W ostatnich dniach obserwujemy większą zmienność, a kurs ETH waha się w przedziale od 4 139 USD (ok. 15 100 PLN) po 4 385 USD (ok. 15 980 PLN). Skala tej różnicy świadczy o tym, że inwestorzy reagują nerwowo, a rynek wchodzi w fazę niepewności. Ethereum w krótkim czasie straciło dynamikę, która jeszcze niedawno doprowadziła kurs w okolice 4 800 USD, czyli niemal 17 800 PLN. Z perspektywy wielu analityków jest to naturalna korekta po serii zwyżek, jednak dla części uczestników rynku spadek o 6 % w tydzień budzi niepokój.
„Spadek Ethereum to wynik zmieniających się oczekiwań wobec cięć stóp procentowych oraz nagromadzenia zysków przez inwestorów” — tłumaczy Joel Kruger, strateg z LMAX Group. Według niego połączenie czynników makroekonomicznych i realizacji zysków daje efekt przypominający „rozładowanie powietrza z balonu”. Ten obraz dobrze pasuje do sytuacji: jeszcze niedawno entuzjazm wokół funduszy ETF i rekordowych napływów kapitału windował kurs ETH, a dziś inwestorzy szukają równowagi po spadkach.
Fed studzi nastroje
Sytuacja na rynku kryptowalut nie jest oderwana od szerszego kontekstu makroekonomicznego. Dane o inflacji w USA okazały się wyższe, niż zakładano, co skłoniło inwestorów do przesunięcia oczekiwań na cięcia stóp procentowych w czasie. Jeszcze kilka tygodni temu powszechnie zakładano, że Fed zdecyduje się na obniżki już we wrześniu, ale teraz scenariusz ten przesuwa się nawet na koniec roku.
Dla aktywów ryzykownych, takich jak kryptowaluty, to informacja niekorzystna. Wyższe stopy procentowe oznaczają mocniejszego dolara, większą atrakcyjność obligacji skarbowych i spadek apetytu na ryzyko. W konsekwencji odpływ części kapitału z rynku krypto wydaje się naturalny. Ethereum, mimo że posiada silne fundamenty, pozostaje podatne na globalne przepływy kapitału i nie może oderwać się od nastrojów panujących na rynkach tradycyjnych.
Hakerzy sprzedają łupy
Na rynku Ethereum pojawił się jednak w ostatnich dniach jeszcze jeden wątek, który wywołał sporo emocji. Trzech znanych hakerów, którzy wcześniej dokonali udanych ataków na protokoły DeFi, zaczęło spieniężać swoje łupy. Jeden z nich, związany z Radiant Capital, osiągnął dodatkowy zysk rzędu 48,3 mln USD, inny — atakujący Infini — sprzedał tokeny warte około 25 mln USD, a jeszcze kolejny spieniężył prawie 10 mln USD.
Skala tych ruchów jest ogromna. Na rynek trafia bowiem nie tylko skradziony kapitał, ale i zyski z jego obrotu. Presja podażowa wywołana przez hakerów mogła wzmocnić korektę i pogłębić spadki ETH. Choć dla ekosystemu Ethereum nie jest to wydarzenie nowe, bo ataki na projekty DeFi zdarzają się od lat, to jednak kumulacja dużych transakcji w krótkim czasie wywołała dyskusję o bezpieczeństwie całej sieci i projektów budowanych na jej bazie.
Wsparcia pod presją
Z punktu widzenia analizy technicznej kluczowe staje się wsparcie w strefie 4 000–4 100 USD, co w złotówkach odpowiada przedziałowi 14 700–15 100 PLN. Przebicie tego poziomu mogłoby otworzyć drogę do testu 3 900 USD, czyli około 14 400 PLN. Na razie kurs balansuje na granicy tej strefy, a inwestorzy obserwują wolumeny i zachowanie się rynku przy kolejnych sesjach.
Po stronie byków ważnym obszarem jest 4 400–4 500 USD (ok. 16 100–16 500 PLN). Dopiero powrót powyżej tego zakresu mógłby na nowo wzmocnić narrację o kontynuacji wzrostów. Do tego jednak potrzebny byłby większy optymizm globalny oraz napływ kapitału instytucjonalnego.
Instytucje nie rezygnują
Na tle chwilowej słabości rynku detalicznego uwagę zwraca aktywność inwestorów instytucjonalnych. Fundusze spotowych ETF wciąż odnotowują wysokie napływy, a w ubiegłym tygodniu sięgnęły one setek tysięcy ETH. To sygnał, że profesjonalny kapitał traktuje spadki raczej jako okazję niż powód do paniki. W średnim terminie może to ograniczyć skalę korekty i pozwolić na szybsze odbicie.
Wpływ na polskich inwestorów
Polski rynek kryptowalut dynamicznie rośnie, a Ethereum jest obok Bitcoina jedną z najchętniej wybieranych kryptowalut. Obecne notowania — ok. 15 300 PLN za jednostkę — są odczuwalne dla wielu drobnych inwestorów. Spadek o ponad 1 000 PLN w tydzień dla posiadaczy większych portfeli oznacza realne straty, które często skłaniają do panicznej sprzedaży lub do poszukiwania okazji do akumulacji. Różnica w postrzeganiu zależy w dużej mierze od doświadczenia inwestycyjnego i skłonności do ryzyka.
Proof-of-Stake i pytania o centralizację
Kontrowersje wokół Ethereum nie ograniczają się wyłącznie do kwestii hakerskich. Część analityków wskazuje, że po przejściu na Proof-of-Stake sieć stała się bardziej podatna na centralizację. W praktyce oznacza to, że niewielka grupa dużych walidatorów może mieć nieproporcjonalny wpływ na bezpieczeństwo i decyzje w sieci. Tego typu obawy nie są nowe, ale wraz ze spadkami kursu powracają dyskusje, czy Ethereum rzeczywiście spełnia obietnicę pełnej decentralizacji.
Co dalej?
Rynek Ethereum stoi dziś na rozdrożu. Z jednej strony fundamenty pozostają solidne: wysoka aktywność instytucjonalna, rosnące zastosowania sieci, utrzymujący się rozwój projektów DeFi i NFT. Z drugiej strony krótkoterminowe czynniki — presja makroekonomiczna, realizacja zysków, działania hakerów i niepewność regulacyjna — wywierają nacisk na kurs i mogą prowadzić do dalszych spadków.
Jeśli strefa 15 000 PLN utrzyma się jako wsparcie, Ether może szybko powrócić na ścieżkę wzrostu. Jeśli jednak presja podażowa będzie trwała, a globalny sentyment do ryzyka pozostanie słaby, spadki mogą sięgnąć 3 900 USD, czyli 14 400 PLN. To moment, w którym rynek decyduje o kierunku na kolejne miesiące.
Ethereum, mimo chwilowych turbulencji, wciąż pozostaje jednym z kluczowych aktywów świata cyfrowego. Dla jednych obecne spadki są powodem do obaw, dla innych — szansą na wejście po niższych cenach. Pewne jest jedno: emocje wokół Ethereum są dziś równie gorące jak w momentach największych wzrostów, a to oznacza, że w najbliższych tygodniach rynek nie pozwoli o sobie zapomnieć.