Bitcoin w złotówkach notowany jest dziś na poziomie około 320 000 PLN, co odpowiada cenie w dolarach amerykańskich na poziomie około 86 900 USD. W ciągu ostatnich dwóch dni kryptowaluta straciła ponad 6 proc. wartości, oddalając się od szczytów widzianych pod koniec listopada, kiedy BTC/PLN osiągał nawet 340 000 zł. Ta korekta to część szerszego trendu spadkowego, który rozpoczął się w październiku, gdy Bitcoin dotknął historycznych maksimów powyżej 126 000 USD, co w przeliczeniu na złote oznaczało wtedy ponad 450 000 PLN.​

Spadek dolara amerykańskiego wobec złotegoUSD/PLN oscyluje obecnie wokół 3,64 zł – oznacza, że wahania BTC w parze z PLN są obecnie bardziej związane z globalną wyceną Bitcoina niż ze zmianami kursu walutowego. To ważne, bo przy obecnym kursie dolara każdy wzrost lub spadek BTC/USD o 1000 dolarów przekłada się na zmianę wartości BTC/PLN o około 3640 złotych, co wyznacza dynamikę ruchu w kierunku zarówno 200 000 zł, jak i 500 000 zł.

Na początku warto także ustawić perspektywę. Bitcoin ma za sobą już kilka pełnych cykli hossy i bessy, w których jego cena potrafiła rosnąć o tysiące procent, a potem spadać o 70–80 proc. Dla kogoś, kto patrzy na rynek od kilku miesięcy, liczby 200 000 zł czy 500 000 zł za 1 BTC mogą brzmieć jak fantazja. Dla kogoś, kto pamięta szczyty z końcówki 2021 roku, gdy bitcoin w przeliczeniu na złotówki sięgał okolic 250–280 tys. zł, są to poziomy, o których dyskutuje się jak o scenariuszach, a nie science fiction.

W tym tekście nie będzie wróżenia z fusów ani „gwarantowanych prognoz”. Zamiast tego przeanalizujemy, co konkretnie musiałoby się wydarzyć, żeby bitcoin szybciej dotarł w okolice 200 tys. zł, a co musiałoby zagrać, żeby mógł realnie celować w 500 tys. zł. Kluczowe pytanie nie brzmi: „czy dojdzie”, ale: „co musiałoby się stać, żeby to miało sensowny fundament”.

Co stoi za wyceną bitcoina – trzy główne filary

Żeby w ogóle rozmawiać o tak wysokich poziomach jak 200 tys. zł czy 500 tys. zł, trzeba zrozumieć trzy rzeczy, które dziś napędzają bitcoina:

Po pierwsze, narracja „cyfrowego złota”. Coraz więcej inwestorów traktuje bitcoina nie jako środek płatniczy, ale jako aktywo magazynujące wartość, z ograniczoną podażą (21 mln sztuk) i przewidywalną emisją. Im więcej osób kupuje BTC z myślą „trzymam na lata”, tym mniejsza podaż pozostaje w obrocie, co przy rosnącym popycie wspiera wzrost cen.

Po drugie, instytucje. Wejście funduszy, ETF-ów, firm z Wall Street zmienia skalę rynku. Nie chodzi już o kilka tysięcy inwestorów detalicznych, ale o możliwość lokowania części kapitału przez fundusze, firmy ubezpieczeniowe czy korporacje. Jeżeli duży kapitał uzna, że np. 1–2 proc. portfela można trzymać w bitcoinie jako „hedge” na system finansowy, skala potencjalnego popytu rośnie o rząd wielkości.

Po trzecie, cykl halvingów. Co mniej więcej cztery lata nagroda dla górników za blok spada o połowę, co zmniejsza nową podaż BTC wchodzącą na rynek. Historycznie po każdym halvingu, gdy podaż malała, a popyt pozostawał wysoki lub rósł, w kolejnych kwartałach pojawiały się nowe, spektakularne szczyty. Nie ma gwarancji, że historia powtórzy się w identyczny sposób, ale mechanika podaży jest obiektywnym faktem.

