Na to wszystko częściowo nakładały się jeszcze piątkowe dane o silnym wzroście inflacji i wynagrodzeń w Polsce, które dziś zostały przypomniane przez Dariusza Filara z Rady Polityki Pieniężnej, mówiącego o konieczności podwyższenia stóp procentowych do poziomu 6 proc.

Kurs EUR/USD znajdował się dziś pod lekką presją podaży, co miało swe główne źródło w silnym, wywołanym informacjami o nacjonalizacji brytyjskiego banku Northern Rock, spadku kursu GBP/USD. Dzisiejszy spadek eurodolara, na gruncie analizy technicznej, niczego jeszcze nie rozstrzyga. Dlatego też w kolejnych dniach równie prawdopodobny jest zarówno spadek ku poziomowi 1,43, jak i wzrost ku 1,50 dolara, czyli ku dolnemu i górnemu ograniczeniu trzymiesięcznej stabilizacji w jakiej znajduje się ta para. Ewentualny spadek EUR/USD, będzie prowokował zamykanie długich pozycji w złotym. Wzrost natomiast w kierunku psychologicznej bariery 1,50 dolara, będzie zachęcał do jego kupna.

Przeciwstawnym impulsem do spadku były znaczące wzrosty na europejskich parkietach, które przekładają się na wzrost apetytu na ryzyko, a więc preferują waluty krajów zaliczanych do rynków wschodzących.

Złoty kończy poniedziałkowe notowania osłabiony do dolara i euro oraz wzmocniony do szwajcarskiego franka i funta. O godzinie 17:04 kurs USD/PLN testował poziom 2,4397 zł, co oznacza wzrost o 0,8 grosza w stosunku do piątkowego zamknięcia, kurs EUR/PLN testował poziom 3,5744 zł (+0,2 gr), CHF/PLN 2,2122 zł (-1,2 gr), a GBP/PLN 4,7618 zł (-0,8 gr).

W najbliższych dniach notowania złotego wciąż będą kształtowane przez sytuację na eurodolarze oraz giełdach. Ta natomiast będzie uzależniona od środowej publikacji danych o styczniowej inflacji CPI w USA oraz publikowanego w ten sam dzień protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC.

Niewielki wpływ na notowania polskiej waluty natomiast powinny mieć jutrzejsze dane o styczniowej inflacji PPI i produkcji przemysłowej w Polsce.