Data dodania: 2025-11-17 (23:53)
W połowie listopada 2025 r. 1 BTC kosztuje około 92 tys. USD, czyli w przybliżeniu 335–350 tys. zł, wobec szczytów powyżej 126 tys. USD (ok. 450 tys. zł) z początku października – daje to spadek rzędu 25% licząc od lokalnego rekordu w tym samym roku. Oznacza to, że jeżeli ktoś kupował Bitcoina przy historycznych poziomach 120–126 tys. USD, to dziś jego pozycja jest „pod wodą” o mniej więcej jedną czwartą (25%). Równocześnie mamy do czynienia z sytuacją, w której spadek ten niemal wyzerował całoroczne zyski Bitcoina – w pewnym momencie kurs poniżej 93 tys. USD oznaczał powrót mniej więcej do startu 2025 r., mimo że w międzyczasie rynek widział euforię i nowe ATH.
Ten gwałtowny ruch w dół nie jest jednak „magiczny” ani tajemniczy – za spadkiem o około 25% stoi splot kilku bardzo konkretnych czynników: tła makroekonomicznego, przepływów kapitału przez ETF-y, masowego delewarowania rynku po stronie derywatów oraz realizacji zysków przez długoterminowych posiadaczy BTC. Żeby to zrozumieć, warto patrzeć równocześnie na liczby w USD i w PLN, bo dla inwestora z Polski liczy się nie tylko to, ile kosztuje 1 BTC, ale też co dzieje się z kursem dolara do złotego. W 2025 r. ten drugi czynnik jest akurat stosunkowo spokojny – USD/PLN krąży w okolicach 3,6–3,7 – więc większość bólu cenowego Polacy odczuwają w praktycznie tej samej skali, co rynek dolarowy.
Na czym dokładnie polega „25% spadek” w tym roku? Z technicznego punktu widzenia mówimy o ruchu od rejonów 126 tys. USD – nowego ATH z początku października – do lokalnych dołków w strefie 92–94 tys. USD, gdzie Bitcoin znalazł się w połowie listopada. W złotówkach ta droga wygląda bardzo podobnie: szczyty w Polsce przypadały na okolice 450 tys. zł za 1 BTC, a obecnie widzimy poziomy rzędu 340–350 tys. zł. Dla kogoś, kto pierwszy raz kupił Bitcoina „bo przekroczył 100 tys. USD” albo „bo kosztował ponad 400 tys. zł”, ten zjazd jest klasycznym doświadczeniem w stylu: euforia, a potem bardzo bolesne otrzeźwienie.
Pierwsza warstwa tej historii to globalne tło makroekonomiczne. Po bardzo mocnym 2024 r. i wejściu Bitcoina w 2025 r. z okolic 100 tys. USD rynek żył narracją: „nadchodzą obniżki stóp procentowych, dolar się osłabi, aktywa ryzykowne – w tym krypto – dostaną drugi oddech”. Sęk w tym, że rzeczywistość okazała się znacznie mniej łaskawa. Inflacja wciąż nie wróciła wszędzie do komfortowych poziomów, banki centralne sygnalizowały ostrożność, a w USA komunikaty z Fedu coraz częściej brzmiały: „obniżki być może, ale na pewno nie szybko i nie w wielkiej skali”. Dodatkowo, 2025 r. przyniósł nowe rundy napięć handlowych – w tym głośne podniesienie ceł na import z Chin – co wywołało szeroką falę risk-off na rynkach, obejmując także krypto.
W praktyce oznacza to, że część kapitału, który jeszcze wiosną szukał agresywnych zysków w Bitcoinie, zaczęła odpływać do bezpieczniejszych aktywów – przede wszystkim do amerykańskich obligacji skarbowych i depozytów dolarowych, gdzie można dziś dostać sensowny, niemal „bezryzykowny” kupon, zamiast mierzyć się z 25–30-procentową zmiennością w kilka tygodni. Dla inwestora w złotówkach ten wybór też staje się realny: jeżeli USD/PLN stoi w miejscu, a oprocentowane instrumenty w dolarze lub w złotym oferują realne zyski, to trzymanie dużego pakietu BTC przestaje być oczywistym „must-have”, staje się raczej świadomą decyzją o akceptacji bardzo wysokiego ryzyka.
