Dziennik donosi, że według jego analiz rzeczywisty stan rządowego długu w aktywach banków jest dużo większy niż wynikałoby to z wyników ostatnio przeprowadzonych stress testów. W przypadku niektórych banków, między innymi Barclays PLC czy Credit Agricole SĄ, różnice między wynikiem stress testów a ostatnimi raportami kwartalnymi są znaczące. Dodatkowe dane zabrane od Banku Rozliczeń Międzynarodowych wskazują, iż np. zaangażowanie francuskiego sektora bankowego w dług hiszpańskiego rządu było ponad pięciokrotnie wyższe od wykazanego w stress testach. Wnioski płynące z artykułu podkopują główny cel stress testów, jakim było zapewnienie inwestorów o solidności europejskiego sektora bankowego. Pierwsze reakcję na rynku są już widoczne. Euro osłabiło się wobec dolara spadając poniżej poziomu 1,28. Wzrost awersji do ryzyka w dniu dzisiejszym będzie widoczny na pozostałych rynkach, w tym również złotego.

Prezydent Barack Obama, zgodnie z zapowiedziami, przystąpił od wczoraj do prezentacji planów przygotowanych przez swoją administracje, mających na celu pobudzić spowalniająca gospodarkę. Z jednej strony nowe projekty mają za zadanie zmniejszenie wysokiego bezrobocia (stopa bezrobocia w sierpniu wyniosła 9,6 proc.), z drugiej - mają pomóc odzyskać zaufanie wyborców do Partii Demokratycznej przed zaplanowanymi na listopad wyborami uzupełniającymi do Kongresu. W poniedziałek prezydent Obama przedstawił sześcioletni plan inwestycji w infrastrukturę na kwotę 50 mld dolarów. Plan przewiduje tworzenie miejsc pracy przy budowie i modernizacji dróg , torów kolejowych i pasów startowych. Dodatkowo na środę zaplanowano zapowiedź nowych ulg podatkowych dla przedsiębiorstw. Firmy będą mogły od przyszłego roku odpisać od podatku wszystkie poniesione nakłady inwestycyjne na rozwój hal fabrycznych oraz sprzętu. Ulga ma zachęcić przedsiębiorców do podejmowania planów inwestycyjnych pomimo niepewności związanej z perspektywami gospodarki amerykańskiej. Również w środę Obama ma zaproponować Kongresowi zwiększenie i trwałe rozszerzenie ulg podatkowych na badania rozwojowe przedsiębiorstw, co ma kosztować ok. 100 mld dolarów w ciągu następnych dziesięciu lat. Przyszłe skutki projektów administracji prezydenta są trudne do jednoznacznego oszacowana, jednak na pierwszy rzut oka wydają się niewystarczające. Nie ma pewności czy ulgi na inwestycje rzeczywiście zostaną wykorzystane w takim stopniu, w jakim życzyłaby sobie tego administracja Obamy. Z kolei inwestycje infrastrukturalne zwykle stymulują gospodarkę z pewnym opóźnieniem. Jednakże Obama nie może pozwolić sobie na większe wydatki budżetowe, gdyż kwestia deficytu (który obecnie sięga rekordowego poziomu ok. 10 proc. PKB) jest kluczowa dla amerykańskich wyborców.

We wtorkowym kalendarzu lista istotnych publikacji jest krótka. Za nami już decyzja banku centralnego Japonii, który pozostawił stopy procentowe bez zmian (główna stopa procentowa wynosi nadal 0,1 proc.). Bank wstrzymał się z dodatkowymi działaniami na rzecz poluzowania polityki pieniężnej, jednak jest gotów podjąć stosowne akcje jeśli przyjdzie na to pora. Tym samym pozostawia sobie otwartą furtkę do dalszego łagodzenia polityki w następnych miesiącach, gdy pojawią się wyraźne dowody na negatywny wpływ umacniającego się jena gospodarkę.

W ciągu dnia uwagę zwracać jeszcze będzie odczyt zamówień przemysłowych w Niemczech. Po silnym wzroście w czerwcu (3,2 proc. m/m), w lipcu oczekiwane jest wolniejsze tempo wzrostu zamówień, o 0,5 proc. m/m.