... że obniżenie prognoz wzrostu inflacji może przyczynić się do zwiększenia skali skupu aktywów w ramach programu QQE, który od dłuższego czasu realizuje bank centralny. Później oczekiwania, że BOJ zdecyduje się na luzowanie już teraz znacząco zmalały, ale mimo tego jen w kolejnych dniach stracił na wartości. Wytłumaczenie nie było trudne – w obliczu, kiedy zaczęły pojawiać się głosy o możliwym zmniejszeniu skali QE w Europie, zapewnienia ze strony Banku Japonii, które padły później ze strony prezesa Kurody, że BOJ nie myśli o żadnych programach wyjścia z QQE, które będzie trwać do momentu, kiedy inflacja ustabilizuje się wokół celu na poziomie 2,0 proc., były mocnym argumentem za słabszym jenem.

Tymczasem w minionym tygodniu z Japonii napłynęło kilka ważnych i zaskakująco dobrych odczytów makro. Wstępny odczyt PKB za I kwartał wskazał na wzrost o 0,6 proc. k/k (oczekiwano 0,4 proc. k/k), oraz 2,4 proc. w ujęciu zanualizowanym (miało być 1,5 proc.). Natomiast dzisiaj rano poznaliśmy dane nt. szacunkowego indeksu PMI za maj, który wzrósł do 50,9 pkt. z 49,9 pkt. przy medianie prognoz rynku na poziomie 50,3 pkt. Automatycznie pojawiły się spekulacje (podała je agencja Nikkei), że Bank Japonii mógłby po raz pierwszy od dwóch lat podnieść prognozy wzrostu gospodarczego. Gdyby tak się rzeczywiście stało, to zmniejszyłoby to oczekiwania, że BOJ zdecyduje się na jesieni zwiększyć program QQE (takie padały wcześniej głosy). Zwłaszcza, że Kuroda ma w swoich szeregach opozycję – na razie jest to jedynie Takahide Kiuchi, który od kilku posiedzeń zgłasza wnioski o zredukowanie skali programu QQE. W efekcie mielibyśmy argument za nieznacznym umocnieniem jena. Dodatkowym argumentem może być też fakt, że giełdowy indeks Nikkei225 może próbować kreślić formację podwójnego szczytu przy 20250 pkt.

Jen mógłby zyskać nawet w relacji do dolara, zwłaszcza, że ten otrzymał w czwartek porcję słabszych danych. Wprawdzie dane o cotygodniowym bezrobociu zbytnio nie rozczarowały (274 tys. wobec szacowanych 271 tys.), to już słabiej wypadły odczyty indeksu PMI dla przemysłu (wstępne szacunki za maj wskazały 53,8 pkt. wobec oczekiwano odbicia do 54,5 pkt. z 54,1 pkt.), sprzedaż domów na rynku wtórnym nieoczekiwanie spadła w kwietniu o 3,3 proc. m/m do 5,04 mln, a indeks aktywności sektora przetwórczego w Filadelfii spadł w maju do 6,7 pkt. z 7,5 pkt. (miało być odbicie do 8,0 pkt.).

Na wykresie USD/JPY widać jednak, że potencjalne cofnięcie w dół byłoby jednak korektą w rysującej się nowej fali wzrostowej na tej parze – w średnim terminie będzie ona kreślona w większym stopniu siłą dolara i bardziej biernością jena. Potencjalne wsparcie do którego moglibyśmy się cofnąć to rejon 120,30-120,55. W dłuższej perspektywie rosną szanse na wyjście z szerokiej konsolidacji ponad poziom 122.