Druga warstwa to nagła zmiana nastroju, wywołana konkretnymi, gwałtownymi wydarzeniami. W lutym 2025 r. Bitcoin zaliczył największą miesięczną stratę od 2022 r. – około 17,5% – po tym, jak ogłoszono kolejną falę ceł oraz doszło do dużego hacku na jednej z giełd. Jeszcze bardziej spektakularne było jednak to, co stało się jesienią: po serii politycznych zawirowań i groźbie wojny handlowej z Chinami rynek zanotował ogromną falę likwidacji lewarowanych pozycji – analizy mówią o intraday spadkach średnio rzędu kilkudziesięciu procent na altcoinach i największej „kaskadzie” zleceń stop-loss oraz margin call od czasu krachu w 2022 r. To właśnie wtedy Bitcoin ustanowił rekord w okolicach 126 tys. USD… tylko po to, by w ciągu kilku tygodni spaść do dzisiejszych poziomów.
Kluczem do zrozumienia tej dynamiki jest dźwignia finansowa – ogromna część rynku Bitcoina to kontrakty futures i perpetual, gdzie wielu inwestorów gra na kredyt, co przy nagłym tąpnięciu zamienia się w lawinę przymusowych sprzedaży i „zjadania” kolejnych poziomów wsparcia. Gdy rynek jest spokojny, lewar podbija cenę w górę, ponieważ duża część nowych dolarów to tak naprawdę pożyczone środki, a nie świeży kapitał. Kiedy jednak następuje nagły szok – na przykład tweet prezydenta o 100-procentowych cłach czy jastrzębie wystąpienie szefa banku centralnego – mechanizm działa w drugą stronę: cena spada, giełdy zaczynają likwidować przelewarowane pozycje, a każda kolejna fala likwidacji pcha kurs jeszcze niżej. W PLN wygląda to identycznie, tylko skala zapisana jest w innych liczbach: z 450 tys. zł do okolic 340 tys. zł – a na derywatach ruch jest często dodatkowo spotęgowany.
Trzecia, ogromnie ważna warstwa to fundusze ETF na Bitcoina. 2024 i pierwsza połowa 2025 r. upłynęły pod znakiem euforii wokół ETF-ów spot, które pozwoliły dużym i małym inwestorom kupować ekspozycję na BTC z poziomu zwykłego rachunku maklerskiego. Rekordowe napływy – pojedyncze dni z ponad 1,2 mld USD netto kupionym przez ETF-y – były jednym z głównych motorów drogi na nowe szczyty. Problem w tym, że dokładnie ten sam mechanizm działa w drugą stronę: gdy fala entuzjazmu słabnie, ETF-y zaczynają notować rekordowe odpływy – w ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia z tygodniami, w których z produktów spot wyparowało ponad 1–1,2 mld USD, a pojedyncze dni przyniosły blisko 870 mln USD netto wypłat, co stanowi drugi największy dzienny odpływ w historii tych funduszy.
Te odpływy zbiegły się w czasie z ruchem ceny z okolic 117 tys. USD w dół, aż w okolice 92 tys. USD, co pokazuje, że ETF-y przestały być „odkurzaczem” zbierającym podaż z rynku, a chwilowo stały się jej źródłem. Z perspektywy polskiego inwestora oznacza to, że nie tylko „ktoś sprzedaje na rynku krypto”, ale konkretnie: duże instytucje, które wcześniej przez ETF-y pompowały kurs, teraz częściowo zamykają pozycje, wpychając cenę w dół zarówno w USD, jak i w PLN. W przeciwieństwie do typowych ruchów detalicznych tu mówimy o setkach tysięcy BTC w obiegu w relatywnie krótkim czasie.
Warto dodać, że dane z rynku on-chain oraz analizy domów maklerskich pokazują jednoczesny wzrost sprzedaży ze strony długoterminowych posiadaczy – mówi się o kilkuset tysiącach BTC upłynnionych od lata 2025 r., przy czym w samych ostatnich 30 dniach część raportów wskazuje na realizację zysków rzędu ponad 800 tys. BTC. To nie jest kapitulacja małych spekulantów – to raczej sytuacja, w której inwestorzy siedzący w Bitcoinie od dawna, często z olbrzymimi, kilkusetprocentowymi zyskami, postanowili „zdjąć trochę żetonów ze stołu”, gdy kurs przekraczał po raz kolejny sześciocyfrowe poziomy w dolarze. Zwraca uwagę, że tym razem ich sprzedaż nie nastąpiła wyłącznie „w euforii na górce”, ale przesunęła się także na spadkową fazę rynku – co może świadczyć o rosnącej dojrzałości tych graczy, którzy reagują bardziej na dane makro i strukturę rynku niż na same wykresy.
