Sytuacja techniczna na wykresie USD/JPY w sposób jednoznaczny wskazuje na dominację podaży. Brak istotnych barier popytowych aż do poziomu 80,62 jenów (dołek z 18 kwietnia 1995 roku) sprawia, że dynamika spadków może być ogromna.
Gdyby na te ewentualne dynamiczne spadki spojrzeć przez pryzmat korelacji japońskiej pary z rynkami akcji, to oznaczałoby to nową falę paniki na tych rynkach. Tymczasem już realizacja takiego scenariusza jest wątpliwa. Głównie z uwagi na postawę banków centralnych. Ujawniona w ostatni wtorek determinacja Fed do pomocy instytucjom finansowym przeżywającym problemy związane z kryzysem kredytowym, pozwala sądzić, że Fed, ale i inne banki centralne, zrobią wszystko, żeby nie dopuścić do załamania rynków akcji. To bowiem mogłoby definitywnie pogrążyć nie tylko amerykańską, ale również światową gospodarkę.
Można również zakładać, że w sytuacji coraz większego umocnienia euro i japońskiego jena do dolara, będzie rosła presja na Europejski Bank Centralny i Bank Japonii przeprowadzenia interwencji walutowych. Należy pamiętać, że o ile ECB w przeszłości miał duże opory w przeprowadzaniu takich działań, to w przypadku Banku Japonii to była dość częsta praktyka.
W dniu dzisiejszym istotny wpływ na kształtowanie się kursu USD/JPY, podobnie zresztą jak dla kształtowania się sytuacji na wszystkich rynkach finansowych, będzie miała publikacja lutowych danych o sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych. Analitycy prognozują, że wzrośnie ona o 0,1 proc., natomiast sprzedaż z wyłączeniem samochodów o 0,3 proc. Zauważalnie lepsze od prognoz dane, mogą zatrzymać przecenę USD/JPY, być może utrzymując te parę ponad poziomem 100 jenów. Natomiast gorsze dane, przy obecnych antydolarowych nastrojach, staną się pretekstem do bardzo silnej wyprzedaży amerykańskiej waluty.
O godzinie 10:03 kurs USD/JPY testował poziom 100,04 jenów, wobec 101,55 wczoraj pod koniec dnia.