Na dziś, w piątek po południu, notowania największych kryptowalut pokazują skalę przeceny. Bitcoin (BTC) jest handlowany w okolicach 82–83 tys. USD, po spadku o blisko 10 proc. w ciągu 24 godzin, przy bardzo wysokich obrotach sięgających ponad 100 mld USD dziennie. Cena Ethereum utrzymuje się w rejonie 2,7–2,8 tys. USD, co oznacza podobną, około 9–10-procentową przecenę w skali doby. W tle spadają też inne duże projekty: litecoin (LTC) kosztuje około 84 USD, a polkadot (DOT) około 2,4 USD, po jednocyfrowych, ale wciąż dotkliwych spadkach.

W centrum uwagi wielu inwestorów znalazł się jednak xrp, czyli token ekosystemu ripple. Według bieżących danych z największych platform wymiany, w tym m.in. Binance i Kraken, xrp jest obecnie notowany w okolicach 1,90 USD, po spadku o około 10 proc. w ciągu ostatnich 24 godzin. Jeszcze tydzień temu kurs oscylował w rejonie 2,2–2,3 USD, a w szerszym ujęciu – po letnich wzrostach – pozostaje kilkanaście procent poniżej tegorocznych maksimów. Jednocześnie kapitalizacja rynkowa xrp nadal przekracza 110 mld USD, co utrzymuje projekt w ścisłej czołówce rynku pod względem wartości.

To o tyle znamienne, że w tle rynek ripple otrzymał w 2025 roku coś, czego wielu konkurentów wciąż nie ma – względnie klarowny status regulacyjny w USA po zakończeniu wieloletniego sporu z SEC. Ugoda i ostateczne zamknięcie sprawy w sierpniu br. potwierdziły, że część historycznych sprzedaży do inwestorów instytucjonalnych miała charakter emisyjny, ale jednocześnie rynek wtórny xrp (obrót na giełdach) nie został zakwalifikowany jako obrót papierami wartościowymi. Ripple ma dziś za sobą najtrudniejszą część sporu z SEC, jednak dzisiejszy spadek kursu xrp pokazuje, że nawet pozytywne otoczenie regulacyjne nie chroni przed krótkoterminową falą globalnej wyprzedaży.

Mechanizm obecnej paniki dobrze widać na danych z rynku instrumentów lewarowanych. Zestawienia serwisów śledzących likwidacje pozycji terminowych pokazują, że w ciągu ostatnich 24 godzin z rynku „wycięto” ponad 800 mln USD pozycji na bitcoinie i ethereum, a w szczytowym momencie – w ciągu jednej godziny – skala likwidacji sięgnęła około 1 mld USD. Ponad miliard dolarów zlikwidowanych w ciągu zaledwie 60 minut stał się symbolicznym obrazem tego, jak szybko może zniknąć nadmierna dźwignia z rynku kryptowalut. W praktyce oznacza to tysiące traderów, którym po prostu zamknięto pozycje z powodu braku depozytu zabezpieczającego – nie w wyniku świadomej decyzji, ale działania algorytmów giełdowych.

Na dużych giełdach, takich jak binance, OKX czy Bybit, widoczny jest typowy przebieg „flushu”: najpierw spadek ceny napędzany realizacją zysków po okresie silnych wzrostów, następnie kaskadowe wybijanie stop-lossów i likwidacje pozycji długich, a dopiero na końcu próba stabilizacji przy nowym, niższym poziomie równowagi. Dane z Coinglass, cytowane w jednym z serwisów analitycznych, wskazują, że największą część wczorajszych likwidacji stanowiły właśnie długie pozycje, co jest klasycznym sygnałem zbyt dużej wiary w dalsze szybkie wzrosty i nadmiernego korzystania z dźwigni przez inwestorów detalicznych.

Warto zauważyć, że źródło wyprzedaży nie leży wyłącznie w samym rynku kryptowalut. Jeszcze dzień wcześniej głównym tematem na Wall Street były fenomenalne wyniki Nvidii, które ponownie podsyciły narrację o boomie związanym ze sztuczną inteligencją. Przychody spółki sięgnęły około 57 mld USD przy dynamice ponad 60 proc. rok do roku, a pierwsza reakcja inwestorów była euforyczna. Jednak w trakcie sesji na rynku akcji doszło do gwałtownego zwrotu: część inwestorów zaczęła kwestionować, czy obecne wyceny nie wybiegły zbyt daleko w przyszłość, zwłaszcza że wydatki na infrastrukturę AI w dużej mierze finansowane są długiem. Wyniki Nvidii, zamiast utrwalić euforię, wywołały gwałtowne przejście z trybu euforii w tryb redukcji ryzyka na szerokim rynku aktywów ryzykownych.

Ten globalny „risk-off” zbiegł się w czasie z szeregiem innych czynników: niepewnością wokół terminu publikacji części danych makro z USA po długim shutdownie administracji, wypowiedziami członków Fed sugerującymi ostrożniejsze podejście do dalszych obniżek stóp oraz wzrostem rentowności obligacji w Japonii, który skłania część dużych instytucji do repatriacji kapitału i ograniczania ekspozycji na ryzykowne aktywa. W efekcie rynki akcji i kryptowalut znalazły się w jednym, zintegrowanym ruchu: silne spadki indeksów technologicznych w USA były niemal równolegle odzwierciedlane na wykresach btc i eth.