Z punktu widzenia kogoś inwestującego w złotych szczególnie ciekawie wygląda porównanie ścieżki cenowej BTC w USD i w PLN. Gdy dolar jest silny, część spadku w Bitcoinie może zostać w złotówkach zamortyzowana – kurs BTC/USD idzie w dół, ale USD/PLN w górę, więc w przeliczeniu na złotówki strata wygląda nieco łagodniej. W 2025 r. mamy jednak sytuację odwrotną: USD/PLN porusza się w stosunkowo wąskim przedziale, a złoty nie notuje dramatycznej przeceny względem dolara, więc ruch z 126 tys. USD na 92 tys. USD przekłada się niemal 1:1 na ruch z około 450 tys. zł do 340–350 tys. zł. Innymi słowy: polski inwestor w 2025 r. nie ma „pocieszenia” w postaci słabej złotówki – ból 25-procentowej korekty w dolarze jest niemal dokładnie tym samym bólem w złotówkach.
Dochodzi do tego psychologia poziomów cenowych. Okolice 100 tys. USD stały się globalną „magiczna barierą” – powyżej niej zaczęło się FOMO, poniżej niej wielu inwestorów odczuwa już „poczucie porażki”. Dla polskiej wyobraźni podobną rolę pełnił poziom ~400 tys. zł za 1 BTC: to liczba, która działa na wyobraźnię, wygląda jak „poważne, duże pieniądze” i często staje się impulsem do wejścia na rynek. Gdy rynek zjeżdża spod 450 tys. zł do 340 tys. zł, wielu świeżych kupujących doświadcza mieszanki wstydu („dałem się złapać na górce”) i strachu („czy to już bessa?”), co sprzyja panicznej sprzedaży zamiast spokojnego zarządzania ryzykiem.
Ciekawy jest też rozdźwięk w interpretacji obecnej sytuacji przez analityków. Część komentatorów mówi otwarcie o końcu hossy i wejściu w nową, wielomiesięczną bessę, argumentując to m.in. spadkiem popytu ze strony ETF-ów, malejącą liczbą nowych adresów i ochłodzeniem nastrojów na rynku technologii oraz AI, z którymi Bitcoin był w 2025 r. silnie skorelowany. Z drugiej strony pojawiają się raporty dużych domów inwestycyjnych, które obecny ruch opisują bardziej jako „zdrową korektę” niż koniec cyklu – wprost podkreślając, że około 25-procentowy zjazd z rekordowych poziomów jest w historii Bitcoina czymś całkowicie normalnym i mieści się w granicach typowej zmienności w środku hossy.
Zwraca się uwagę, że dotychczasowa maksymalna obsunięcie od październikowego ATH to w ujęciu dziennych zamknięć kilkanaście–kilkadziesiąt procent w zależności od przyjętej metodologii, podczas gdy w poprzednich cyklach bywały 30–40-procentowe spadki w kilka tygodni, po których rynek wracał do wzrostów i bił kolejne rekordy. Oczywiście historia nie musi się powtarzać co do joty, ale wielu specjalistów widzi w obecnym ruchu raczej „przegrzanie i schłodzenie” niż definitywny szczyt wieloletniego trendu. Takie podejście – jakkolwiek bardziej optymistyczne – nie zmienia jednak faktu, że dla kogoś, kto wszedł na rynek w złotówkach przy okolicach 430–450 tys. zł za BTC, strata jest bardzo realna i bolesna.
Patrząc do przodu, warto zadać sobie pytanie: co może zadecydować, czy spadek o 25% okaże się tylko korektą, czy początkiem czegoś większego? Po pierwsze, ścieżka polityki pieniężnej: jeżeli Fed i inne banki centralne zaczną faktycznie obniżać stopy w bardziej zdecydowany sposób, apetyt na ryzyko może wrócić, a kapitał z obligacji znów popłynąć w stronę aktywów takich jak Bitcoin. Po drugie, zachowanie ETF-ów: czy obecne tygodnie odpływów to tylko „przeczyszczenie” portfeli po dynamicznym rajdzie, czy początek dłuższego trendu wycofywania się instytucji z krypto? Po trzecie, czynniki geopolityczne – taryfy, napięcia handlowe, potencjalne regulacje – które w ostatnich kwartałach niejednokrotnie stawały się bezpośrednim wyzwalaczem dużych świec na wykresie.
Z perspektywy inwestora w PLN kluczowe jest jednak co innego: 25-procentowy spadek w tak krótkim czasie przypomina, że Bitcoin – niezależnie od narracji o „cyfrowym złocie” – pozostaje aktywem o zmienności nieporównywalnie wyższej niż akcje, obligacje czy większość tradycyjnych ETF-ów i że każdy, kto wchodzi na ten rynek, powinien wliczyć w koszty tego typu ruchy. Jeśli ktoś ma w portfelu tylko niewielki procent w BTC, taki spadek jest nieprzyjemny, ale nie katastrofalny; jeżeli jednak ktoś zaciągnął kredyt w złotówkach, sprzedał mieszkanie albo zainwestował większość oszczędności „bo rośnie”, to 25% w dół bywa finansowym i psychicznym trzęsieniem ziemi. W tym sensie obecny rok jest brutalną, ale cenną lekcją zarządzania ryzykiem.
