Nowe zasady, określone jako „Bazylea III”, mają zapobiec w przyszłości tworzeniu się baniek spekulacyjnych oraz zmniejszeniu ryzyka bankructwa instytucji finansowych. Według nowych wymogów banki będą zobligowane do utrzymywania najwyższej jakości kapitałów (Tier 1) w wysokości 4,5 proc. w relacji do posiadanych aktywów ryzykownych. Dotychczas odsetek wynosił 2 proc. Dodatkowo banki będą musiały utworzyć nowy ochronny bufor kapitałowy z akcji zwykłych w wysokości 2,5 proc. aktywów. Jeśli bufor ulegnie zmniejszeniu, ograniczeniu ulegną wypłacane bonusy i dywidendy. Drugim postanowieniem „Bazylei III” jest wymóg utworzenia antycyklicznego bufora między 0 a 2,5 proc., który ma za zadanie ograniczać akcję kredytową banków, jeśli krajowy nadzór uzna, że rynkowi kredytowemu grozi przegrzanie. Jest on najbardziej krytykowanym elementem nowych norm, gdyż pozostawia w rękach krajowych regulatorów decyzję określenia, kiedy występuje okres nadmiernego przyrostu kredytów, a kiedy się on kończy. Po drugie kontrowersyjny zapis, ograniczając udzielanie kredytów w gospodarce, może zaszkodzić wzrostowi gospodarczemu zmniejszając go o kilka punktów procentowych.
Nowe regulacje oznaczają, iż banki będą musiały ograniczyć inwestycje w aktywa ryzykowne przy zachowaniu takiej samej ilości wysokiej jakości kapitałów, albo zgromadzić dodatkowy kapitał, aby utrzymać poziom inwestycji, co w konsekwencji także zmniejsza ilość spekulacyjnego pieniądza na rynku. W przypadku dziesięciu największych banków niemieckich szacunki mówią o potrzebie zwiększenia kapitałów o 105 mld euro. Banki wynegocjowały jednak długi okres przystosowawczy do nowych regulacji - wymóg Tier 1 wejdzie w życie od 2015 roku, pozostałem w 2016 oraz 2019 roku – dzięki czemu nie zagrażają stabilności funkcjonowania instytucji finansowych. Właśnie zbyt krótki okres przejściowy budził największą obawę wśród inwestorów, toteż niedzielne ustalenia rynek odebrał z ulgą. Długoterminowe skutki reformy mogą rzeczywiście zmniejszyć ryzyko wybuchu kolejnej bańki spekulacyjnej przyczyniającej się do kryzysu finansowego. Z drugiej strony nie raz byliśmy już świadkami, jak banki potrafią obchodzić regulacje dla własnych korzyści.
Nadchodzący tydzień będzie kluczowy dla kształtowana się nastrojów rynkowych. Seria sierpniowych danych ze Stanów Zjednoczonych rzuci więcej światła na sytuację w największej gospodarce świata. Sprzedaż detaliczna we wtorek, produkcja przemysłowa w środę, inflacja PPI i wnioski o zasiłek dla bezrobotnych w czwartek, inflacja CPI w piątek pozwolą odpowiedzieć na pytanie, czy w USA następuje dalsze zahamowanie ożywienia. Dodatkowo w ciągu tygodnia opublikowane zostaną indeksy aktywności gospodarczej w rejonach Nowego Jorku (środa) i Filadelfii (czwartek). Oprócz danych ze Stanów Zjednoczonych poznamy także odczyt produkcji przemysłowej ze strefy euro (poniedziałek) oraz indeks nastrojów instytutu ZEW (wtorek). Tydzień będzie obfitował także w dane z Polski: inflacja konsumencka (wtorek), wynagrodzenia i zatrudnienie (czwartek), produkcja przemysłowa (piątek).
Nie należy oczekiwać reakcji rynku złotego na raporty z kraju. Rynek przyzwyczaił nas do tego, że całkowicie ignoruje te raporty, toteż większa uwaga będzie skupiona na danych z zagranicy. Wymowa raportów z USA na pewno nie będzie jednoznaczna i nie zbuduje jednolitego trendu na kolejne tygodnie. Dlatego każda publikacja będzie przynosić żywiołowe reakcje inwestorów i sporą zmienność na rynku finansowym. Jakkolwiek polski złoty w relacji do euro reaguje umocnieniem (poprawa nastrojów) lub osłabieniem (pogorszenie), to jednak ubiegły tydzień pokazał względną odporność kursu na silniejsze wahania i ten tydzień może przynieść podobny zakres wahań. Większej amplitudy należy się spodziewać na parach crossowych – dolara, franka i funta.
Dzisiejszy dzień jeszcze bez raportów zza oceanu, więc handel powinien przebiegać w spokojnej atmosferze. Ustalenia z Bazylei tworzą podwaliny pod pozytywny sentyment na dzisiejszej sesji sprzyjając aprecjacji złotego.