Scenariusz spadkowy: droga do 200 000 zł

Aktualny trend na rynku kryptowalut jest wyraźnie niedźwiedzi. Bitcoin stracił od szczytów z października niemal 30 proc., a analitycy wskazują na możliwość dalszych spadków. Prognozy techniczne sugerują, że kolejnym kluczowym poziomem wsparcia jest okolica 80 000 USD, a w przypadku jego przełamania – nawet 71 500 USD. Jeśli te scenariusze się ziściłyby przy obecnym kursie USD/PLN, oznaczałoby to spadek Bitcoina do poziomu odpowiednio około 291 000 zł lub wręcz 260 000 zł, co plasuje poziom 200 000 zł jako realny, choć ekstremalny scenariusz niedźwiedzi.​

Czynniki sprzyjające spadkom obejmują rosnącą awersję do ryzyka wśród inwestorów, wycofywanie się z pozycji lewarowanych – w ciągu ostatnich dni zlikwidowano zakłady o wartości niemal 1 miliarda dolarów – oraz brak nowych impulsów wzrostowych w postaci przepływów do funduszy ETF czy pozytywnych wiadomości regulacyjnych. Dodatkowo grudzień historycznie bywa dla Bitcoina zmiennym miesiącem, a obecny start grudnia przynosi więcej strat niż zysków.​

Co musiałoby się stać?

– Bitcoin w dolarach musiałby znów wejść w okolice poprzednich rekordów lub je nieco przebić. W zależności od kursu złotego wobec dolara mówimy o ruchu powiedzmy w okolice 70–90 tys. USD za BTC.

– Złotówka nie mogłaby się jednocześnie wyraźnie umocnić wobec dolara – gdyby np. USD potaniał do 3 zł, nawet wysokie poziomy w USD dawałyby niższe wartości w PLN.

– Rynek musiałby utrzymać choćby część obecnej narracji o bitcoinie jako cyfrowym złocie, z kontynuacją napływów do produktów inwestycyjnych opartych na BTC.

To wszystko mieści się w scenariuszu „silnego, ale nie historycznie kosmicznego” cyklu wzrostowego. Innymi słowy – w hossie, która jest mocna, ale nie wymaga rewolucji w systemie finansowym czy nagłego „upadku” tradycyjnych walut.

Z tego powodu wielu analityków (i ostrożnych inwestorów) uważa, że jeśli bitcoin w ogóle ma jeszcze kiedyś bić swoje rekordy, to poziom rzędu 200 tys. zł jest bardziej naturalnym pierwszym celem niż skok w okolice 500 tys. zł.

Scenariusz wzrostowy: marsz ku 500 000 zł

Z drugiej strony, prognozy długoterminowe pozostają optymistyczne. Część analityków wskazuje, że Bitcoin w 2025 roku może osiągnąć poziomy od 125 000 do nawet 200 000 USD. Jeśli przyjąć górny przedział tych prognoz i utrzymanie USD/PLN w okolicach 3,64 zł, oznaczałoby to wycenę BTC/PLN na poziomie około 455 000 zł do nawet 728 000 zł, co sprawia, że poziom 500 000 zł byłby osiągalny w przypadku potwierdzenia trendu wzrostowego i powrotu apetyta na ryzyko.​

Instytucje takie jak Bernstein Research stawiają na konserwatywny cel 200 000 USD do końca 2025 roku, co przy obecnych kursach walutowych odpowiadałoby około 728 000 PLN. Z kolei średnie prognozy oscylują wokół poziomu 150 000 USD, co dałoby około 546 000 zł. Kluczowymi czynnikami mogącymi napędzić taką hossę są: dalsze napływy kapitału instytucjonalnego do funduszy ETF na Bitcoina, rosnąca akceptacja kryptowalut w systemie finansowym oraz ograniczona podaż BTC związana z halving i długoterminowym trzymaniem monet przez inwestorów.​