Najrozsądniejszą reakcją na taki ruch nie jest zwykle ani paniczna sprzedaż na dołku, ani heroiczne „dokupowanie za wszystko”, lecz chłodna analiza własnej strategii: jaki procent majątku chcę mieć w BTC, na jaki horyzont czasowy, przy jakim maksymalnym akceptowalnym obsunięciu i z jaką świadomością, że kurs w złotówkach może w kilka tygodni zmienić się z 450 tys. na 330 tys. i odwrotnie. Obecny spadek to test dojrzałości całego rynku: ETF-y pokazują, że instytucje są gotowe zarówno pompować, jak i spuszczać powietrze; derywaty – że dźwignia potrafi wzmocnić każdy ruch; a dane on-chain – że nawet „diamentowe ręce” czasem sprzedają. Zadaniem indywidualnego inwestora jest odnaleźć się w tym krajobrazie tak, by nie stać się ofiarą czyjejś strategii, tylko konsekwentnie realizować własną.
Za 25-procentowym spadkiem Bitcoina w 2025 r. nie stoi jeden prosty powód, lecz cała układanka – od twardych danych makro, przez przepływy miliardów dolarów w ETF-ach i masowe delewarowanie rynku, aż po czysto ludzką psychologię strachu i chciwości – a zrozumienie tej układanki, w przeliczeniu zarówno na USD, jak i na złotówki, jest najlepszą ochroną przed tym, by kolejne takie 25% w dół nie zaskoczyło nas całkowicie nieprzygotowanych.
Na czym dokładnie polega „25% spadek” w tym roku? Z technicznego punktu widzenia mówimy o ruchu od rejonów 126 tys. USD – nowego ATH z początku października – do lokalnych dołków w strefie 92–94 tys. USD, gdzie Bitcoin znalazł się w połowie listopada. W złotówkach ta droga wygląda bardzo podobnie: szczyty w Polsce przypadały na okolice 450 tys. zł za 1 BTC, a obecnie widzimy poziomy rzędu 340–350 tys. zł. Dla kogoś, kto pierwszy raz kupił Bitcoina „bo przekroczył 100 tys. USD” albo „bo kosztował ponad 400 tys. zł”, ten zjazd jest klasycznym doświadczeniem w stylu: euforia, a potem bardzo bolesne otrzeźwienie.
Pierwsza warstwa tej historii to globalne tło makroekonomiczne. Po bardzo mocnym 2024 r. i wejściu Bitcoina w 2025 r. z okolic 100 tys. USD rynek żył narracją: „nadchodzą obniżki stóp procentowych, dolar się osłabi, aktywa ryzykowne – w tym krypto – dostaną drugi oddech”. Sęk w tym, że rzeczywistość okazała się znacznie mniej łaskawa. Inflacja wciąż nie wróciła wszędzie do komfortowych poziomów, banki centralne sygnalizowały ostrożność, a w USA komunikaty z Fedu coraz częściej brzmiały: „obniżki być może, ale na pewno nie szybko i nie w wielkiej skali”. Dodatkowo, 2025 r. przyniósł nowe rundy napięć handlowych – w tym głośne podniesienie ceł na import z Chin – co wywołało szeroką falę risk-off na rynkach, obejmując także krypto.
W praktyce oznacza to, że część kapitału, który jeszcze wiosną szukał agresywnych zysków w Bitcoinie, zaczęła odpływać do bezpieczniejszych aktywów – przede wszystkim do amerykańskich obligacji skarbowych i depozytów dolarowych, gdzie można dziś dostać sensowny, niemal „bezryzykowny” kupon, zamiast mierzyć się z 25–30-procentową zmiennością w kilka tygodni. Dla inwestora w złotówkach ten wybór też staje się realny: jeżeli USD/PLN stoi w miejscu, a oprocentowane instrumenty w dolarze lub w złotym oferują realne zyski, to trzymanie dużego pakietu BTC przestaje być oczywistym „must-have”, staje się raczej świadomą decyzją o akceptacji bardzo wysokiego ryzyka.
