Wtedy BOJ zaprezentuje nowe prognozy makroekonomiczne, które będą jednocześnie trudną formą znalezienia konsensusu wobec możliwości banku centralnego w kontekście ponownie słabnącej gospodarki. Spekuluje się, że BOJ może obniżyć prognozę 1,0 proc. wzrostu inflacji bazowej CPI w roku fiskalnym kończącym się w marcu 2016 r. W grę wchodziłyby też modyfikacja osiągnięcia celu inflacji na poziomie 2,0 proc. i ewentualne zwiększenie luzowania, czyli skali programu skupu aktywów. I na to po cichu ponownie zdają się liczyć inwestorzy na rynku JPY – ten na przestrzeni ostatnich dni zaczął znów słabnąć.
Wykres przebiegu stóp zwrotu par z JPY za ostatnie 10 dni, źródło: Stooq.pl
Szanse na to, że Kuroda „naprowadzi” już jutro rynek na to, że 30 kwietnia mogłaby zapaść decyzja o zwiększeniu QE nie są jednak duże. Zwłaszcza, że ekonomiści są podzieleni w tej kwestii. Dodatkowo doradcy rządu premiera Abe dawali wcześniej do zrozumienia, że kolejna, wyraźna fala osłabienia jena względem pozostałych walut, nie byłaby raczej wskazana.
Zakładając, że jen zacznie się ponownie umacniać, jedną z ciekawszych relacji może być NZD/JPY. Dolar nowozelandzki ostatnio pozostaje słabszy, gdyż rynek obawia się aktywności ze strony tamtejszego banku centralnego.
Na układzie NZD/JPY widać, że sygnałem słabości rynku byłby nieudany test oporu w okolicach 90,90 i naruszenie linii trendu wzrostowego na 89,55 (jest ona ciągnięta od minimum z 3 lutego b.r.