o 95 tys., na co największy wpływ miała dalsza redukcja etatów związanych ze spisem powszechnym oraz cięcia etatów publicznych. Lokalne władze w Stanach Zjednoczonych przeżywają problemy finansowe i próbują ograniczać koszty poprzez zwolnienia pracowników. Sektor prywatny wprawdzie wzrósł o 64 tys. miejsc, jednak było to poniżej oczekiwanych 75 tys. i wciąż daleko od poziomu zapewniającego trwałe ożywienie. Stopa bezrobocia wbrew oczekiwaniom nie wzrosła do 9,7 proc. z 9,6 proc. w sierpniu, jednak powodów nie należy dopatrywać w zmniejszeniu liczby bezrobotnych. Amerykanie, nie widząc szans na znalezienie zajęcia, nadal pozostają niechętni, aby ponownie zacząć poszukiwać pracy i być zaliczanym do siły roboczej.
Rozczarowujący raport jest kolejnym argumentem za tym, iż amerykańska gospodarka potrzebuje nadzwyczajnego wsparcia w celu powrotu na ścieżkę ożywienia. Piątkowe popołudnie przyniosło kolejną przecenę dolara na rynku walutowym po tym, jak poprzedzająca doba przebiegała na korekcyjnym umocnieniu amerykańskiej waluty. Pierwsze godziny weekendowego handlu wyniosły kurs eurodolara ponownie powyżej poziomu 1,40, natomiast notowania pary USDJPY wyznaczyły nowe 15-letnie minimum na poziomie 81,36. Rynek wydaje się już w pełni przekonany, że listopadowe posiedzenie decydentów z Rezerwy Federalnej zakończy się decyzją o wpompowaniu do gospodarki miliardów dodrukowanych dolarów w zamian za skupione obligacje rządowe. Wprawdzie na rynku przeważa opinia, iż nawrót recesji USA nie grozi, to jednak oczekiwane pełzające tempo ożywienia będzie zbyt niskie, aby doprowadzić do odbicia na rynku pracy. Postrzeganie gospodarki Stanów Zjednoczonych nie uległo zmianie – potrzebuje ona dodatkowego pakietu stymulacyjnego, a oczekiwania negatywnie będą odbijać się na wycenie dolara.
Dziś w Stanach Zjednoczonych obchodzony jest Dzień Kolumba, jednak tamtejsze giełdy oraz traderzy walutowi pracują normalnie (nie pracują tylko banki). Z Europy w poniedziałek również nie napłyną żadne istotne dane, zatem należy spodziewać się nieregularnego handlu i obniżonej zmienności. Późnym popołudniem będzie miało miejsce wystąpienie publiczne szefa ECB, Jean-Claude’a Tricheta, który w Waszyngtonie będzie uczestniczył w konferencji nt. roli banków centralnych w czasach kryzysu.
W kolejnych dniach ilość kluczowych danych stopniowo będzie się zwiększać. Jutro w kalendarzu widnieje raport o saldzie na rachunku bieżącym Polski, natomiast w godzinach wieczornych opublikowany zostanie protokół z ostatniego posiedzenia Komitetu Otwartego Rynku, po którym to rozpoczęła się lawinowa wyprzedaż dolara. W środę na główną uwagę zasługują dane o bilansie handlu zagranicznego Chin (prog. 17,3 mld USD) oraz dynamika produkcji przemysłowej z Eurolandu (0,8 proc. m/m). W Polsce GUS poda wartość wskaźnika cen dóbr i usług konsumpcyjnych (2,3 proc. r/r). Czwartek i piątek to niemal tylko dane z USA. Na czwartek zaplanowano publikacje bilansu handlu zagranicznego (-44 mld USD), inflacji PPI (0,2 proc. m/m) oraz cotygodniowy raport o nowych wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych (445 tys.). W piątek poznamy wartość inflacji CPI (0,2 proc. m/m), dynamikę sprzedaży detalicznej (0,4 proc. m/m), indeks NY Empire State (6,9 pkt.) oraz indeks Uniwersytetu Michigan (69,0 pkt.).