Druga warstwa to nagła zmiana nastroju, wywołana konkretnymi, gwałtownymi wydarzeniami. W lutym 2025 r. Bitcoin zaliczył największą miesięczną stratę od 2022 r. – około 17,5% – po tym, jak ogłoszono kolejną falę ceł oraz doszło do dużego hacku na jednej z giełd. Jeszcze bardziej spektakularne było jednak to, co stało się jesienią: po serii politycznych zawirowań i groźbie wojny handlowej z Chinami rynek zanotował ogromną falę likwidacji lewarowanych pozycji – analizy mówią o intraday spadkach średnio rzędu kilkudziesięciu procent na altcoinach i największej „kaskadzie” zleceń stop-loss oraz margin call od czasu krachu w 2022 r. To właśnie wtedy Bitcoin ustanowił rekord w okolicach 126 tys. USD… tylko po to, by w ciągu kilku tygodni spaść do dzisiejszych poziomów.
Kluczem do zrozumienia tej dynamiki jest dźwignia finansowa – ogromna część rynku Bitcoina to kontrakty futures i perpetual, gdzie wielu inwestorów gra na kredyt, co przy nagłym tąpnięciu zamienia się w lawinę przymusowych sprzedaży i „zjadania” kolejnych poziomów wsparcia. Gdy rynek jest spokojny, lewar podbija cenę w górę, ponieważ duża część nowych dolarów to tak naprawdę pożyczone środki, a nie świeży kapitał. Kiedy jednak następuje nagły szok – na przykład tweet prezydenta o 100-procentowych cłach czy jastrzębie wystąpienie szefa banku centralnego – mechanizm działa w drugą stronę: cena spada, giełdy zaczynają likwidować przelewarowane pozycje, a każda kolejna fala likwidacji pcha kurs jeszcze niżej. W PLN wygląda to identycznie, tylko skala zapisana jest w innych liczbach: z 450 tys. zł do okolic 340 tys. zł – a na derywatach ruch jest często dodatkowo spotęgowany.
Trzecia, ogromnie ważna warstwa to fundusze ETF na Bitcoina. 2024 i pierwsza połowa 2025 r. upłynęły pod znakiem euforii wokół ETF-ów spot, które pozwoliły dużym i małym inwestorom kupować ekspozycję na BTC z poziomu zwykłego rachunku maklerskiego. Rekordowe napływy – pojedyncze dni z ponad 1,2 mld USD netto kupionym przez ETF-y – były jednym z głównych motorów drogi na nowe szczyty. Problem w tym, że dokładnie ten sam mechanizm działa w drugą stronę: gdy fala entuzjazmu słabnie, ETF-y zaczynają notować rekordowe odpływy – w ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia z tygodniami, w których z produktów spot wyparowało ponad 1–1,2 mld USD, a pojedyncze dni przyniosły blisko 870 mln USD netto wypłat, co stanowi drugi największy dzienny odpływ w historii tych funduszy.
Te odpływy zbiegły się w czasie z ruchem ceny z okolic 117 tys. USD w dół, aż w okolice 92 tys. USD, co pokazuje, że ETF-y przestały być „odkurzaczem” zbierającym podaż z rynku, a chwilowo stały się jej źródłem. Z perspektywy polskiego inwestora oznacza to, że nie tylko „ktoś sprzedaje na rynku krypto”, ale konkretnie: duże instytucje, które wcześniej przez ETF-y pompowały kurs, teraz częściowo zamykają pozycje, wpychając cenę w dół zarówno w USD, jak i w PLN. W przeciwieństwie do typowych ruchów detalicznych tu mówimy o setkach tysięcy BTC w obiegu w relatywnie krótkim czasie.
Warto dodać, że dane z rynku on-chain oraz analizy domów maklerskich pokazują jednoczesny wzrost sprzedaży ze strony długoterminowych posiadaczy – mówi się o kilkuset tysiącach BTC upłynnionych od lata 2025 r., przy czym w samych ostatnich 30 dniach część raportów wskazuje na realizację zysków rzędu ponad 800 tys. BTC. To nie jest kapitulacja małych spekulantów – to raczej sytuacja, w której inwestorzy siedzący w Bitcoinie od dawna, często z olbrzymimi, kilkusetprocentowymi zyskami, postanowili „zdjąć trochę żetonów ze stołu”, gdy kurs przekraczał po raz kolejny sześciocyfrowe poziomy w dolarze. Zwraca uwagę, że tym razem ich sprzedaż nie nastąpiła wyłącznie „w euforii na górce”, ale przesunęła się także na spadkową fazę rynku – co może świadczyć o rosnącej dojrzałości tych graczy, którzy reagują bardziej na dane makro i strukturę rynku niż na same wykresy.
