Co do stóp procentowych mamy niemal pewność, że Fed zdecyduje się na podwójną podwyżkę, czyli podniesienie stóp procentowych o 50 punktów bazowych. Inflacja w USA pozostaje na poziomie 8,5%, co powoduje, że USA mają jedne z najniższych realnych stóp procentowych na świecie. To powoduje, że rynek widzi aż 3 podwyżki z rzędu o 50 punktów bazowych. Co więcej, pojawiają się oczekiwania, że takie podwyżki mogłyby być prowadzone do końca tego roku lub moglibyśmy doświadczyć jeszcze większych podwyżek o 75 punktów bazowych. Wydaje się, że nawet negatywne dane dotyczące PKB z USA za pierwszy kwartał, ani ostatnia kraksa na Wall Street nie powstrzymają banku przed działaniami. Z drugiej strony może dojść do pewnego złagodzenia tonu, w szczególności co do planu redukcji bilansu. Wcześniej pojawiały się głosy, że Fed mógłby rozpocząć nawet wyprzedaż aktywów, a nie tak jak poprzednio redukcję poprzez brak reinwestycji. Złagodzenie tonu byłoby z pewnością ulgą dla Wall Street oraz pretekstem do realizacji zysków na dolarze. Dolar jest w tym momencie bardzo mocny, co powoduje, że ekonomiści obawiają się utraty konkurencyjności ze strony USA. Co więcej, obserwujemy potężne osłabienie juana, co w jeszcze większym stopniu może spowodować chęć odwrócenia się od USA w dalszej perspektywie roku.

Na ten jednak moment dolar nie ma konkurenta na świecie. Oczywiście stopy procentowe są podnoszone w wielu miejscach, m.in. bardzo agresywnie w Polsce czy na Węgrzech. W naszym regionie jednak musimy borykać się z większymi problemami inflacyjnymi oraz niepewnością dotyczącą wojny. W Polsce inflacja przekroczyła 12%, co może wywołać kolejną podwyżkę o 100 punktów bazowych. Wydaje się też, że stopy w Polsce mogą nie zatrzymać się na 7-8% przynajmniej, dopóki nie zauważymy sygnałów spowolnienia inflacji.

Przed godziną 10:00 EURUSD nieco odbija znajdując się w okolicach poziomu 1,0550. Z kolei złoty traci. EURPLN notowany jest przy 4,6717 zł, USDPLN znajduje się przy 4,4289 zł. Funt z kolei kosztuje 5,5709 zł, a frank 4,5556 zł.