Poziom 500 tys. zł za bitcoina to już inna liga. Aby zobaczyć takie wartości w PLN, bitcoin w dolarach musiałby wejść w rejon wysokich sześciocyfrowych wycen – rzędu 150–200 tys. USD za sztukę – przy jednoczesnym braku znaczącego umocnienia złotego. Mówimy więc o scenariuszu, w którym:

– Bitcoin staje się pełnoprawnym, globalnym „aktywem rezerwowym” dla bardzo szerokiej grupy inwestorów instytucjonalnych.

– Część banków centralnych, funduszy emerytalnych czy największych korporacji zaczyna traktować BTC jako aktywo strategiczne (nawet w niewielkim procencie portfela).

– Narracja „cyfrowego złota” nie tylko wygrywa w świecie krypto, ale przenika do mainstreamu finansowego na tyle mocno, że popyt instytucjonalny przewyższa gotowość obecnych posiadaczy do sprzedaży.

To jest scenariusz, w którym bitcoin wychodzi z niszy „aktywów alternatywnych” i wchodzi na stałe do pierwszej ligi globalnych magazynów wartości obok złota, obligacji skarbowych i największych indeksów akcji. Czy jest niemożliwy? Nie. Czy wymaga dużo więcej warunków do spełnienia niż „tylko” 200 tys. zł? Tak.

W praktyce, żeby mówić o 500 tys. zł za BTC, musiałoby zadziałać kilka czynników na raz: dalsze „cykle halvingowe”, silna inflacja lub utrata zaufania do części walut fiducjarnych, rosnące geopolityczne napięcia, które wzmacniają popyt na „aktywa poza systemem”, oraz brak poważnych ciosów regulacyjnych w największych jurysdykcjach. To dużo „jeżeli”.

Co może pójść nie tak – główne ryzyka

Oba scenariusze – 200 tys. zł i 500 tys. zł – zakładają, że bitcoin utrzyma swoją obecną pozycję w ekosystemie. A to wcale nie jest pewne.

Największym ryzykiem jest zawsze rynek regulacji – szczególnie w USA, UE i kilku kluczowych krajach azjatyckich. Wprowadzenie restrykcyjnych przepisów ograniczających handel, inwestowanie instytucji czy przechowywanie kryptowalut może znacząco ostudzić popyt. Nie oznacza to, że bitcoin znika – ale może to mocno zmniejszyć skalę apetytu dużego kapitału.

Drugim ryzykiem jest konkurencja. Na razie BTC broni swojej pozycji „króla” głównie prostotą i pierwszeństwem. Kiedy mówimy o technologii, prym wiodą dziś inne projekty – od ethereum, przez rozwiązania warstwy drugiej, po nowe platformy. Jeżeli rynek szerzej uzna, że „innowacja” dzieje się gdzie indziej, a bitcoin ma służyć tylko jako cyfrowy skarbiec, jego rola może być silna, ale ograniczona. To nie musi przeszkadzać w drodze do 200 tys. zł, ale droga do 500 tys. zł mogłaby w takim scenariuszu się wydłużyć.

Trzecim źródłem ryzyka jest psychologia rynku. Każda kolejna hossa przyciąga nowych inwestorów w późnej fazie cyklu, którzy kupują „bo rośnie”. Potem przychodzi korekta, często brutalna. Bitcoin potrafi w trakcie bessy stracić 70–80 proc. wartości od szczytu – to liczby, które zabijają cierpliwość słabiej przygotowanych inwestorów. To z kolei wpływa na skłonność rynku do akceptowania coraz wyższych wycen w kolejnych cyklach.