Z punktu widzenia kogoś inwestującego w złotych szczególnie ciekawie wygląda porównanie ścieżki cenowej BTC w USD i w PLN. Gdy dolar jest silny, część spadku w Bitcoinie może zostać w złotówkach zamortyzowana – kurs BTC/USD idzie w dół, ale USD/PLN w górę, więc w przeliczeniu na złotówki strata wygląda nieco łagodniej. W 2025 r. mamy jednak sytuację odwrotną: USD/PLN porusza się w stosunkowo wąskim przedziale, a złoty nie notuje dramatycznej przeceny względem dolara, więc ruch z 126 tys. USD na 92 tys. USD przekłada się niemal 1:1 na ruch z około 450 tys. zł do 340–350 tys. zł. Innymi słowy: polski inwestor w 2025 r. nie ma „pocieszenia” w postaci słabej złotówki – ból 25-procentowej korekty w dolarze jest niemal dokładnie tym samym bólem w złotówkach.
Dochodzi do tego psychologia poziomów cenowych. Okolice 100 tys. USD stały się globalną „magiczna barierą” – powyżej niej zaczęło się FOMO, poniżej niej wielu inwestorów odczuwa już „poczucie porażki”. Dla polskiej wyobraźni podobną rolę pełnił poziom ~400 tys. zł za 1 BTC: to liczba, która działa na wyobraźnię, wygląda jak „poważne, duże pieniądze” i często staje się impulsem do wejścia na rynek. Gdy rynek zjeżdża spod 450 tys. zł do 340 tys. zł, wielu świeżych kupujących doświadcza mieszanki wstydu („dałem się złapać na górce”) i strachu („czy to już bessa?”), co sprzyja panicznej sprzedaży zamiast spokojnego zarządzania ryzykiem.
Ciekawy jest też rozdźwięk w interpretacji obecnej sytuacji przez analityków. Część komentatorów mówi otwarcie o końcu hossy i wejściu w nową, wielomiesięczną bessę, argumentując to m.in. spadkiem popytu ze strony ETF-ów, malejącą liczbą nowych adresów i ochłodzeniem nastrojów na rynku technologii oraz AI, z którymi Bitcoin był w 2025 r. silnie skorelowany. Z drugiej strony pojawiają się raporty dużych domów inwestycyjnych, które obecny ruch opisują bardziej jako „zdrową korektę” niż koniec cyklu – wprost podkreślając, że około 25-procentowy zjazd z rekordowych poziomów jest w historii Bitcoina czymś całkowicie normalnym i mieści się w granicach typowej zmienności w środku hossy.
Zwraca się uwagę, że dotychczasowa maksymalna obsunięcie od październikowego ATH to w ujęciu dziennych zamknięć kilkanaście–kilkadziesiąt procent w zależności od przyjętej metodologii, podczas gdy w poprzednich cyklach bywały 30–40-procentowe spadki w kilka tygodni, po których rynek wracał do wzrostów i bił kolejne rekordy. Oczywiście historia nie musi się powtarzać co do joty, ale wielu specjalistów widzi w obecnym ruchu raczej „przegrzanie i schłodzenie” niż definitywny szczyt wieloletniego trendu. Takie podejście – jakkolwiek bardziej optymistyczne – nie zmienia jednak faktu, że dla kogoś, kto wszedł na rynek w złotówkach przy okolicach 430–450 tys. zł za BTC, strata jest bardzo realna i bolesna.
Patrząc do przodu, warto zadać sobie pytanie: co może zadecydować, czy spadek o 25% okaże się tylko korektą, czy początkiem czegoś większego? Po pierwsze, ścieżka polityki pieniężnej: jeżeli Fed i inne banki centralne zaczną faktycznie obniżać stopy w bardziej zdecydowany sposób, apetyt na ryzyko może wrócić, a kapitał z obligacji znów popłynąć w stronę aktywów takich jak Bitcoin. Po drugie, zachowanie ETF-ów: czy obecne tygodnie odpływów to tylko „przeczyszczenie” portfeli po dynamicznym rajdzie, czy początek dłuższego trendu wycofywania się instytucji z krypto? Po trzecie, czynniki geopolityczne – taryfy, napięcia handlowe, potencjalne regulacje – które w ostatnich kwartałach niejednokrotnie stawały się bezpośrednim wyzwalaczem dużych świec na wykresie.
Z perspektywy inwestora w PLN kluczowe jest jednak co innego: 25-procentowy spadek w tak krótkim czasie przypomina, że Bitcoin – niezależnie od narracji o „cyfrowym złocie” – pozostaje aktywem o zmienności nieporównywalnie wyższej niż akcje, obligacje czy większość tradycyjnych ETF-ów i że każdy, kto wchodzi na ten rynek, powinien wliczyć w koszty tego typu ruchy. Jeśli ktoś ma w portfelu tylko niewielki procent w BTC, taki spadek jest nieprzyjemny, ale nie katastrofalny; jeżeli jednak ktoś zaciągnął kredyt w złotówkach, sprzedał mieszkanie albo zainwestował większość oszczędności „bo rośnie”, to 25% w dół bywa finansowym i psychicznym trzęsieniem ziemi. W tym sensie obecny rok jest brutalną, ale cenną lekcją zarządzania ryzykiem.
