W piątek, 19 grudnia 2025 r., obraz notowań jest mieszanką odbicia i nerwowości po wcześniejszym tąpnięciu. Bitcoin (BTC) jest obecnie notowany około 87 993 USD, co przy kursie dolara rzędu 3,5929 PLN daje w przybliżeniu 316 146 PLN. Ethereum, czyli ETH (często błędnie zapisywane jako EHT), kosztuje około 2 951 USD, czyli mniej więcej 10 602 PLN. Ripple i jego token XRP jest notowany w pobliżu 1,86 USD, co przekłada się na około 6,68 PLN. Bitcoin Cash (BCH) utrzymuje się w rejonie 590 USD, czyli około 2 121 PLN, natomiast Litecoin (LTC) kosztuje około 75,94 USD, czyli w przybliżeniu 272,84 PLN. Wyceny w złotych są orientacyjne, bo zależą od kursu USD/PLN oraz różnic między giełdami i spreadów.
Ta pozorna „stabilizacja” nie powinna jednak mylić. Ostatnia doba pokazała, jak szybko rynek przechodzi z trybu wyczekiwania do trybu ewakuacji, gdy pojawia się impuls z makro. Część inwestorów zareagowała na publikacje dotyczące inflacji w USA w sposób, który analitycy uznali za symptom słabości popytu: nawet dane wspierające teoretycznie scenariusz łagodniejszej polityki pieniężnej potrafią wywołać nerwową, krótką falę wahań zamiast trwałej ulgi. To sygnał, że w krypto liczy się dziś nie sama liczba w nagłówku, lecz interpretacja jej wpływu na stopy procentowe i płynność.
Rynek jest też wyraźnie „końcoworoczny” w zachowaniu. Po mocnym październiku i nerwowym listopadzie, inwestorzy instytucjonalni porządkują ekspozycje, a część kapitału realizuje zyski lub redukuje ryzyko przed zamknięciem roku. Właśnie dlatego ruchy cen bywają nieproporcjonalne do pojedynczych informacji. Kiedy płynność jest płytsza, a zlecenia stop i likwidacje dźwigni układają się kaskadowo, wykres potrafi wyglądać jak klasyczny „efekt domina” – zwłaszcza na altcoinach.
W tym kontekście szczególną uwagę przykuwa segment instrumentów giełdowych opartych o bitcoina. Po okresie, w którym rynek mówił głównie o odpływach i ostrożności, w danych o ETF-ach pojawił się wyraźniejszy akcent popytowy. Amerykańskie spotowe ETF-y na bitcoina zanotowały jeden z najmocniejszych dni napływów od ponad miesiąca – rynek odczytał to jako sygnał, że „duże pieniądze” nie zniknęły na stałe. Jednocześnie sama obecność napływów nie wystarcza, by natychmiast odwrócić trend, jeśli tło makro kieruje kapitał ku defensywie.
Wątek instytucjonalny ma jeszcze jedną twarz: spółki giełdowe budujące ekspozycję na BTC poprzez bilans. W ostatnich dniach rynek żył informacjami o tym, że agresywne zakupy bitcoina przez największych korporacyjnych posiadaczy nie muszą automatycznie oznaczać wzrostu ceny, jeżeli równolegle rośnie awersja do ryzyka i koszt finansowania. To ważne, bo pokazuje granice „popytu narracyjnego”: zakup brzmi byczo, ale rynek potrafi spojrzeć dalej i zadać pytanie, jak długo taki popyt może być podtrzymywany.
Na poziomie zachowania cen, obecny układ przypomina test odporności po wcześniejszej fazie euforii. Bitcoin wciąż pozostaje wyraźnie poniżej jesiennych szczytów, a inwestorzy są wrażliwi na każdy sygnał, że gospodarka USA może hamować szybciej, niż sugerowały to wcześniejsze prognozy. W krypto ta wrażliwość jest spotęgowana strukturą rynku: kontrakty perpetual i duży udział handlu z dźwignią sprawiają, że spadek o kilka procent potrafi uruchomić lawinę wymuszonych zamknięć pozycji.
Właśnie tu pojawia się temat XRP, który w ostatnich miesiącach bywał opisywany jako aktywo „bardziej odporne” dzięki własnym katalizatorom i specyficznej bazie inwestorów. Ostatnie sesje pokazały jednak, że w momencie globalnego „risk-off” ta odporność bywa względna. XRP potrafi odbijać dynamicznie, ale równie dynamicznie oddaje pole, kiedy rynek zaczyna priorytetyzować płynność i redukcję ryzyka. Jeśli krypto ma dziś „papier lakmusowy” nastrojów, to są nim właśnie duże, płynne tokeny takie jak XRP – szybko absorbują emocje rynku.
