... chociaż na horyzoncie można wskazać ryzyka w postaci drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji w najbliższą niedzielę, problem z COVID w Chinach, czy też ostateczną walkę o ukraiński Donbas, jaka rozegra się w najbliższych trzech tygodniach.
Czy inwestorzy są zmęczeni pewnymi tematami? A może te zostały już zdyskontowane? Nie będzie przełomowym odkryciem fakt, że bariera 3,00 proc. rentowności na 10-letnich treasuries będzie ważnym punktem w rynkowej dyskusji w najbliższych dniach. Jednocześnie trudno sobie wyobrazić, aby z radykalnymi opiniami Bullarda mogli zgadzać się inni członkowie FED. Niewykluczone też, że FED nie będzie chętny, aby w komunikacie po posiedzeniu 4 maja jednoznacznie sugerować, że ruchy o 50 p.b. na stopach procentowych będą w kolejnych miesiącach "nową normalnością".
Do czego zmierzam? Być może pomału zbliżamy się do pewnego przełomu na rynkach i warto będzie zwrócić większą uwagę na prawdopodobieństwa pewnej zmiany tradycyjnych schematów i zależności.
Koszyk dolara pnie się na razie w górę, choć do kluczowej strefy oporu (na żółto na wykresie) jest coraz bliżej.
Na EURUSD próba wyraźniejszego wyjścia ponad poziom 1,08 nie była dzisiaj udana. W kolejnych dniach presja z tytułu wyborów we Francji może być wyraźniejsza. Zwłaszcza, że kluczowa może okazać się frekwencja.