Z kolei ten ma wynieść 3,8 proc. przy wzroście średniorocznej inflacji o 1,7 proc., co wydaje się nazbyt optymistyczne (także zdaniem prezesa NBP, Marka Belki). Złoty ma w przyszłym roku zyskać wyraźnie – do 4,03 zł za euro i 3,66 zł za dolara. W przyszłorocznym budżecie założono też wpływy z nowych podatków: bankowego (5,5 mld zł), oraz supermarketów (2 mld zł), a także realizację programu wsparcia dla rodzin.
Reasumując – rynek znalazł w słowach ministra Szałamachy (deficyt 2,8 proc. PKB) pretekst do umocnienia złotego, który ostatnio był nazbyt słaby względem regionu. Na dłuższą metę niejasności pozostały – założenia makro odnośnie PKB i inflacji mogą się nie sprawdzić, co sprawi, że obawy dotyczące „spinania” się budżetu będą jeszcze powracać (realnie deficyt w 2016 r. najpewniej będzie wyższy), co będzie odbijać się na złotym w długim terminie.
W drugiej połowie tygodnia złoty pozostał mocny mimo bardziej „jastrzębiego” sygnału z FED. Pewnym wsparciem stały się czwartkowe dane nt. listopadowej produkcji przemysłowej (7,8 proc. r/r), oraz sprzedaży detalicznej (3,3 proc. r/r), które były lepsze od oczekiwań. Szybciej rosły też płace (4,0 proc. r/r) i zatrudnienie (1,2 proc. r/r), chociaż gorzej zachowywała się inflacja (-0,6 proc. r/r) i bazowa (+0,2 proc. r/r). Niemniej oczekiwania rynku, co do „gołębich” zachowań nowej Rady Polityki Pieniężnej, która zostanie powołana w I kwartale (8 z 10 członków) cały czas maleją. Rynkowa giełda nazwisk zdaje się też wskazywać, że obóz zdeklarowanych „gołębi” może być relatywnie niewielki.
W przyszłym tygodniu płynność będzie już wygasać ze względu na okres świąteczny. Również kalendarz nie obfituje w istotne publikacje (mamy tylko indeksy koniunktury GUS). Aktywność rynku powróci wraz z 4 stycznia, kiedy to poznamy grudniowy indeks PMI dla przemysłu. Tym samym w perspektywie do końca roku większych zmian na rynku złotego raczej nie należy oczekiwać – tym bardziej interwencji ze strony resortu finansów, który nie ma interesu w „ustawianiu” kursu złotego na koniec roku.
Technicznie biała świeca na koszyku BOSSA PLN może być sygnałem zapowiadającym lepszy I kwartał, chociaż tu konieczne będzie wsparcie ze strony rynków zewnętrznych (najlepszą konfiguracją byłby słabnący dolar i odbijające surowce). Jednak mimo tego sumaryczne odreagowanie naszej waluty może nie być duże – mocnym oporem na koszyku BOSSA PLN będą okolice 90,80-91,00 pkt., stąd też niewykluczone, że większy ruch będzie miał miejsce przez USD/PLN, niż EUR/PLN.
W regionie nieźle zachowywał się też forint, chociaż to w dużej mierze zasługa jego umocnienia w piątek, po tym jak wiceprezes Banku Węgier (Marton Nagy) zapowiedział podjęcie działań na rzecz zwiększenia atrakcyjności rządowych obligacji dla inwestorów zagranicznych w 2016 r. Nie wykluczył też przyspieszenia wzrostu gospodarczego w drugiej połowie 2016 r. względem wcześniejszych prognoz. Z kolei korona czeska pozostawała stabilna – przedstawiciele Banku Czech dali do zrozumienia, że rezygnacja z obrony kursu EUR/CZK nie nastąpi przed osiągnięciem celu inflacyjnego, co najprawdopodobniej może mieć miejsce w IV kwartale 2016 r.