To sugeruje, że niedługo może nastąpić kolejne przyspieszenie korekty. Dlaczego rynek miałby dalej spadać? Jest kilka argumentów za takim scenariuszem. Po pierwsze korporacje amerykańskie osiągają sporą część zysków w innych walutach niż dolar. Gwałtowne umocnienie dolara w ostatnim czasie oznacza, że w kolejnych kwartałach zyski szczególnie tych największych spółek mogą być niższe w przeliczeniu na dolary ze względu na różnice kursowe. Oczywiście można częściowo zabezpieczać ryzyko kursowe i największe korporacje to robią, ale takie zabezpieczenia działają w krótkim terminie. Z tego samego powodu niemiecki indeks DAX30 utrzymuje się ciągle w okolicach 6000 - niemieccy eksporterzy skorzystają z odwrotnego efektu. Po drugie problemy fiskalne w rozwiniętych krajach europejskich i związana z tym konieczność cięć budżetowych będą miały negatywny wpływ na wzrost gospodarczy na całym świecie. Powrót recesji w Eurolandzie to z kolei kłopot dla niedokapitalizowanych europejskich banków. Kłopoty europejskich banków to już duży problem systemowy. Jeśli do tego dodać wiszącą nad rynkiem reformą regulacji finansowych i perspektywę wyższych podatków w przyszłych latach, to widać dlaczego podaż jest stroną dominującą. Korekta trwa już parę tygodni (lub dopiero), a VIX nadal utrzymuje się powyżej 30% (wczoraj wzrósł do 35%). Nie wróży do dobrze na przyszłość. Przełamanie poziomu 10200 na DJIA, 1090 na S&P500 powinno uruchomić kolejną lawinę sprzedaży. Dane makro pozostają na drugim planie, ale warto odnotować niższy od oczekiwań odczyt inflacji CPI w USA oraz rekordową liczbę "foreclosures" na hipotekach. Korzystają na tym kontrakty na obligacje (symbol ZNM0), które utrzymują się w silnym trendzie wzrostowym.

EURPLN

Złoty jest dzisiaj ponownie pod presją sprzedających. Wpływają na to negatywne nastroje na rynkach i zwiększona awersja do ryzyka. EURPLN testuje 4,1250 przy 61,8% zniesieniu fibo ostatniej fali spadkowej. Wybicie ponad ten poziom powinno przełożyć się na test poprzedniego szczytu. Dzisiaj o 14:00 zapoznamy się z danymi o produkcji przemysłowej oraz z protokołem z posiedzenia RPP. Dane nie powinny mieć większego wpływu na notowania. Trwająca powódź na południu Polski dodatkowo zwiększa nerwowość na rynku.

EURUSD

Wczorajsze dane CPI z USA oraz notatki z posiedzenia Fedu coraz dobitniej wskazują, że Fed nie podniesie stóp procentowych w tym roku. Szanse na to spadły według rynku do poniżej 40%, a jeszcze niedawno oceniano je na blisko 70%. Tak więc należy spodziewać niższych stóp i w USA i w Eurolandzie jeszcze przez dłuższy czas. W notatkach z posiedzenia Fedu zaskakujące jest praktycznie całkowite pominięcie tematu Grecji, a przecież w kwietniu kryzys już był oczywisty. Teraz będzie to dobry pretekst, żeby utrzymywać stopy na niskim poziomie. Odbicie na eurodolarze zatrzymało się w pobliżu 1,24, ale rynek wydaje się już mniej skłonny do sprzedawania euro niż jeszcze kilka dni temu.

GBPUSD

Notowania funtadolara pozostają w trendzie spadkowym. Bliskość dolnego ograniczenia kanału spadkowego na wykresie tygodniowym może nieco spowolnić tempo deprecjacji brytyjskiej waluty. Niemniej jednak korekty wzrostowe są ciągle płytkie. Dzisiejsze dane o sprzedaży detalicznej nie wywołały większej reakcji. Dominującym czynnikiem jest awersja do ryzyka i związane z nią umocnienie dolara amerykańskiego. Korelacja z eurodolarem pozostaje duża. Najbliższy istotny opór techniczny znajduje przy 1,4550 (38,2% fibo).

USDJPY

Słabe zachowanie rynków akcji oraz wysoka awersja do ryzyka sprzyjają umocnieniu japońskiej waluty. Na USDJPY utrwaliła się tendencja spadkowa i rośnie zagrożenie wyłamaniem poniżej 91,00. Przebicie tego poziomu powinno doprowadzić do przyspieszenia trendu w kierunku 88,00. Pomijając zejście intraday do 88 w czwartek 6 maja, na wykresie widoczna jest formacja przypominająca głowę z ramionami (lub podwójny szczyt). Eurojen jest handlowany w pobliżu minimów ze stycznia 2009. Rynek broni się przed spadkiem poniżej strefy 110,50-111.