Lipcowy import spadł w relacji rocznej o 8,1%, choć analitycy spodziewali się spadku o 8%, czyli w tym przypadku skala rozczarowania nie jest duża. Inaczej wygląda natomiast odczyt eksportu, który wskazał na spadek aż o 8,3% w skali rocznej przy oczekiwanym spadku o zaledwie 1%. Teoretycznie obie wartości można by uzasadnić dobrą sytuacją wewnętrzną – chińskie spółki sprzedają swój towar na rodzimym rynku dzięki czemu mniej eksportują i nie rośnie także import. Takie tłumaczenie nie ma jednak odzwierciedlenia w innych danych takich jak sprzedaż detaliczna czy produkcja przemysłowa. Słabe dane z gospodarki oznaczają jednak dobre wieści dla tamtejszych parkietów giełdowych, a przynajmniej w ostatnich miesiącach obserwujemy właśnie taki scenariusz. Nie inaczej jest tym razem – indeks Shanghai Composite rośnie już o niemal 5%, zaś Hang Seng China Enterprises o niecały 1%. Główną przyczyną wzrostów są plotki o kolejnej możliwej stymulacji gospodarki ze strony Ludowego Banku Chin, a także rzekome plany chińskiego rządu dotyczące połączenia kilku największych firm z sektora telekomunikacyjnego i przemysłowego. W reakcji na te plotki część spółek rośnie już o kilkanaście procent.

Od wzrostów zaczynamy także sesję w Europie, gdzie większość indeksów znajduje się około 0,5% ponad kreską. Najgorszym głównym parkietem jest giełda w Mediolanie, gdzie główny indeks FTSE MIB traci obecnie 0,40%. Chwilę oddechu łapią natomiast inwestorzy z Książęcej, gdzie indeksy WIG20 i WIG zyskują w okolicy 0,7%.