Najrozsądniejszą reakcją na taki ruch nie jest zwykle ani paniczna sprzedaż na dołku, ani heroiczne „dokupowanie za wszystko”, lecz chłodna analiza własnej strategii: jaki procent majątku chcę mieć w BTC, na jaki horyzont czasowy, przy jakim maksymalnym akceptowalnym obsunięciu i z jaką świadomością, że kurs w złotówkach może w kilka tygodni zmienić się z 450 tys. na 330 tys. i odwrotnie. Obecny spadek to test dojrzałości całego rynku: ETF-y pokazują, że instytucje są gotowe zarówno pompować, jak i spuszczać powietrze; derywaty – że dźwignia potrafi wzmocnić każdy ruch; a dane on-chain – że nawet „diamentowe ręce” czasem sprzedają. Zadaniem indywidualnego inwestora jest odnaleźć się w tym krajobrazie tak, by nie stać się ofiarą czyjejś strategii, tylko konsekwentnie realizować własną.
Za 25-procentowym spadkiem Bitcoina w 2025 r. nie stoi jeden prosty powód, lecz cała układanka – od twardych danych makro, przez przepływy miliardów dolarów w ETF-ach i masowe delewarowanie rynku, aż po czysto ludzką psychologię strachu i chciwości – a zrozumienie tej układanki, w przeliczeniu zarówno na USD, jak i na złotówki, jest najlepszą ochroną przed tym, by kolejne takie 25% w dół nie zaskoczyło nas całkowicie nieprzygotowanych.
Źródło: Jarosław Wasiński, MyBank.pl
Kryptowaluty - Najnowsze wiadomości i komentarze
Dlaczego końcówka 2025 w krypto jest tak zdradliwie spokojna?
2025-12-22 Krypto puls rynku MyBank.plW poniedziałek 22 grudnia handel w segmencie krypto ma wyraźnie „świąteczną” charakterystykę: mniejsza płynność, węższe przedziały wahań na największych tokenach i większa wrażliwość na pojedyncze impulsy – zwłaszcza te płynące z USA, gdzie rynek odlicza do kolejnych publikacji makro. Na finiszu roku rośnie znaczenie płynności i pozycji lewarowanych, a maleje waga głośnych narracji. W efekcie wykresy w wielu miejscach wyglądają na uśpione, ale mikrostruktura rynku sugeruje, że równowaga jest krucha i potrafi się zmienić szybciej, niż wskazywałby sam poziom dziennych zmian.
Kurs Bitcoina - Koniec 2025 w krypto: czy to tylko korekta, czy zmiana trendu?
2025-12-19 Krypto puls rynku MyBank.plKońcówka 2025 roku na rynku cyfrowych aktywów przynosi inwestorom dokładnie to, czego zwykle boją się najbardziej: gwałtowne ruchy cen przy nierównej płynności i skrajnie spolaryzowanych narracjach. Jedni widzą w ostatnich spadkach „oczyszczenie” po jesiennym rajdzie, inni – sygnał, że rynek zaczyna dyskontować gorszy scenariusz dla gospodarki USA i globalnego apetytu na ryzyko. W praktyce te dwie historie dzieją się równolegle, bo kryptowaluty coraz wyraźniej zachowują się jak aktywo cykliczne: rosną, gdy kapitał szuka ekspozycji na wzrost i spada, gdy priorytetem staje się gotówka, obligacje oraz „bezpieczne przystanie”.
Kurs Ripple XRP łamie kluczowe wsparcia, a inwestorzy uciekają od ryzyka
2025-12-17 Krypto puls rynku MyBank.plOstatnia doba na rynku cyfrowych aktywów przyniosła inwestorom gwałtowne emocje, a w centrum uwagi ponownie znalazły się czołowe projekty blockchainowe. W cieniu rosnących obaw o recesję w USA i napięć geopolitycznych, obserwowaliśmy masową wyprzedaż, która nie oszczędziła również jednej z najpopularniejszych kryptowalut. Kurs XRP Ripple stał się barometrem rynkowego strachu, łamiąc kluczowe poziomy wsparcia i testując wytrzymałość zarówno inwestorów detalicznych, jak i instytucji finansowych, które w ostatnich miesiącach mocno postawiły na ten token.
