Ospały handel, jaki dziś można obserwować, to z jednej strony efekt stosunkowo ograniczonych oscylacji kursu eurodolara, którego zachowanie w dużej mierze determinuje notowania złotego. Z drugiej natomiast już efekt wyczekiwania na publikowane w poniedziałek dane o sprzedaży i stopie bezrobocia w Polsce, a także na wyniki rozpoczynającego się we wtorek, dwudniowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej.

Przyszły tydzień, gdy napłyną istotne „figury” z Polski, ale również gdy pojawią się znaczące dane z Europy i USA (m.in. indeks Ifo, weryfikacja amerykańskiego PKB) może być dla złotego przełomowy. Od trzech miesięcy notowania USD/PLN i EUR/PLN pozostają w trendzie bocznym (odpowiednio 2,40-2,52 zł i 3,56-3,65 zł). Wybicie dołem z tej szerokiej konsolidacji, warunkiem czego jest dalszy wzrost notowań eurodolara, brak silnych spadków na rynkach akcji oraz dobre dane makroekonomiczne z Polski, prowadziłoby do zdecydowanego wzmocnienia złotego. Jego konsekwencją mógłby być test poziomu 2,30 zł przez dolara i 3,47 zł przez euro w najbliższych tygodniach.