Na głównych giełdach krypto BTC jest dziś notowany w okolicach 92 500–93 000 USD, a więc wciąż wyraźnie poniżej jesiennych rekordów, ale zdecydowanie powyżej minimów z początku tygodnia. Przy aktualnym kursie dolara, zbliżonym do 3,63–3,64 zł, oznacza to wycenę rzędu około 337 000 PLN za 1 BTC, z lekkimi różnicami między poszczególnymi platformami. Dane dzienne pokazują, że bitcoin w ostatnich godzinach porusza się w relatywnie wąskim przedziale, co – po wcześniejszej serii kilkunastoprocentowych spadków – samo w sobie jest już sygnałem stabilizacji nastrojów.

Obraz rynku dopełniają pozostałe duże projekty. ETH (ethereum) jest notowany w rejonie 3 000–3 100 USD za monetę, co w przeliczeniu na złotówki daje około 11 000–11 200 PLN. XRP oscyluje w okolicach 2,15–2,20 USD, czyli blisko 8 zł za token, a więc na poziomach istotnie niższych od tegorocznych maksimów, ale wyraźnie wyższych niż w czasie listopadowej paniki. Litecoin (LTC) kosztuje około 85 USD, czyli ok. 300–310 PLN, natomiast DOT (polkadot) utrzymuje się w rejonie 2,3 USD, co odpowiada mniej więcej 8–9 zł za jednostkę. Na tle rynku widać wyraźnie, że najbardziej ucierpiały projekty o wyższym ryzyku, natomiast największe kryptowaluty bronią kluczowych poziomów pomimo dużej zmienności.

Tłem dla obecnych notowania jest brutalna przecena z końcówki listopada. Jeszcze na początku października bitcoin ustanawiał nowe historyczne maksima powyżej 120 000 USD, korzystając z fali optymizmu wokół funduszy ETF typu spot oraz oczekiwań na dalszą instytucjonalną adopcję krypto. Później wystarczyło kilka mocniejszych sesji spadkowych, aby kurs w listopadzie spadł w okolice 83 000–85 000 USD. Wskaźniki sentymentu, takie jak popularny Fear & Greed Index, przesunęły się z obszaru „skrajnej chciwości” w stronę „ekstremalnego strachu”, co szybko przełożyło się na wymuszoną likwidację pozycji lewarowanych wartą łącznie setki milionów dolarów.

Kluczowym czynnikiem, który przyspieszył korektę, były ruchy w funduszach ETF opartych na spotowym BTC. Listopad przyniósł pierwsze w historii miesiące z wyraźnie ujemnym saldem napływów i odpływów – odpływy liczone łącznie w miliardach dolarów pokazały, że część dużych graczy wykorzystała jesienne maksima do realizacji zysków. W ostatnich dniach dynamika tego trendu wyraźnie wyhamowała, a pierwsze sesje grudniowe przyniosły symboliczne, ale dodatnie napływy netto. To wciąż zbyt mało, aby mówić o nowej fali hossy, ale istotne jest jedno: „kran” z instytucjonalnym kapitałem przestał być odkręcony tylko w jedną – odpływową – stronę.

Jednocześnie uwaga rynku coraz mocniej kieruje się w stronę ETF-ów opartych na altcoinach. XRP, który jeszcze kilka kwartałów temu był symbolem regulacyjnej niepewności ze względu na spór sądowy z amerykańskim nadzorcą, dziś korzysta z efektu „drugiej fali instytucjonalnej”. Uruchomione w tym roku fundusze oparte na rynku XRP przyciągnęły już łącznie ponad 700 mln USD napływów, a ostatnie tygodnie przyniosły rekordowe tygodniowe wzrosty wartości aktywów pod zarządzaniem. To właśnie tu widać, że kapitał nie rezygnuje z rynku krypto jako całości, ale rotuje pomiędzy btc, etherem a wybranymi altami o wyższym potencjale, ale też wyższym ryzyku. Dla wielu inwestorów XRP czy wybrane projekty z segmentu smart-contractów stały się obecnie czymś w rodzaju „wysokiego beta na bitcoinie”.

Na zachowanie rynku niezmiennie wpływa też otoczenie regulacyjne. W Stanach Zjednoczonych trwa wdrażanie ustawy GENIUS Act, która wprowadza nowy, jasny reżim dla emisji stablecoinów, wymagając pełnego pokrycia w dolarze lub innych niskoryzykownych aktywach i regularnych, przejrzystych audytów. Równolegle nowy szef amerykańskiego nadzoru rynku kapitałowego, Paul Atkins, sygnalizuje chęć odejścia od najbardziej restrykcyjnych interpretacji przepisów wobec branży kryptowaluty, promując pojęcie „innowacyjnego wyjątku” dla projektów spełniających wysokie standardy przejrzystości i zgodności. Połączenie twardych regulacji wobec stablecoinów z bardziej pragmatycznym podejściem do innowacyjnych firm krypto tworzy ramy, w których regulacyjne ryzyko nadal jest obecne, ale przestaje mieć charakter egzystencjalny dla całego rynku.

