Jednak rynek patrzy w przód. Obecnie stopa referencyjna widziana jest na docelowym poziomie przynajmniej 4%, co przy możliwym spadku inflacji w okolice 4-5% w 2023 roku oznaczałoby już znaczną poprawę sytuacji. Umocnienie złotego nie jest zjawiskiem odosobnionym – od początku roku bardzo mocno zyskuje forint, umacnia się dalej też czeska korona, która ma za sobą udany miniony rok (przynajmniej częściowo jako efekt agresywnych podwyżek ze strony Banku Czech).

Niezdecydowanie na rynku dolara też pomaga. Co prawda na głównych parach mamy konsolidację, ale na innych rynkach wschodzących dolar też często traci. To dość ciekawe w kontekście bardzo jastrzębich zapowiedzi, ale należy zwrócić uwagę na fakt, iż dolar zyskiwał wyraźnie w drugiej połowie ubiegłego roku, a tak jak Fed na razie zapowiada podwyżki, tak inne banki faktycznie je realizują. Niewykluczone zatem, że gro umocnienia dolara mamy już za sobą i o ile Fed nie zdecyduje się na agresywne zacieśnienie ilościowe (to jest nowy wątek, który pojawił się w środowych minutes, ale reakcja rynku pokazuje, że inwestorzy nie do końca w to wierzą), dolar może już znacząco nie zyskać na 2 czy 3 podwyżkach stóp w USA w tym roku. Oczywiście z punktu widzenia złotego konieczne jest jeszcze wykonanie zadania przez RPP, czyli nie tyle nawet podniesienie stóp o konkretną wartość, ale zapewnienie (działaniami, rzecz jasna) inwestorów, że celem jest sprowadzenie inflacji w okolice celu w rozsądnym terminie.

Piątek zapowiada się na rynkach bardzo ciekawie, gdyż przed nami publikacja jednego z kluczowych raportów z USA – grudniowych danych z rynku pracy. Raport ADP pokazał silny wzrost zatrudnienia, ale pamiętajmy, że NFP w ostatnich miesiącach potrafił negatywnie zaskakiwać. Dane o 14:30. W piątek o 9:30 euro kosztuje 4,5589 złotego, dolar 4,0326 złotego, frank 4,3782 złotego, zaś funt 5,4602 złotego.