Dolar dobrze zaczyna tydzień
Poranny raport DM BOŚ z rynku walut
OKIEM ANALITYKA: Wprawdzie dzisiaj dzień bez zbytnich fajerwerków w kalendarzu (Amerykanie wspominają Martina Lutera Kinga), ale nie przeszkadza to dolarowi w utrzymaniu zdobyczy z zeszłego tygodnia. W efekcie na wykresach koszyka stajemy przed testem ważnych poziomów, których naruszenie może mieć swoje średnioterminowe skutki.
Słabość lokalnych walut? Poza systematycznie słabnącym funtem trudno coś w przestrzeni G-10 jednoznacznie wskazać. Co innego rynki emerging markets, gdzie zaczynają budować się trendy na ZAR, TRY, czy też naszym PLN. To w pewnym sensie czynnik lokalny, w Polsce to rosnące obawy o wiarygodność polityki prowadzonej przez RPP (inflacja, a utrzymujące się „gołębie” nastawienie), chociaż zwróćmy uwagę na to, że w przestrzeni globalnej trudno wskazać na jakieś konkretne punkty zaczepienia. Jesteśmy już po podpisaniu umowy handlowej „pierwszej fazy” z Chinami, a negocjacje na temat kolejnej raczej prędko się nie rozpoczną. Sytuacja makro i związane z nią potencjalne ruchy banków centralnych pokazują, że znaleźliśmy się w pewnym zawieszeniu. Czy to oznacza, że rynek może być bardziej wrażliwy na negatywne newsy? Nie chcę o tym przesądzać, ale nie zmienia to faktu, że dolar może być rozgrywany w górę (no może z pewnymi wyjątkami).
Tak zwana wrażliwa para walutowa na wahania risk-on/risk-off to USDJPY. Tutaj sytuacja wygląda ciekawie, gdyż zwyżka wyhamowała przed 4 i pół letnią linią spadkową trendu – obecnie to rejon 110,25. Do jej pokonania potrzebny byłby nowy powiew na rynkach skutkujący większą akceptacją ryzyka, a tego za bardzo nie widać. W kalendarzu na ten tydzień mamy posiedzenie Banku Japonii – to już jutro nad ranem- ale nie upatrywałbym w nim czynników mogących osłabić jena.