Pierwsze informacje makro napłynęły na rynek z Eurolandu o godzinie 11:00. Eurostat opublikował czerwcową inflację w cenach producentów. Inflacja PPI wzrosła w strefie euro o 0,9% miesiąc do miesiąca i 8% rok do roku. Ekonomiści zakładali, że wzrost ten wyniesie odpowiednio 0,9% i 7,9%. Wysoka dynamika cen producentów jest efektem drogiej ropy oraz rosnących cen energii. Po południu Departament Handlu USA poinformował, że wydatki amerykańskich konsumentów wzrosły w czerwcu o 0,6% w ujęciu miesięcznym, w porównaniu z poprzednim miesiącem kiedy to wzrosły o 0,8% po korekcie. Dochody Amerykanów wzrosły o 0,1%, wobec wzrostu o 1,8% w poprzednim miesiącu po korekcie. Analitycy spodziewali się, że wzrost wydatków w czerwcu wyniesie 0,4% m/m, a dochody spadną o 0,2%. Razem z w/w raportami został opublikowany bazowy wskaźnik wydatków osobistych (PCE core). W czerwcu wzrósł on o 0,3% m/m, wobec wzrostu o 0,1% w maju i wobec oczekiwanego wzrostu o 0,2%. W ujęciu rocznym wskaźnik ten wzrósł o 2,3%. Ostatnią publikacją w dniu dzisiejszym był odczyt zamówień na dobra trwałego użytku. W czerwcu wzrosły one o 1,7% w relacji miesięcznej wobec 0,9% miesiąc wcześniej (po korekcie z 0,8%). Informacje te pomimo, że pro-dolarowe nie wzmocniły istotnie notować „zielonego” a kurs EURUSD pozostawał przez większą część sesji w okolicach poziomu 1,5580. Inwestorzy najprawdopodobniej wyczekują już na jutrzejszą decyzję FOMC. Pomimo braku spodziewanej podwyżki, z dużą uwagą będą czytać komunikat opublikowany po posiedzeniu i doszukiwać się „jastrzębich” tonów tego komunikatu.

Warszawski parkiet rozpoczął nowy tydzień od spadków. Indeks WIG20 przez cały dzień znajdował się pod kreską, tracąc średnio 0,8% jednak słabe otwarcie w USA obniżyło notowania i ostatecznie WIG20 zakończył dzień spadkiem o 1,19% wobec piątkowego zamknięcia. Nieciekawa sesja toczyła się przy bardzo niskich obrotach, które nie przekroczyły 800 mln złotych.