Pretekstem do wygenerowania wczorajszej zwyżki, którą rozpoczęła się na poziomie 1,4828 dolara, stała się mieszanka dobrych danych z Niemiec i słabych z USA, co następnie zostało spięte komentarzem wiceszefa Fed, że spowolnienie gospodarcze w USA stanowi większy problem, niż dynamicznie rosnąca inflacja.
Indeks klimatu gospodarczego monachijskiego instytutu Ifo, który obrazuje nastroje wśród niemiecki przedsiębiorców, w lutym niespodziewanie wzrósł do 104,1 pkt. Rynkowe prognozy zakładały natomiast jego spadek do 103 pkt. z 103,4 pkt. w styczniu.
Znacznie mocniej zaskoczył indeks zaufania amerykańskich konsumentów, podawany przez Conference Board. W lutym spadł on do 75 pkt. i miał najniższą wartość od 5 lat. Prognozy analityków wahały się od 78 pkt. do 88 pkt., przy średniej na poziomie 83 pkt.
Powyższe dane przywróciły wiarę w decoupling, czyli brak interakcji pomiędzy gospodarką USA a gospodarkami krajów europejskich. Niezależnie od tego, czy takie założenie okaże się słuszne, czy też nie, czynnik ten ma szanse podnosić kurs eurodolara przynajmniej do końca tygodnia.
Wczorajsza sesja przynosi nie tylko nowy rekord wszech czasów eurodolara, ale przede wszystkim zmianę układu sił. Kurs EUR/USD, dynamicznie wybijając się powyżej szczytów z listopada i grudnia 2007 roku oraz stycznia br. na wykresie dziennym, jednocześnie wybił się górą z trzymiesięcznej konsolidacji, która przyjęła formę formacji trójkąta prostokątnego. Konsekwencją takiego wybicia może być wzrost do 1,54 dolara w najbliższych tygodniach.
Utrzymujący się niekorzystny sentyment do amerykańskiej waluty oraz duża przewaga popytu na wykresie EUR/USD, grozi kontynuacją zwyżki tej pary. Ostatecznie o zamknięciu i losach dnia, a być może nawet i tygodnia, zdecyduje publikacja protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC (godz. 20:00).
O godzinie 00:01 kurs EUR/USD testował poziom 1,5010 dolara.