Co do danych dotychczasowych, to raport ADP wypadł wczoraj słabo, dziś dobrze zaprezentowały się wnioski o zasiłek (było ich niewiele), ale jednocześnie niejednoznaczne okazały się dane o dynamice amerykańskich zamówień. Na przykład w przemyśle co prawda przebito prognozę (faktyczny wynik to 0,2 proc. m/m, zakładano -0,4 proc.), ale jednocześnie obniżono wynik styczniowy z -0,2 proc. m/m do -0,7 proc. Rezultat dla dóbr bez środków transportu to -1 proc., prognozowano -0,4 proc., czyli faktyczny odczyt był słaby.

Raport Challengera pokazał z kolei, że planowanych zwolnień ma być w gospodarce USA dużo mniej niż spodziewano się miesiąc wcześniej (spadek z 50,6 mln zł do 36,6 mln zł).

Odczyty były więc bardzo rozmaite, a w tle cały czas mamy sprawę grecką. Negocjacje się przeciągają, grecki rząd stara się mimo wszystko trzymać kursu obiecanego wyborcom (a więc oszczędzać przywileje emerytalne i pracownicze – a nie oszczędzać na nich). Mówi się o takich datach jak 9 kwietnia i 20 kwietnia (w kontekście braku pieniędzy). Cała ta sprawa na razie nie spędza snu z oczu stronie podbijającej kurs euro, ale już za parę dni, po Świętach, może znów być czynnikiem ryzyka.

Mocnym wsparciem na EUR/USD, w razie gdyby rynek zawrócił, są okolice 1,0720 – 1,0730. Lokalnie istotne mogą być poziomy rzędu 1,0830 – 1,0840 i oczywiście 1,08 – 1,0810.

Dolar i złoty

Na USD/PLN jesteśmy poniżej linii trendu wzrostowego, mierzonego od połowy grudnia 2014. Nie udało się ostatnio, w pobliżu 3,8140, powrót ponad tę linię. Na razie złoty jest relatywnie mocny, mamy okolice 3,75, a wsparcie to 3,70.

Na EUR/PLN aktywny jest trend spadkowy, który przybrał na sile po 18 marca. Dzisiejsze dołki to już 4,0530, teraz mamy 4,0730 i więcej, okolice 4,0750 można uznać za lokalny opór.