Nie czekając na to, co pojawi się w komunikacie po posiedzeniu Rezerwy Federalnej inwestorzy zaczęli silnie wyprzedawać dolara. Pretekstem to zamykania długich pozycji w USD i wchodzenia w inne waluty (m.in. EUR) były – w pierwszej części sesji – dobre dane ze strefy euro, poddające w wątpliwość zasadność utrzymywania skrajnie łagodnej polityki pieniężnej Europejskiego Banku Centralnego (EBC), a w drugiej słowa D. Trumpa sugerujące korzyści, które inne kraje czerpią ze sztucznego zaniżania wartości swoich walut (odniesienie do Chin i Japonii).
Odczytom z Europy warto przyjrzeć się bliżej. Inflacja CPI wzrosła w styczniu do najwyższego poziomu od lutego 2013 r. – 1,8 proc. r/r. Jeszcze w kwietniu wynosiła minus 0,3 proc., a w sierpniu 0,2 proc. EBC stara się utrzymywać inflację „blisko, ale poniżej 2 proc.”. Póki co przyspieszenie dynamiki cen to głównie efekt wzrostu cen żywności i energii. Z wyłączeniem tych kategorii wskaźnik CPI wzrósł jedynie do 0,9 proc. To jednak marne pocieszenie, ponieważ w przypadku innych kategorii efekt podwyżek wrażliwych na wahania składowych przełoży się na ceny z opóźnieniem (tzw. efekt drugiej rundy). To samo działo się, kiedy ropa naftowa gwałtownie spadała.
Tym bardziej, że ogólna sytuacja w gospodarce strefy euro również się poprawia. Ożywienie nabiera rozpędu, co pokazały wstępne dane o PKB za IV kw. Jeśli się potwierdzą, wzrost gospodarczy w strefie euro w 2016 r. będzie wyższy, niż w USA (1,7 proc. wobec 1,6 proc.). Ostatni raz z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w 2007 r. Wisienką na torcie ostatnich wyników europejskiej gospodarki niech będzie informacja o spadku stopy bezrobocia do najniższego poziomu od maja 2009 r. (w Niemczech od zjednoczenia w 1990 r. – 5,9 proc.).
Czy to są warunki, by utrzymywać program ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej w kwocie 60 mld EUR miesięcznie? To pytanie do decydentów w EBC. Naszym zdaniem M. Draghi powinien wycofać się z programu najpóźniej w połowie roku. Tymczasem przed tygodniem potwierdził, że od kwietnia do grudnia wpompuje w gospodarkę kolejne 540 mld EUR w ramach QE.
Rynek widzi, że presja na EBC, by ograniczyć skalę interwencji będzie narastała, dlatego skupuje przecenione euro. Jednocześnie, do gry pod taki scenariusz zachęcają doniesienia z USA, gdzie coraz trudniej o odczyt powyżej (rozdętej najczęściej) mediany prognoz. Wczoraj dołączyły indeks Chicago PMI (przemysłu w stanie Michigan na granicy rozwoju w styczniu) oraz wskaźnik nastrojów konsumentów Conference Board (spadek z 15-letnich maksimów). Zmniejsza to szanse na agresywną postawę Fed, tj. w obecnym układzie trzy podwyżki stóp w 2017 r. Dziś o 20. bank przekaże w komunikacie swoje stanowisko w sprawie najbliższej przyszłości polityki pieniężnej.