W przestrzeni stricte kryptowalutowej pierwsze skrzypce nadal grają btc, bitcoin i ethereum. Jeden z serwisów branżowych opisał sytuację wymownym nagłówkiem o „strachu i panice”, gdy bitcoin spadł poniżej 85 tys. USD po raz pierwszy od kwietnia. Ethereum zeszło w okolice 2,7 tys. USD, tracąc w ciągu zaledwie 60 dni ponad jedną czwartą swojej wartości od lokalnych szczytów, mimo że rynek jeszcze niedawno liczył na stabilizującą rolę ETF-ów i rosnącej adopcji DeFi.

Dla altcoinów uderzenie okazało się jeszcze silniejsze. Szacunki z serwisów rynkowych mówią o kilkunasto-, a miejscami nawet ponad dwudziestoprocentowych spadkach w ciągu doby w segmencie średnich i mniejszych projektów. Polkadot i litecoin są dziś dla wielu uczestników rynku symbolicznym przykładem głębokości korekty wśród dużych, ale nie topowych kapitalizacyjnie tokenów – ich ceny, odpowiednio około 2,4 USD i 84 USD, są wyraźnie niższe niż jeszcze kilkanaście dni temu, mimo braku spektakularnych „negatywnych” informacji dotyczących samych projektów.

W centrum narracji wielu komentarzy znalazł się jednak ponownie rynek xrp i szerzej ripple. Z jednej strony, zakończenie sporu z SEC oraz fala wniosków o ETF-y na xrp sprawiły, że część inwestorów instytucjonalnych zaczęła traktować token jako swego rodzaju „regulacyjnego zwycięzcę” obok bitcoina. Z drugiej – dzisiejsza przecena pokazuje, że nawet aktywa z relatywnie wysoką klarownością prawną pozostają w pełni poddane temu samemu mechanizmowi wymuszonych likwidacji i gwałtownych zmian sentymentu, który dotyka pozostałą część rynku. Na poziomie mikro pojawiają się też opinie, że część instytucji wykorzystuje korektę do akumulacji xrp w okolicach 2 USD, co krótkoterminowo może paradoksalnie potęgować zmienność.

Co istotne, nie wszyscy komentatorzy widzą w obecnym ruchu początek długotrwałej bessy. W analizach pojawia się teza, że mamy do czynienia raczej z gwałtownym „oczyszczeniem” rynku z nadmiernej dźwigni po okresie dynamicznych wzrostów, a nie z załamaniem fundamentów. Część analityków podkreśla, że wskaźniki aktywności on-chain – liczba aktywnych adresów, wolumeny w sieciach btc i ethereum czy wartość zablokowana w DeFi – nie spadły tak dramatycznie, jak same ceny, co sugeruje raczej nerwowe dostosowanie pozycji niż odpływ użytkowników.

Inni są znacznie bardziej sceptyczni. Wskazują, że ostatnia fala wzrostów była zasilana nie tylko faktyczną adopcją, ale również masowym napływem „łatwego” kapitału do ETF-ów i produktów strukturyzowanych, a więc wehikułów, które same w sobie mogą wzmacniać ruchy w obie strony. W takim ujęciu obecny epizod to dopiero pierwszy etap dłuższego procesu dostosowania, w którym część inwestorów długoterminowych będzie musiała zweryfikować założenia dotyczące tempa wzrostu cen w kolejnych latach.

Na tym tle pozycja xrp wygląda ambiwalentnie. Z jednej strony projekt ma dziś za sobą ważny etap „porządkowania” relacji z regulatorami, co historycznie bywało pozytywnym sygnałem dla wyceny aktywów cyfrowych. Z drugiej – historia kryptowalut uczy, że nawet solidne fundamenty technologiczne i prawne nie chronią przed 30–40-procentowymi wahaniami kursów w krótkim horyzoncie. Panika w ostatniej dobie nie przekreśla wieloletniego trendu instytucjonalizacji rynku kryptowalut, ale brutalnie przypomina, że zmienność pozostaje wpisana w ten rynek na stałe.

Kluczowe będzie to, czy w kolejnych dniach na rynku pojawi się nowa fala wymuszonych sprzedaży – czy to w wyniku dalszych likwidacji pozycji lewarowanych, czy problemów pojedynczych firm z ekspozycją na btc, eth lub xrp – czy też obecny poziom cen zostanie obroniony i przerodzi się w fazę uspokojenia. W pierwszym scenariuszu skala przeceny może jeszcze wzrosnąć, w drugim – dzisiejsza sesja zapisze się jako bolesne, ale potrzebne „upuszczenie pary” po miesiącach dynamicznych wzrostów. Niezależnie od wariantu warto pamiętać, że powyższy opis ma charakter informacyjny, a nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej – rynek kryptowalut pozostaje obszarem o podwyższonym ryzyku, nawet gdy krótkoterminowe ruchy cen przyciągają uwagę głównych mediów.