Jedną z prawdopodobnych przyczyn dalszego słabnięcia dolara był kolejny, trzeci z rzędu, spadek wartości indeksu nastrojów wśród inwestorów budowlanych w USA (indeks obliczany jest przez National Association of Home Builders). Indeks osiągnął poziom najniższy od marca 2009 roku. Kolejne miesiące niekorzystnych odczytów danych makroekonomicznych z USA przyczyniają się do nasilenia obaw inwestorów o to, że Stanom może ponownie zagrozić recesja, czyli trwający dłużej niż jeden kwartał spadek PKB. Na pogarszającą się sytuację zaczął w ubiegłym tygodniu reagować Fed, który ogłosił, że będzie reinwestował środki, uzyskane z zapadających obligacji ustrukturyzowanych, na rynku obligacji skarbowych. Wcześniej Fed deklarował, że jest w stanie ponownie wkroczyć do gry i zapewnić poluzowanie warunków polityki pieniężnej. Inwestorzy, szukając bezpiecznego schronienia dla kapitału, przyczynili się do ponownego wzrostu notowań amerykańskich obligacji długoterminowych (ich rentowność jest najniższa od 16 miesięcy). Oznacza to, że kroki podjęte przez Fed, a mające na celu w szczególności utrzymanie długoterminowych stóp procentowych na niskim poziomie, mogą już nie zmienić sytuacji.
Na rynku środkowoeuropejskim z jednej strony z prawie wszystkich krajów naszego regionu nadchodzą korzystne wiadomości – czy to o dynamice PKB wyższej od prognoz (w przypadku Rumunii, Węgier i Czech), czy to o niższej inflacji i korzystnych odczytach danych np. o dynamice produkcji przemysłowej (w przypadku Polski). Informacje te sprzyjają utrzymaniu wartości walut naszego regionu w stosunku do euro, jednak brak pełnego zaufania inwestorów do finansów publicznych Polski, Rumunii i Węgier jest podstawowym hamulcem dla aprecjacji walut tych krajów. Rząd Rumunii sprzedał wczoraj na aukcji jedynie jedną trzecią oferowanej transzy obligacji, ponieważ nie zdecydował się na pozyskiwanie środków drożej, niż w cenie 7%. Notowania obligacji polskich oraz węgierskich nieznacznie się poprawiły, jednakże w naszej ocenie dalszy spadek rentowności polskich obligacji jest mało prawdopodobny, ponieważ Polsce brakuje wiarygodnego planu zacieśnienia wydatków. Wczoraj Ministerstwo Finansów podało dane o kształtowaniu się deficytu budżetowego: do sierpnia wyniósł on 34.95 mld PLN, czyli 67% tegorocznego planu (opiewającego na 52.5 mld PLN). Naszym zdaniem deficyt może być w tym roku niższy, głównie dzięki odnotowaniu szybszego niż założono w ustawie budżetowej tempa wzrostu PKB. Deficyt na koniec roku nie powinien przekroczyć 43 mld PLN. Czynnikiem wewnętrznym, który w ostatnich czterech miesiącach roku będzie najmocniej wpływał na notowania złotego, będzie to, jakiego kształtu ostatecznie nabierze budżet na rok 2011 oraz jakie będą perspektywy redukcji długu publicznego w kolejnych latach.
Wśród publikowanych dziś danych makroekonomicznych najważniejsze dla rynku lokalnego będą informacje, które GUS poda o 14:00 – dane o kształtowaniu się przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw oraz o kształtowaniu się zatrudnienia. Według mediany prognoz rynkowych przeciętna płaca ma wzrosnąć o 3.8% w ujęciu rocznym. W naszej ocenie wzrost ten będzie nieco wolniejszy i wyniesie 3.3% w ujęciu rocznym. Zatrudnienie ma natomiast wzrosnąć o 1.4% w ujęciu rocznym. Pozostałe istotne odczyty to m.in.: dane o inflacji w Wielkiej Brytanii (inflacja CPI ma utrzymać się w okolicach 3.1% r/r) oraz publikacja indeksu instytutu ZEW, oceniającego perspektywy dla gospodarki niemieckiej. Przed dwoma miesiącami indeks odnotował bardzo gwałtowny spadek, a dziś prawdopodobnie osiągnie poziom najniższy od kwietnia 2009 roku. O ile do niedawna spadek indeksu należało przypisywać jedynie realizacji scenariusza umiarkowanego wzrostu i braku perspektyw dla szybszego wzrostu, o tyle w chwili obecnej niemieccy analitycy obawiają się ponownego istotnego spowolnienia.
W najbliższych dniach bardzo realnym scenariuszem jest umocnienie JPY w stosunku do USD poniżej 84.50 USDJPY, co oznaczałoby że jen stanie się najmocniejszy w stosunku do dolara od 15 lat. Notowania EURUSD prawdopodobnie utrzymają się ponad poziomem 1.28, a złoty może nieznacznie zyskiwać w stosunku do euro, jednakże potencjał aprecjacji naszej waluty ograniczony jest przez nie najlepsze nastroje inwestorów.