W praktyce najważniejsze jest to, że panika w kryptowalutach rzadko jest wyłącznie „kryptowalutowa”. Jej paliwem bywa realna gospodarka, a zapłonem – interpretacja tego, jak bank centralny zareaguje na dane. Gdy rynek zaczyna wątpić w spójność ścieżki stóp, a jednocześnie w tle pojawia się ryzyko geopolityczne i wzrost premii za niepewność, aktywa o wysokiej zmienności stają się pierwszym kandydatem do redukcji w portfelach. To dlatego w krytycznych godzinach korekta na BTC i ETH bywa silniejsza niż ruch na głównych indeksach akcji – krypto wycenia zmianę apetytu na ryzyko „na skróty”.
Nie oznacza to jednak, że fundamenty przestają mieć znaczenie. Dla Bitcoina największym „fundamentem” pozostaje dziś infrastruktura popytu: produkty ETF, płynność na rynku instrumentów pochodnych oraz tempo adopcji w obszarze instytucjonalnym. Dla Ethereum – narracja o roli sieci jako kręgosłupa wielu aplikacji i ekosystemów, ale też konkurencja w segmencie L1 i presja na opłaty, gdy aktywność spada. Dla XRP – historia o użyteczności w transferze wartości i płatnościach, która w spokojniejszych okresach potrafi przyciągać kapitał niezależnie od BTC, lecz w czasie stresu przegrywa z prostym mechanizmem „sprzedaj ryzyko”.
Końcówka 2025 roku dodaje jeszcze jeden element: psychologię rozliczeń. Część inwestorów zamyka ekspozycje, by uporządkować wynik roczny, inni szukają „okna” na rebalancing. Z tego powodu krótkoterminowe wybicia – zarówno w górę, jak i w dół – mogą być mniej wiarygodne niż w środku roku. Rynek kryptowalut w grudniu częściej nagradza dyscyplinę i zarządzanie ryzykiem niż pogoń za ruchem, bo warunki handlu sprzyjają fałszywym sygnałom i szybkim zwrotom.
W samych notowaniach widać też zróżnicowanie „siły relatywnej”. BCH, LTC czy część większych altcoinów potrafią wykonywać ruchy procentowo większe niż BTC, ale zwykle bez zmiany przyczyn – to pochodna mniejszej głębokości rynku oraz większej roli spekulacji. Jeżeli pojawia się odbicie, altcoiny zazwyczaj „przerysowują” je w górę, a jeśli wraca strach – przerysowują spadek. Ta prawidłowość bywa kusząca w krótkim terminie, ale jest też źródłem największych strat dla osób korzystających z dźwigni w złym momencie.
Z perspektywy inwestora z Polski ważny jest jeszcze jeden filtr: kurs dolara. Nawet jeśli BTC w USD jest „tylko” w konsolidacji, wahania USD/PLN potrafią istotnie zmienić obraz wyniku w złotych. W ostatnich tygodniach złoty bywał relatywnie mocny, co działało jak naturalny amortyzator dla wycen krypto w PLN – spadek w USD nie zawsze przekładał się 1:1 na spadek w złotych, ale działa to też w drugą stronę przy odbiciach. Dla polskiego portfela krypto końcówka 2025 roku to gra na dwóch zmiennościach jednocześnie: kursu kryptowalut i dolara.
W krótkim horyzoncie rynek będzie nadal „uzależniony” od napływu informacji, które wpływają na oczekiwania stóp i płynność: kolejne dane z USA, komentarze bankierów centralnych, a także sygnały ze świata finansów tradycyjnych dotyczące apetytu na ryzyko. W dłuższym horyzoncie pytanie jest inne: czy grudniowe zamieszanie to tylko nerwowe domknięcie roku, czy początek bardziej przewlekłego etapu, w którym kapitał będzie wymagał od krypto wyraźniejszego uzasadnienia wycen niż sama narracja.
Na ten moment rynek wysyła komunikat mieszany. Z jednej strony pojawiają się sygnały, że popyt instytucjonalny nie zniknął i potrafi wracać falami, z drugiej – każda próba odbicia jest testowana przez twarde realia makro oraz mechanikę dźwigni. Koniec 2025 roku nie wygląda jak spokojne „wygaszanie zmienności”, tylko jak stres-test dojrzałości rynku. I właśnie dlatego notowania BTC, ETH/EHT, XRP, BCH i LTC pozostają dziś bardziej barometrem globalnych nastrojów niż autonomiczną historią o technologii.