Środowa sesja na rodzimym rynku charakteryzowała się przede wszystkim dynamicznym wzrostem rynkowych stóp procentowych. Rentowności wzdłuż całej krzywej, najmocniej z jej długiego końca – reagującego najbardziej na zmiany perspektyw wzrostu gospodarczego – skoczyła wczoraj o ponad 20 pkt bazowych. Dochodowość 5-latek wynosi już 3,24 proc. – najwyżej od czerwca 2014 r., a 10-latek zbliża się do poziomu 4,0 proc. To potwierdzenie poprawy oczekiwań uczestników rynku, co do tempa rozwoju Polski w najbliższych kwartałach.
Na styczniowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej (RPP) podtrzymała ocenę, że stabilizacja stóp procentowych NBP sprzyja utrzymaniu polskiej gospodarki na ścieżce zrównoważonego wzrostu oraz pozwala zachować równowagę makroekonomiczną. Członkowie Rady wskazywali, że – w świetle dostępnych informacji – najbardziej prawdopodobna jest stabilizacja stóp NBP w kolejnych kwartałach. Zdaniem Rady, w najbliższych miesiącach dynamika cen będzie nadal rosnąć, czemu będą sprzyjać wyższe niż rok wcześniej ceny surowców energetycznych oraz oczekiwane przyśpieszenie wzrostu gospodarczego. Część członków RPP uważa, że w przyszłości uzasadnione może być rozważenie podwyższenia stóp procentowych, ponieważ wraz ze wzrostem inflacji poziom stóp procentowych w ujęciu realnym obniży się, co powinno wspierać oczekiwane przyśpieszenie wzrostu gospodarczego. Wpływ czynników zewnętrznych na inflację (wzrost cen ropy naftowej – przyp.) odpowiedzialny za wzrost bieżącej dynamiki wzrostu oraz podwyższenie prognoz inflacji, powinien, zdaniem RPP, ustępować w średnim terminie.
Zaskakująco słabe dane z sektora nieruchomości przedstawił wczoraj amerykański Departament Handlu. Sprzedaż domów na rynku pierwotnym w ostatnim miesiącu 2016 r. spadła o 10,4 proc. m/m, najmocniej od marca 2015 r. i wobec to wobec słabszej, niż wstępnie szacowano dynamiki wzrostu w listopadzie (4,7 proc.). Prawdopodobnie jest to wynik niepewności powstały po zwycięstwie miesiąc wcześniej D. Trumpa w wyborach prezydencki, jednak może to także oznaczać, że po okresie dobrej koniunktury na rynku nieruchomości, sytuacja zaczyna się nieco pogarszać, m.in. z powodu wzrostu oprocentowania kredytów. Trzeba obserwować sytuację. Innym wytłumaczeniem – i ku temu się skłaniamy – jest, że spadek sprzedaży to wynik, zbyt małej liczby atrakcyjnych budynków pozostających wciąż w ofercie. Publikowane niedawno dane wskazują, że sytuacja jest to najgorsza od 20 lat. Przy założeniu brak oddawania nowych inwestycji (stała podaż) i utrzymaniu dotychczasowej dynamiki sprzedaży, domy będące w ofercie rozeszłyby się w 3,5 miesiąca. Wcześniej średnio wskaźnik ten oscylował o okolicach 12 miesięcy. W najbliższym czasie powstać będzie musiało znacznie więcej domów, niż dotychczas. Rysuje to dobre perspektywy dla branży budowlanej w horyzoncie najbliższych kilku kwartałów, a nawet kilku lat.