Czy obecny kurs XRP to okazja czy pułapka? Analiza notowań w dolarze i złotówce
2025-12-11 Krypto puls rynku MyBank.plXRP znów znajduje się w centrum uwagi rynku cyfrowych aktywów. Po kilku tygodniach wyraźnej zmienności token powiązany z ekosystemem Ripple próbuje ustabilizować notowania w drugim tygodniu grudnia 2025 roku. XRP jest obecnie notowany w okolicach 2,0 USD za jednostkę, co przy bieżącym kursie dolara amerykańskiego przekłada się na mniej więcej 7,30–7,40 zł w przeliczeniu na PLN.
XRP walczy o utrzymanie 2 dolarów. Czy miliard w ETF-ach wystarczy, by odwrócić trend?
2025-12-05 Krypto puls rynku MyBank.plXRP jest dziś notowany w okolicach 2,07 USD, co przy kursie dolara około 3,63 zł oznacza cenę mniej więcej 7,5–7,6 zł za 1 XRP. W ujęciu dobowym oznacza to spadek o kilka procent, ale wciąż utrzymanie się nieco powyżej psychologicznej bariery 2 dolarów, która w ostatnich tygodniach wielokrotnie pełniła rolę kluczowego poziomu wsparcia.
Koniec paniki na krypto? BTC wraca nad 90 tys. USD, a ETF-y przestają drenować rynek
2025-12-03 Krypto puls rynku MyBank.plŚrodowe przedpołudnie 3 grudnia 2025 roku przynosi na rynku kryptowaluty wyraźne uspokojenie po jednym z najbardziej nerwowych epizodów tego roku. Po gwałtownej korekcie z końcówki listopada bitcoin próbuje odbudować zaufanie inwestorów, a część altcoinów odzyskuje część strat. Po kilku dniach wyprzedaży rynek wszedł w fazę ostrożnego odbicia, w której emocje zaczynają opadać, ale pamięć o „zimnym prysznicu” jest wciąż bardzo świeża.
Czy cena Bitcoina prędzej dobije do 200 000 zł czy 500 000 zł?
2025-12-02 Krypto puls rynku MyBank.plObecny kurs Bitcoina wynosi około 320 000 zł, co po gwałtownym spadku z początku grudnia 2025 roku stawia inwestorów przed pytaniem o dalszy kierunek ruchu głównej kryptowaluty. Analizując aktualne notowania oraz prognozy cenowe, znacznie bliżej rynkowi do poziomu 200 000 zł niż 500 000 zł, choć scenariusze mogą się szybko zmienić w zależności od globalnych nastrojów i regulacji.
Ripple XRP w ogniu krzyżowym - Sądowa blokada w USA kontra azjatycki triumf
2025-12-01 Krypto puls rynku MyBank.plAktualne notowania XRP oscylują w okolicach 7,24 PLN oraz 1,99–2,03 USD, co stanowi odzwierciedlenie nerwowej atmosfery panującej na szerokim rynku cyfrowych aktywów. Mimo że początek miesiąca przyniósł korektę, sytuacja wokół Ripple jest znacznie bardziej złożona niż sugerują to same wykresy cenowe. W tle toczy się gra o globalną dominację w systemach płatniczych, a polityczne zmiany w Stanach Zjednoczonych wprowadzają zupełnie nową dynamikę do wieloletnich sporów regulacyjnych. Dla inwestorów jest to moment próby – z jednej strony presja sprzedażowa spycha kurs w dół, z drugiej fundamentalne fundamenty projektu nigdy nie były silniejsze.
LTC bez fajerwerków, ale z rosnącą adopcją. Co mówią aktualne notowania litecoina?
2025-11-28 Krypto puls rynku MyBank.plNa rynku kryptowalut końcówka listopada wycenia litecoina (LTC) w okolicach 85 USD, co przekłada się na mniej więcej 310–320 PLN w zależności od giełdy. Dane z kilku głównych giełd krypto pokazują, że w ostatnich 24 godzinach LTC stracił około 2–3 proc. wobec dolara, a w ujęciu tygodniowym jest lekko nad kreską, z delikatnym wzrostem rzędu 1 proc.
Notowania XRP pod presją, fundamenty rosną: ripple, RLUSD i przejęcie Rail za 200 mln USD
2025-11-24 Krypto puls rynku MyBank.plW momencie pisania tego tekstu XRP jest notowany w okolicach 2,07 USD za token, czyli mniej więcej 7,6 PLN. Według danych z głównych giełd kapitalizacja rynkowa sięga ok. 124 mld dolarów, co utrzymuje ripple w ścisłej czołówce globalnego rynku, na którym obracane są kryptowaluty. Ostatni tydzień nie był jednak dla inwestorów łaskawy – cena spadła o około 8% w ujęciu siedmiodniowym, po wcześniejszym naruszeniu poziomu 2 USD w dół, a zmienność pozostaje podwyższona.









