Wtorkowe wystąpienie Jerome’a Powella przed Izbą Handlową miało ograniczony wpływ na rynek walut, ale stało się impulsem do dyskusji o wycenach giełdowych. Powell stwierdził, że rynek akcji jest „całkiem wysoko wyceniony”, co niektórzy odebrali jako ostrzeżenie przed bańką. W rzeczywistości był to standardowy element komunikacji, stosowany wcześniej przez innych szefów Fed. Ważniejsze było podkreślenie, że polityka monetarna musi balansować między ryzykiem słabego rynku pracy a utrzymującą się inflacją. Powell zaznaczył, że wpływ ceł na ceny powinien być krótkotrwały i że decyzje banku będą w coraz większym stopniu oparte na bieżących danych.
Choć w pierwszym momencie dolar amerykański lekko osłabił się, dziś znów zyskuje na szerokim rynku. Szanse na obniżkę stóp w USA pod koniec października wzrosły do 94 proc., co paradoksalnie nie szkodzi dolarowi, bo inwestorzy wierzą w scenariusz miękkiego lądowania gospodarki. Gorączka wokół sektora AI i efekt FOMO na Wall Street utrzymują kapitał w USA, co w naturalny sposób wzmacnia amerykańską walutę.
Na nastroje wpływają również czynniki geopolityczne. Donald Trump zapowiedział dalsze wsparcie dla Ukrainy, ale podkreślił konieczność większego zaangażowania ze strony Unii Europejskiej i NATO. Europa pozostaje wrażliwa na ryzyka związane z rosyjskimi prowokacjami, co sprawia, że dolar nadal pełni funkcję bezpiecznej przystani. W tym kontekście frank szwajcarski nie przyciąga obecnie większego popytu, a CHF/PLN pozostaje stabilny.
Dane z Europy nie sprzyjają wspólnej walucie. Indeks Ifo dla Niemiec spadł we wrześniu do 87,7 pkt, a wcześniejsze odczyty PMI dla przemysłu również wypadły słabo. EUR/USD cofnął się poniżej 1,18, a inwestorzy zaczęli podważać optymistyczne prognozy EBC dotyczące wzrostu w strefie euro. Dla złotego oznacza to, że para EUR/PLN pozostaje stabilna, ale dalsze osłabienie euro mogłoby przełożyć się na wzrost kursu względem PLN.
W tle swoje miejsce znajdują waluty surowcowe. Dolar kanadyjski od kilku dni pozostaje pod presją słabszego rynku pracy i obaw o przyszłość handlu, co zwiększa oczekiwania na kolejne obniżki stóp przez Bank Kanady. CAD/PLN utrzymuje się w pobliżu 2,62 i nie stanowi zagrożenia dla polskiej waluty, ale wskazuje na rosnącą wrażliwość walut surowcowych na czynniki cykliczne. Z kolei korona norweska zachowuje względną stabilność, reagując głównie na wahania cen ropy i gazu.
Ciekawa sytuacja rysuje się wokół japońskiego jena. Słabe wrześniowe PMI zasugerowały, że gospodarka Japonii nie jest tak silna, jak wcześniej zakładano. Rynek wciąż daje 50-procentową szansę na podwyżkę stóp przez Bank Japonii w październiku, co utrzymuje JPY w stanie podwyższonej zmienności. Na razie nie przekłada się to jednak znacząco na nastroje w regionie CEE, ale potencjalny ruch BoJ może mieć globalne konsekwencje.
W Australii natomiast sierpniowy CPI osiągnął 3,0 proc. rok do roku, najwyżej od 13 miesięcy. Rynek zakłada, że pierwsze cięcie stóp przez RBA nadejdzie dopiero w lutym 2026 roku. Dolar australijski dzięki temu wyraźnie zyskał, wyróżniając się na tle słabszych walut G10 i wygrywając nawet z dolarem amerykańskim.
Środowy handel na rynku złotego przebiega więc w otoczeniu mieszanych sygnałów globalnych. Dolar umacnia się po słowach Powella i w reakcji na dane z Europy, podczas gdy PLN zachowuje stabilność. Złotówka korzysta z przewidywalności krajowej polityki pieniężnej i niskiej awersji do ryzyka, a jej notowania wobec głównych walut pozostają w znanych przedziałach.
Kursy walut w relacji do PLN kształtują się spokojnie, a inwestorzy czekają na kolejne dane makro i sygnały z banków centralnych. Funt brytyjski trzyma poziom przy 4,88, frank i euro pozostają neutralne, a dolar amerykański utrzymuje przewagę. Scenariuszem bazowym na resztę dnia jest konsolidacja złotówki i ograniczone wahania, dopóki nie pojawią się nowe impulsy z zewnątrz.