W tych warunkach szanse na nastrojów dla surowców, aktywów emerging markets, czy w szczególności polskiej giełdy, obligacji i złotego są minimalne.

Dzisiejszą sesję rozpocznie publikacja komunikatu po ostatnim w tym roku posiedzeniu Narodowego Banku Szwajcarii (SNB). Chodzi głównie o reakcję władz monetarnych na decyzję Europejskiego Banku Centralnego, który obniżył stopę depozytową o 0,1 pp. Najbardziej prawdopodobne jest pozostawienie podstawowych parametrów polityki pieniężnej na niezmienionym poziomie. Niewielu ekonomistów zakłada obniżenie stóp procentowych (obecnie w przedziale -0,25 do -1,25 proc.) o 10 lub 25 pb. Mało realne jest także ogłoszenie wzmożenia interwencji walutowych w celu osłabienia franka. Od kilku miesięcy kurs EUR/CHF jest bardzo stabilny. Szwajcarska waluta zachowuje się bardzo podobnie jak euro – jest wyprzedawana w okresach dobrych nastrojów i kupowana, gdy następuje odwrót od ryzyka. Działają mechanizmy carry trades.

Charakterystyka wczorajszej sesji na polskim rynku bez większy zmian w stosunku do tego, co ma miejsce od początku tygodnia. Silna wyprzedaż akcji na Giełdzie Papierów Wartościowych, przecena obligacji, których rentowności wzdłuż całej krzywej wzrosły do najwyższego poziomu od 2-3 miesięcy, oraz słabe zachowanie złotego. W relacji do dolara polska waluta zdołała jednak zyskać na wartości. W stosunku do pozostałych, podstawowych walut utrzymała wartość z poprzedniego dnia lub nieznacznie się osłabiła. Do decyzji w sprawie stóp procentowych w USA obraz rynku najpewniej nie ulegnie zmianie. Dopiero ewentualna zapowiedź bardzo łagodnej ścieżki podwyżek może nieco poprawić nastroje na rynkach.

Nadal niepokojąco wygląda sytuacja Chin i tamtejszej waluty. Na dzisiejszej sesji kurs USD/CNY został ustanowiony na poziomie 6,4390, czyli najwyżej od sierpnia 2011 r. Osłabienie waluty to efekt presji rynku, a w mniejszym stopniu świadomej polityki Banku Chin (od ostatnich zmian latem tego roku w ustalaniu kursu walutowego większą rolę odgrywa gra popytu i podaży). W sytuacji spowolnienia wzrostu gospodarczego deprecjacja waluty powinna sprzyjać rozwojowi eksportu, jednak jest niekorzystna dla silnie zadłużonych w dolarach spółek z Państwa Środka. Tym bardziej, kiedy amerykański bank centralny rozpoczyna cykl podwyżek kosztu pieniądza. Uważa się, że umocnienie dolara, z uwagi na konieczność spłaty długu przez firmy oraz wysoki udział wymiany handlowej w relacji do PKB, jest dla Chin czynnikiem bardziej niekorzystnym, niż dla Stanów Zjednoczonych. Wracają więc obawy, że kondycja drugiej największej gospodarki świata będzie się pogarszać, a to nie służy odbudowie popytu na surowce – element, z powodu którego słabo zachowują się aktywa emerging markets.