Jak na to patrzeć z perspektywy polskiego inwestora

Zamiast pytać „czy dojdzie najpierw do 200 tys., czy 500 tys. zł”, bardziej sensowne jest pytanie: „co zrobię, jeśli w ogóle dojdzie do tych poziomów – i co jeśli nie dojdzie?”.

Kluczową cechą bitcoina jest ekstremalna zmienność – to aktywo, które może kilkukrotnie pomnożyć kapitał, ale równie dobrze może zaliczyć spadek o połowę w kilka miesięcy. Dlatego w profesjonalnym zarządzaniu portfelem traktuje się go zwykle jako dodatek, a nie trzon całości. Nawet jeśli ktoś wierzy w scenariusz 500 tys. zł, rozsądne jest budowanie ekspozycji tak, by przetrwać drogę – z jej wszystkimi korektami i „czarnymi łabędziami” po drodze.

Dla polskiego użytkownika dodatkową zmienną jest kurs złotówki. Można mieć rację co do kierunku ruchu bitcoina w dolarach, a i tak rozminąć się z rezultatem w złotówkach, jeśli w tym czasie PLN będzie się umacniał lub słabł. To argument za tym, żeby patrząc na wykresy, śledzić nie tylko parę BTC/USD, ale też BTC/PLN i szerzej – sytuację makro w Polsce i na świecie.

Co jest bardziej prawdopodobne?

Patrząc na obecną sytuację rynkową, scenariusz dotarcia do 200 000 zł wydaje się bliższy w krótkim i średnim terminie. Wymagałby on dalszego spadku wartości Bitcoina o kolejne 20-25 proc. z obecnych poziomów przy stabilnym kursie dolara, co w kontekście obecnej zmienności i nastrojów nie jest wykluczone. Analitycy techniczni wskazują na możliwość testu poziomu 80 000 USD, a nawet zejścia do 70 000-75 000 USD w przypadku pogłębienia się bessy.​

Osiągnięcie 500 000 zł wymagałoby natomiast spektakularnego odwrócenia trendu i wzrostu wartości Bitcoina o ponad 50-60 proc. z obecnych poziomów, co z kolei zależałoby od powrotu silnego popytu instytucjonalnego, pozytywnych zmian regulacyjnych oraz globalnej poprawy nastrojów wobec aktywów ryzykownych. Taki scenariusz jest możliwy w perspektywie najbliższych 6-12 miesięcy, zwłaszcza jeśli rynek potwierdzi wyjście z obecnej korekty i wznowienie trendu wzrostowego obserwowanego w 2024 roku.​

Najrozsądniejsze podejście to traktowanie tych liczb nie jako obietnic, ale jako scenariuszy, które pokazują skalę potencjalnych ruchów – zarówno w górę, jak i w dół. Zamiast szukać odpowiedzi „czy dojdzie”, warto budować własną strategię: jaką część portfela można przeznaczyć na tak ryzykowny aktyw, na jakim horyzoncie czasowym się myśli i jakie poziomy – w górę i w dół – są psychicznie akceptowalne.

Bo ostatecznie nie chodzi o to, czy bitcoin „dobije” do 200 tys. zł czy 500 tys. zł, ale o to, czy Ty – jako inwestor – dojedziesz spokojnie do swoich celów finansowych, niezależnie od tego, jak bardzo po drodze będzie falował wykres BTC.

Kluczowe poziomy do obserwacji

Istotne są trzy poziomy: wsparcie w okolicach 300 000 zł, które pokrywa się z psychologicznym progiem i poziomem technicznym blisko 82 000 USD, obecny przedział 320 000-330 000 zł jako strefa neutralna oraz opór w okolicach 350 000-370 000 zł, którego przełamanie sygnalizowałoby powrót optymizmu. Ruch poniżej 300 000 zł otwierałby drogę do testowania poziomów bliższych 200 000 zł, natomiast ustabilizowanie się i wzrost powyżej 370 000 zł mogłyby dać impuls do marszu w stronę pół miliona złotych.