Obawy inwestorów, a zarazem nadziej na dalsze ciecia stóp rozpaliło ostrzeżenie, że niektóre mniejsze banki w USA mogą upaść w skutek kryzysu na rynku ryzykownych kredytów, oraz pochodnego w stosunku do niego załamania rynku instrumentów opartych o tego typu kredyty.

Na reakcję nie trzeba było czekać zbyt długo, gdyż eurodolar, który w dniu wczorajszym wyhamował wzrosty w rejonie 1,5150 a następnie lekko odreagował wcześniejsze silne wzrosty, po tych słowach znowu ruszył mocno w górę, dzięki czemu przebił się przez 1,52 i dotarł powyżej 1,5220. Po tym rajdzie inwestorzy postanowili zrealizować zyski, co przełożyło się na spadki w rejon 1,5170, gdzie kurs ten znajduje się również dziś rano.

Jeśli chodzi o złotówkę, to czwartek był kolejnym dniem gdy zyskała ona na wartości, jednak spadki kursów par złotowych nie były już tak drastyczne jak w poprzednich dniach. USDPLN pogłębił spadki i dziś w nocy otarł się nawet o poziom 2,30, natomiast EURPLN spadł poniżej 3,51. Wyhamowanie spadków kursów złotego może być sygnałem zbliżającej się korekty ostatniego znaczącego umocnienia złotego, jednak należy pamiętać, że jeżeli eurodolar będzie kontynuował wzrosty w takim tempie, to wszelkie odreagowanie na rynku złotego będzie mocno utrudnione.

Opublikowane wczoraj dane makro pokazały, że opinie na temat kłopotów USA i możliwej recesji są jak najbardziej j słuszne. PKB USA w IV kwartale wzrosło jedynie o 0,6% q/q, co było lekkim rozczarowaniem dla rynku oczekującego wyniku 0,7%. Co więcej kolejny raz USA odnotowały znaczący wzrost liczby osób ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych, która w ubiegłym tygodniu przekroczyła 370 tys. (oczekiwano 350 tys.).

Z kolei kalendarz wydarzeń na dziś przyniesie nam sporo informacji, zarówno z USA, jak i ze Strefy Euro. Najważniejszymi z nich będą dane na temat inflacji: 11:00 inflacja w eurolandzie a o 14:30 inflacja PCE w USA, choć trzeba pamiętać, że zgodnie z tym co powiedział Kohn, FED zamierza ciąć stopy, nawet w obliczu wysokiej inflacji, co oznacza, że inwestorzy nie przestraszą się szybszego wzrostu cen w USA. Oprócz danych na temat presji cenowej poznamy również wskaźniki koniunktury: dla Strefy Euro oraz Chicago PMI, a na koniec dnia wskaźnik nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan. Nie wydaje się jednak, by któraś z tych publikacji mogła odwrócić silny trend na rynku eurodolara, choć niewielkie szanse miałby zaskakująco niski wynik inflacji w Strefie Euro.