Nie wszystkie komunikaty ze świata polityki działają jednak uspokajająco. Chiny ponownie przypomniały w ostatnich dniach o swoim negatywnym stanowisku wobec prywatnych walut cyfrowych, podkreślając, że pozostają one nielegalnym środkiem płatniczym w tamtejszej gospodarce. Rynek nauczył się reagować na takie sygnały znacznie spokojniej niż kilka lat temu, ale w warunkach zwiększonej zmienności wypowiedzi z Pekinu potrafią wciąż ograniczyć zapędy kupujących. Z kolei w USA trwają prace nad kolejnymi rozporządzeniami wykonawczymi dotyczącymi współpracy banków z firmami krypto, co może w praktyce przesądzić, które podmioty z tej branży będą miały realny dostęp do tradycyjnego systemu finansowego, a które pozostaną na jego obrzeżach.

Z perspektywy analizy technicznej bitcoin znajduje się w strefie, którą wielu inwestorów określa jako „punkt decyzyjny”. Najbliższe wsparcie rysuje się w okolicach 83 000–85 000 USD, czyli tam, gdzie rynek zatrzymał się podczas ostatniej fali wyprzedaży. Z kolei po stronie oporu kluczowa pozostaje psychologiczna bariera 100 000 USD, poprzedzona strefą 95 000–97 000 USD, gdzie w ostatnich dniach zmaterializowała się podaż realizująca zyski. Jeśli w najbliższych tygodniach kurs nie przebije się wyraźnie powyżej 100 000 USD, scenariusz dłuższej, szerokiej konsolidacji pomiędzy 85 000 a 100 000 USD stanie się bazowym wariantem dla wielu uczestników rynku. Dla części krótkoterminowych graczy oznacza to przestrzeń do handlu w szerokim kanale, dla inwestorów długoterminowych – potencjalne miejsce do stopniowego budowania pozycji.

Na tle bitcoina altcoiny zachowują się nierówno. Ether korzysta z narracji związanej z kolejnymi aktualizacjami sieci oraz rosnącym wykorzystaniem rozwiązań warstwy drugiej, co pomaga mu relatywnie lepiej niż rynkowi przetrwać mocniejsze uderzenia podaży. XRP, wspierany napływami do ETF-ów, zachowuje się jak typowe aktywo „wysokiego ryzyka–wysokiej nagrody” – silne wybicia w górę przeplatają się z dynamicznymi cofnięciami, ale średnio- i długoterminowy inwestor instytucjonalny nie znika z rynku. Z kolei takie projekty jak ltc czy dot pozostają w cieniu, z umiarkowaną płynnością i mniejszym zainteresowaniem mediów, co sprawia, że bardziej niż na nagłówkach ich kursy opierają się dziś na cierpliwości społeczności i realnych postępach deweloperskich.

Ważnym elementem układanki pozostaje relacja rynku krypto z tradycyjnymi giełdy akcji. Przez większą część 2024 i początku 2025 roku wykresy bitcoina i amerykańskich spółek technologicznych – zwłaszcza producentów chipów wykorzystywanych w sztucznej inteligencji – były do siebie zaskakująco podobne. Ostatnie tygodnie przynoszą jednak pierwsze sygnały rozjazdu: w momentach, gdy indeksy z Wall Street łapią zadyszkę po serii wzrostów, bitcoin potrafi utrzymać względną siłę, a część altów rośnie mimo słabości sektora technologicznego. Dla zwolenników tezy o dojrzewaniu rynku krypto to ważny argument, że bitcoin zaczyna być postrzegany mniej jako „kolejna spółka technologiczna”, a bardziej jako osobna klasa aktywów z własną dynamiką, choć wciąż mocno zależną od globalnego apetytu na ryzyko.

Jednocześnie statystyka przypomina, że grudzień bywa dla rynku cyfrowych aktywów miesiącem kapryśnym. Z jednej strony inwestorzy marzą o rajdzie „Świętego Mikołaja”, z drugiej – końcówka roku to tradycyjny moment porządkowania portfeli, realizacji strat podatkowych i zamykania najbardziej ryzykownych pozycji. Tegoroczny układ sił dodatkowo komplikuje fakt, że po raz pierwszy rynek wchodzi w tę fazę z tak dużym udziałem produktów instytucjonalnych – ETF-ów na bitcoin, ether czy XRP – co sprzyja gwałtownym przepływom pomiędzy krypto, akcjami i obligacjami.

Na dziś jedno jest pewne: rynek kryptowalut nadal znajduje się w strefie podwyższonej zmienności, a każde większe przesunięcie cen – czy to w górę, czy w dół – może uruchomić lawinę zleceń algorytmicznych i kolejny test nerwów uczestników. Dla krótkoterminowych traderów oznacza to konieczność ostrego zarządzania ryzykiem i mniejszych dźwigni, dla długoterminowych posiadaczy BTC i innych dużych projektów – powrót do fundamentalnych pytań o rolę bitcoina i altcoinów w portfelu w środowisku, w którym regulacje przestają być wyłącznie zagrożeniem, a stają się także źródłem nowej wiarygodności. Dla części inwestorów obecne poziomy cenowe to wciąż „spadający nóż”, dla innych – druga szansa, by zbudować ekspozycję na rynek krypto po zdrowszej, mniej rozgrzanej wycenie.

Na koniec warto pamiętać, że choć dzisiejsze liczby przyciągają uwagę – około 93 000 USD za bitcoin, 3 000 USD za eth czy nieco ponad 2 USD za xrp – historia tego rynku uczy pokory. W perspektywie kilku sesji dominują emocje, ale w perspektywie kilku lat to regularność strategii, dywersyfikacja i świadome podejście do ryzyka decydują o tym, kto na rynku kryptowalut zarabia, a kto kończy z portfelem pełnym żalu po źle wykorzystanych okazjach.