Poniedziałkowy handel jest stosunkowo ospały. Wpływu na notowania nie miały wyniki dzisiejszego przetargu na bony skarbowe (Ministerstwo Finansów sprzedało bony o wartości 1,9 mld zł). Takiego wpływu też nie powinny mieć, publikowane o godzinie 14-tej przez Narodowy Bank Polski, dane o podaży pieniądza. Inwestorzy czekają bowiem na jutrzejsze dane o inflacji CPI, wynagrodzeniach, zatrudnieniu i bilansie płatniczym w Polsce.

Sytuacja techniczna na wykresach obu polskich par w dalszym ciągu preferuje stronę podażową, co powinno zaowocować nowymi rekordami słabości euro i dolara. Jeżeli jednak wykluczyć bardzo silny wzrost inflacji w Polsce, co automatycznie prowadziłoby do rozważań na temat podwyżki stóp procentowych na jednym z najbliższych posiedzeń Rady Polityki Pieniężnej (obecnie zakłada się, że może to być październik), to należy liczyć się z powolnym wyhamowywaniem impulsów spadkowych na USD/PLN i EUR/PLN. Tym samym pod koniec tygodnia mogłaby nawet mieć miejsce niewielka wzrostowa korekta.