W rezultacie PLN powinien aprecjonować – należy oczekiwać testów kluczowych wsparć 3,8150 i 2,80. Póki co, to umocnienie japońskiego jena (według znanego mechanizmu – inwestorzy przyjmując pesymistyczne nastawienie redukują ryzykowne pozycje carry trade, osłabiając „high yielders” i wspierając jena) zadecydowało o krótkoterminowych wzrostach eurozłotego i USDPLN.
Ten sam mechanizm, który stoi za spadkami EURJPY i USDJPY umocnił nieznacznie dolara amerykańskiego. Spadki EURUSD do 1,3630 należy jednak traktować w kategorii przystanku przed dalszymi wzrostami. Co prawda, J.C. Trichet zafundował inwestorom zimny prysznic, mówiąc wczoraj w Budapeszcie, że decyzja EBC będzie znana dopiero na posiedzeniu, a nie przed nim. Tym samym wytrącił z ręki argument tym z komentatorów, którzy oczekują jeszcze jednej podwyżki stóp procentowych w Eurolandzie. Póki co, takie działanie EBC wydaje mi się nieracjonalne – bank nie po to zasilił system bankowy oszałamiającą kwotą 260 mld EUR, aby teraz wywoływać przeciwny efekt. Niemniej jednak, oczekiwania rynkowe o dwóch obniżkach w USA i pozostawieniu stóp w Eurolandzie bez zmian w mojej ocenie wystarczą do osiągnięcia range’u 1,38-1,40 EURUSD.
Dziś w kalendarzu bardzo ważny raport makroekonomiczny, indeks niemieckiego instytutu Ifo, godz. 10:00; konsensus prognoz rynkowych kształtuje się na poziomie 105,5 pkt. co byłoby równoważne ze spadkiem o 1 punkt. Wieczorem inwestorzy będą mogli przeczytać protokół z ostatniego posiedzenia FOMC. Dokument ten może zawierać informacje „grubszego kalibru”, przyczyniając się do spekulacji rynków odnośnie zachowania największego banku centralnego w obliczu kryzysu finansowego. Obecnie Ben Bernanke ma nienajlepszą prasę w USA, stawiając czoła swojemu „prime time crisis”, czyli pierwszemu poważnemu wyzwaniu. Wiarygodność Fedu mocno ucierpi, jeśli załamanie w sektorze subprime rozleje się na pozostałe sektory gospodarki.