Gdzie Wall Street znajdzie swój dołek?
Komentarz poranny TMS Brokers
Negatywne czynniki na rynku biorą ponownie górę. Od rana wczoraj słabo radziły sobie indeksy europejskie a sentyment znacznie się pogorszył kiedy do gry weszli inwestorzy z Wall Street. Benchmarki amerykańskie straciły ponad 4 proc. co jest największa wyprzedażą od ok. 24 miesięcy. Wzrósł tym samym popyt na obligacje, cena ich wzrosła a rentowności obniżyły się. Odbicie na EUR/USD zostało zatrzymane ale nie całkowicie zniwelowane.
Indeksy z Wall Street zrównały się lub bardzo mocno zbliżyły się do minimów z ubiegłego tygodnia. Odbicie, które zostało zainicjowane w piątek i utrzymywane na początku tego tygodnia, zostało w dużej mierze zredukowane. Dzisiejsza sesja wydaje się być kluczowa. Z technicznego punktu widzenia dopóki lokalne minima nie zostaną trwale przełamane, iluzoryczna szansa na odreagowanie nadal istnieje. Inwestorzy jednak musieliby uznać ponownie, że na rynku znowu jest promocja i warto kupić przecenione aktywa. Nasdaq cały czas oscyluje wokół dolnej bandy kanału spadkowego, który rozpoczął się na początku roku. Cała kwietniowa fala spadków jest podobnej wielkości w tej chwili do tej, która miała miejsce w okresie styczeń – luty. Mamy zatem regularny układ ABCD, ale to nadal nie daje nam pewności większego odbicia. Sentyment inwestorów w tym momencie może jednak nie zważać na techniczne aspekty. Jeśli zatem niedźwiedzie będą nadal brały górę to gdzie szukać tego właściwego dołka na indeksie technologicznym? Wydaje się, że kolejnym punktem możliwego wyhamowania spadków są okolice 11 tys. pkt. (minima z października i września 2020). W przypadku przemysłowego Dow Jones silnym, horyzontalnym wsparciem wydaje się być szczyt przed-pandemiczny z początku lutego 2020 roku , czyli poziom ok 29 550 pkt.